Busquets: Nie przejmuję się tym, czy Espanyol spadnie
Sergio Busquets powiedział, że jest mu "szczerze obojętne" czy Espanyol utrzyma się w lidze po tym sezonie. "Obojętne mi to. W tabeli musieliby wyprzedzić trzy drużyny. Dla nas najważniejsze jest utrzymanie się na pozycji lidera. Na koniec sezonu, trzy drużyny spadają - nie interesuje mnie, kto to będzie". Pomocnik uznał, że gra Barcelony w tym sezonie pozwala klubowi czuć się "faworytami" w walce o mistrzostwo, "nie możemy jednak teraz sobie odpuścić i przestać szanować rywali. Mamy szansę, i nie możemy jej zaprzepaścić".
Busquets nie chciał rozmawiać o szansach Barçy na zdobycie tytułów: "Potrójna korona na pewno sprawiłaby mi radość. Jestem tu dopiero od roku, chciałbym zdobyć wszystkie trzy trofea, ale jest za wcześnie aby o czymkolwiek prorokować. Będzie bardzo trudno, przekonamy się na koniec sezonu" powiedział.
Przyznał, że rozgrywanie trzech spotkań z tym samym rywalem w krótkim okresie czasu może być niebezpieczne, po meczach w Pucharze Króla wszyscy powinni pamiętać, ze nie można patrzeć na szanse obu zespołów w starciu tylko przez pryzmat miejsca w tabeli. Zaprzeczył również, że Barcelona ma z Espanyolem jakiekolwiek rachunki do wyrównania. Chodziło o nawiązanie do bramki Raula Tamudo sprzed dwóch sezonów, kiedy to porażka z Espanyolem kosztowała Barcelonę Franka Rijkarda utratę szans w walce o mistrzostwo. "Nie czas teraz na rozpamiętywanie dawnych porażek. Przed nami walka o trzy bardzo ważne punkty, nikt już nie myśli o tym, co było kiedyś. To pozostaje w pamięci, jednak nikt nie się na tym nie skupia".
W wywiadzie z Busquetsem dziennikarze poruszyli także kwestie kontuzji Andresa Iniesty i przyszłości Samuela Eto'o. Nieobecność pomocnika reprezentacji Hiszpanii bardzo osłabia zespół, Sergio przyznał, że "to wspaniały piłkarz. Mamy nadzieję, że wyzdrowieje jak najszybciej". W sprawie Eto'o powiedział, że rozmawianie o jego kontrakcie nie należy do jego "obowiązków" - jednak gdyby to zależało od niego, nie miałby żadnych wątpliwości: "To jeden z najlepszych piłkarzy na świecie, wspaniały napastnik. Chciałbym, żeby został z nami".
W sprawie ogłaszanego w Madrycie powrotu Realu do walki o tytuł i presji wywieranej przez "Królewskich", zapewnił że to normalna rzecz. "Od siedmiu kolejek nie zmieniała się różnica punktowa między nami, a teraz odrobili do nas 2 punkty. To normalne, że się cieszą, jednak to nadal duża przewaga, nie możemy popadać w obsesję. Nadal będziemy robić to, co do nas należy - krok po kroku zmierzać do mistrzostwa".
Nie zgodził się jednak z deklaracjami trenera Realu, Juande Ramosa, który powiedział, że skład Barcelony 2008/09 to najsilniejszy skład w historii klubu. "Dzisiaj nie możemy uważać się za najlepszą Barcelonę w historii. Niczego wielkiego nie dokonaliśmy, nie zdobyliśmy żadnego tytułu. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będę mógł zgodzić się z takimi stwierdzeniami. Jak na razie, uważam że najlepszy futbol w historii Barcelony prezentował Dream Team Cryuff'a. Mamy nadzieję, że również zostaniemy zapamiętani jako wielka ekipa, która zdobyła dużo tytułów". W katalońskim Dream Teamie występował ojciec Sergio, Carlos - grał na pozycji bramkarza.
