Rijkaard żąda od Barcelony pieniędzy
Stosunki Barcelony z Frankiem Rijkaardem zawsze wydawały się być nienaganne. Mimo że Holender oficjalnie nie pożegnał się jeszcze z klubem, idylla wydaje się kończyć już teraz, a wszystko przez kwotę 5 mln euro. Rijkaard żąda wypłacenia ekwiwalentu pieniężnego za pozostały rok kontraktu, który z dniem 30 czerwca zostaje z nim rozwiązany i nie zamierza odpuścić ani jednego euro.
Laporta zdecydował o pożegnaniu z aktualnym jeszcze szkoleniowcem po klęsce na Bernabeu 1:4, choć już przegrany dwumecz z Manchesterem oznaczał dla Barcelony drugi z rzędu sezon bez sukcesów. Od 2003 roku, od momentu, w którym Rijkaard przybył na Camp Nou, zarabiał on 3 mln euro plus dodatkowo premie, zdarzyło się jednak, że otrzymał nawet 66% więcej.
Decydując o zwolnieniu Rijkaarda, Laporta nie czuł sentymentów podobnych do tych jakimi kierował się kilka tygodni wcześniej mówiąc, iż "Frank pozostanie w stolicy Katalonii tak długo jak zechce". Trener poczuł się urażony i uznał, że skoro ma umowę ważną do czerwca 2009 roku, może oczekiwać od zarządu wypłacenia kwoty 5 mln euro. Dla porównania, są to takie same pieniądze jakie Barcelona zapłaci za Gerarda Pique.
Kwota ta z pewnością usatysfakcjonuje Holendra, zwłaszcza że kolejny sezon może on spędzić bez zatrudnienia. Na horyzoncie póki co nie widać dla niego atrakcyjnych ofert ani w aspekcie sportowym, ani ekonomicznym.
Wczoraj Rijkaard spotkał się z kilkoma piłkarzami, aby podziękować im za wspólne lata pracy. Każdemu z tych, którzy nie zostali powołani na Euro 2008 oraz kilku graczom drugiego zespołu, pogratulował i uścisnął dłoń.
[źródło: AS]
Laporta zdecydował o pożegnaniu z aktualnym jeszcze szkoleniowcem po klęsce na Bernabeu 1:4, choć już przegrany dwumecz z Manchesterem oznaczał dla Barcelony drugi z rzędu sezon bez sukcesów. Od 2003 roku, od momentu, w którym Rijkaard przybył na Camp Nou, zarabiał on 3 mln euro plus dodatkowo premie, zdarzyło się jednak, że otrzymał nawet 66% więcej.
Decydując o zwolnieniu Rijkaarda, Laporta nie czuł sentymentów podobnych do tych jakimi kierował się kilka tygodni wcześniej mówiąc, iż "Frank pozostanie w stolicy Katalonii tak długo jak zechce". Trener poczuł się urażony i uznał, że skoro ma umowę ważną do czerwca 2009 roku, może oczekiwać od zarządu wypłacenia kwoty 5 mln euro. Dla porównania, są to takie same pieniądze jakie Barcelona zapłaci za Gerarda Pique.
Kwota ta z pewnością usatysfakcjonuje Holendra, zwłaszcza że kolejny sezon może on spędzić bez zatrudnienia. Na horyzoncie póki co nie widać dla niego atrakcyjnych ofert ani w aspekcie sportowym, ani ekonomicznym.
Wczoraj Rijkaard spotkał się z kilkoma piłkarzami, aby podziękować im za wspólne lata pracy. Każdemu z tych, którzy nie zostali powołani na Euro 2008 oraz kilku graczom drugiego zespołu, pogratulował i uścisnął dłoń.
[źródło: AS]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)