Dimas: Oglądanie Barcelony to przyjemność
Dimas podchodzi do spotkania z Barceloną z wielkimi nadziejami. Wychowanek Dumy Katalonii, który w poprzednim sezonie grał w drużynie rezerw prowadzonej przez obecnego trenera pierwszego zespołu Pepa Guardiolę, obecnie występuje w szeregach Numancii. Do tej pory nie miał okazji pojawić się na Camp Nou, ale jak sam przyznał: "Jeśli dadzą mi szansę, wykorzystam ją do maksimum".
Piłkarz z Santa Coloma nie sądzi, aby teraz był gorszy czas na starcie z Barçą w La Liga: "Zawsze miło jest zagrać przeciwko Barcelonie. Dla każdego, kto lubi piłkę nożną, miło jest na nich patrzeć. To wielka przyjemność. Ale jedziemy tam z wielkimi nadziejami".
Dimas pochwalił Xaviego, Iniestę i Busquetsa (nazwanego pieszczotliwie "Busi"): "Bardzo lubię ich oglądać, ich grę, poruszanie się po boisku, to jak rozgrywają piłkę". Przyznał, że nie jest zaskoczony szybkim rozwojem tego ostatniego: "Pep zawsze w niego wierzył i zawsze to pokazywał. Przeniósł go do pierwszego zespołu i Sergio to wykorzystał". Nie zapomniał pochwalić gwiazdy Barcelony, Leo Messiego: "To obojętne, kto będzie go pilnował, bo w każdym meczu ucieka obrońcom tak, jak chce".
Mimo wszystko, Dimas nie boi się zostać kolejną ofiarą pogromu, jakie Barça serwuje swoim przeciwnikom: "Jedziemy tam jako słabsi, ale jedziemy z wielkimi nadziejami. Wszystko w rękach Boga". Piłkarz skomentował także pracę trenera Pepa Guardioli: "Już z nami rozgrywał wspaniały sezon, wkładał w to dużo wysiłku. Myślę, że jeśli ktokolwiek miałby mieć najlepszy wpływ na tych piłkarzy, to tylko on. Ale sądzę, iż nawet Guardiola nie spodziewał się tak wspaniałej formy. Trzeba mu pogratulować".
Dimas przyznał, że Pep nie zmienił swojego przekazu dla zawodników: "Upierał się, iż trzeba być pokornym i pracować. To starał się nam przekazać".
[źródło: Mundo Deportivo]
Piłkarz z Santa Coloma nie sądzi, aby teraz był gorszy czas na starcie z Barçą w La Liga: "Zawsze miło jest zagrać przeciwko Barcelonie. Dla każdego, kto lubi piłkę nożną, miło jest na nich patrzeć. To wielka przyjemność. Ale jedziemy tam z wielkimi nadziejami".
Dimas pochwalił Xaviego, Iniestę i Busquetsa (nazwanego pieszczotliwie "Busi"): "Bardzo lubię ich oglądać, ich grę, poruszanie się po boisku, to jak rozgrywają piłkę". Przyznał, że nie jest zaskoczony szybkim rozwojem tego ostatniego: "Pep zawsze w niego wierzył i zawsze to pokazywał. Przeniósł go do pierwszego zespołu i Sergio to wykorzystał". Nie zapomniał pochwalić gwiazdy Barcelony, Leo Messiego: "To obojętne, kto będzie go pilnował, bo w każdym meczu ucieka obrońcom tak, jak chce".
Mimo wszystko, Dimas nie boi się zostać kolejną ofiarą pogromu, jakie Barça serwuje swoim przeciwnikom: "Jedziemy tam jako słabsi, ale jedziemy z wielkimi nadziejami. Wszystko w rękach Boga". Piłkarz skomentował także pracę trenera Pepa Guardioli: "Już z nami rozgrywał wspaniały sezon, wkładał w to dużo wysiłku. Myślę, że jeśli ktokolwiek miałby mieć najlepszy wpływ na tych piłkarzy, to tylko on. Ale sądzę, iż nawet Guardiola nie spodziewał się tak wspaniałej formy. Trzeba mu pogratulować".
Dimas przyznał, że Pep nie zmienił swojego przekazu dla zawodników: "Upierał się, iż trzeba być pokornym i pracować. To starał się nam przekazać".
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (6)