Busquets, tak jak wielu jego kolegów z drużyny, nie do końca wierzy, że Real ma szanse walczyć o mistrzostwo: "To wspaniała drużyna, zawsze jest w czołówce i walczy o najwyższe laury. Czy w Lidze Mistrzów mają większe szanse niż w La Liga? W europejskich rozgrywkach wszyscy mają takie same szanse na zwycięstwo, o awansie rozstrzygają pojedyncze spotkania. W lidze natomiast mamy 10 punktów przewagi i nie sądzę, żeby mogli nas wyprzedzić".
[źródło: Sport]
Busquets nie chciał rozmawiać o szansach Barçy na zdobycie tytułów: "Potrójna korona na pewno sprawiłaby mi radość. Jestem tu dopiero od roku, chciałbym zdobyć wszystkie trzy trofea, ale jest za wcześnie aby o czymkolwiek prorokować. Będzie bardzo trudno, przekonamy się na koniec sezonu" powiedział.
Przyznał, że rozgrywanie trzech spotkań z tym samym rywalem w krótkim okresie czasu może być niebezpieczne, po meczach w Pucharze Króla wszyscy powinni pamiętać, ze nie można patrzeć na szanse obu zespołów w starciu tylko przez pryzmat miejsca w tabeli. Zaprzeczył również, że Barcelona ma z Espanyolem jakiekolwiek rachunki do wyrównania. Chodziło o nawiązanie do bramki Raula Tamudo sprzed dwóch sezonów, kiedy to porażka z Espanyolem kosztowała Barcelonę Franka Rijkarda utratę szans w walce o mistrzostwo. "Nie czas teraz na rozpamiętywanie dawnych porażek. Przed nami walka o trzy bardzo ważne punkty, nikt już nie myśli o tym, co było kiedyś. To pozostaje w pamięci, jednak nikt nie się na tym nie skupia".
W wywiadzie z Busquetsem dziennikarze poruszyli także kwestie kontuzji Andresa Iniesty i przyszłości Samuela Eto'o. Nieobecność pomocnika reprezentacji Hiszpanii bardzo osłabia zespół, Sergio przyznał, że "to wspaniały piłkarz. Mamy nadzieję, że wyzdrowieje jak najszybciej". W sprawie Eto'o powiedział, że rozmawianie o jego kontrakcie nie należy do jego "obowiązków" - jednak gdyby to zależało od niego, nie miałby żadnych wątpliwości: "To jeden z najlepszych piłkarzy na świecie, wspaniały napastnik. Chciałbym, żeby został z nami".
W sprawie ogłaszanego w Madrycie powrotu Realu do walki o tytuł i presji wywieranej przez "Królewskich", zapewnił że to normalna rzecz. "Od siedmiu kolejek nie zmieniała się różnica punktowa między nami, a teraz odrobili do nas 2 punkty. To normalne, że się cieszą, jednak to nadal duża przewaga, nie możemy popadać w obsesję. Nadal będziemy robić to, co do nas należy - krok po kroku zmierzać do mistrzostwa".
Nie zgodził się jednak z deklaracjami trenera Realu, Juande Ramosa, który powiedział, że skład Barcelony 2008/09 to najsilniejszy skład w historii klubu. "Dzisiaj nie możemy uważać się za najlepszą Barcelonę w historii. Niczego wielkiego nie dokonaliśmy, nie zdobyliśmy żadnego tytułu. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będę mógł zgodzić się z takimi stwierdzeniami. Jak na razie, uważam że najlepszy futbol w historii Barcelony prezentował Dream Team Cryuff'a. Mamy nadzieję, że również zostaniemy zapamiętani jako wielka ekipa, która zdobyła dużo tytułów". W katalońskim Dream Teamie występował ojciec Sergio, Carlos - grał na pozycji bramkarza.
Busquets, tak jak wielu jego kolegów z drużyny, nie do końca wierzy, że Real ma szanse walczyć o mistrzostwo: "To wspaniała drużyna, zawsze jest w czołówce i walczy o najwyższe laury. Czy w Lidze Mistrzów mają większe szanse niż w La Liga? W europejskich rozgrywkach wszyscy mają takie same szanse na zwycięstwo, o awansie rozstrzygają pojedyncze spotkania. W lidze natomiast mamy 10 punktów przewagi i nie sądzę, żeby mogli nas wyprzedzić".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (22)