Oceny za wyjazdowy mecz z Lyonem
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Valdés - 4 - Rozpoczyna się coroczny show z udziałem naszego bramkarza. Kolejny błąd w bardzo ważnym meczu. Piłka leciała stosunkowo długo, miał więc czas, żeby się cofnąć. Frustrujący pozostaje jednak nie sam fakt wpuszczonej bramki, ale zachowanie bramkarza. Nie potrafił nawet ocenić, że futbolówka zmierza w światło bramki. Nie było próby interwencji - gdyby zrobił co w jego mocy, aby wyciągnąć piłkę, inaczej można by było patrzeć na całą sytuację. Ten jednak odprowadził piłkę wzrokiem i w dość komiczny sposób wpadł do bramki po strzale Juninho. Na plus można zaliczyć interwencję po podaniu Keity, gdzie nasz bramkarz wykazał się niezłym refleksem. Tym razem nie miał problemów z wykopami.
Alves - 6 - Wygrywał pojedynki z Grosso, a jego interwencje były zazwyczaj dość dosadne (jak np. pierwsza interwencja meczu: wybicie futbolówki wślizgiem i ścięcie rywala równo z trawą). Miewał wiele odbiorów, ale też wiele strat. Ederson zakręcił nim raz w polu karnym tak, że Brazylijczyk nie wiedział do końca co się dzieje. Dośrodkowania były zbyt płaskie, rzuty wolne jednak były dość dobre. Jeden z nich zakończył się minimalnie chybioną dobitką Daniego (poprawką), drugi zaś to rykoszet od Grosso, cudem wyjęty przez Llorisa. Dostał żółtą kartkę i często krytykował decyzje sędziego w tym spotkaniu. Pod koniec meczu skutecznie uprzykrzał życie Källströmowi.
Piqué - 6 - Skutecznie interweniował głową, był chyba najlepszym obrońcą Barçy w pierwszej części spotkania. Wspomagał Alvesa na prawej stronie defensywy. Śmiało można na niego stawiać w meczach o stawkę. Spośród wszystkich obrońców jako jedyny nie popełnił żadnego prostego błędu.
Márquez - 7 - Mecz rozpoczął poważnym błędem wypuszczając Benzemę sam na sam z Valdésem, lecz na szczęście nie skończyło się to bramką. Na tym skończyły się pomyłki Meksykanina i zaczęła świetna gra. Był najczęściej pojedynkującym się z Benzemą defensorem Dumy Katalonii i to właśnie on zwycięsko wychodził z tych pojedynków (wyłuskiwanie piłki spod nóg utalentowanego Francuza rozpoczął już w I połowie). Raz jednak pozwolił oddać groźny strzał Karimowi, który ostatecznie zatrzymał się na słupku. W nieprzepisowy sposób zatrzymał szarżę jednego z zawodników Lyonu w II części spotkania i niewiele brakowało, żeby ujrzał żółtą kartkę. Świetnie zgrał piłkę głową do Henry'ego przy wyrównującej bramce.
Puyol - 7 - W I połowie był nieco przestraszony tempem jakie narzucili rywale. Kilka razy nie upilnował swej strony, a przeciwnicy śmiało mogli przeprowadzić akcję lewym skrzydłem. Druga połowa to jednak majstersztyk. Najaktywniejszy, wyprowadzał piłki do przodu, zaliczył masę odbiorów i wykonał wspaniałą pracę na pozycji, którą najczęściej zajmuje Abidal. Raz w ferworze walki uderzył Kadera Keitę ręką w twarz co zakończyło się żółtą kartką, lecz dzięki temu prawdopodobnie zatrzymał groźny atak gospodarzy.
Xavi - 6 - Mecz na dobre rozpoczęło jego światowej klasy podanie adresowane do Henry'ego, którego Francuz niestety nie zdołał opanować. Chwilę potem wyłożył dobrą piłkę Eto'o, który zakończył akcję strzałem w słupek. Następnie wychowanek Dumy Katalonii przygasł. Pomocnik Barcelony wyraźnie jest pod formą, a jego rzutów wolnych wszyscy mamy serdecznie dość. Trochę przeszedł obok spotkania, czego efektem były liczne ataki Lyonu prowadzone środkiem boiska i nieumiejętność stworzenia przez Barcelonę przewagi w środku pola. Mało angażował się w akcje zespołu i nie był w stanie podciągnąć ich blisko pola karnego rywali. Zero własnej inicjatywy - poza kilkoma przerzutami i oddawaniem piłki do najbliższego partnera. Od najlepszego rozgrywającego na świecie (biorąc pod uwagę klasyfikację FIFA - 5 pozycja, najwyżej ulokowany pomocnik) wymaga się nieco więcej. Nawet w tych gorszych zawodach. Na szczęście w końcówce wreszcie wstrzelił się z rożnego na głowę Márqueza, co przyniosło Barcelonie gola.
Touré - 5 - Osamotniony. W pierwszej połowie był jedynym piłkarzem środka pola, który starał się przełamać hegemonię Juninho, Toulalana i Makouna. Niewiele jednak mógł zdziałać, przez co Barcelona wydawała się bezsilna jeśli chodzi o szybkie powstrzymywanie akcji (zwłaszcza kontr) Francuzów idących środkiem boiska. Choć miażdżąca większość piłek zagrywanych przez reprezentanta WKS była celna, to jednak straty były aż nadto proste. Faulując Edersona podarował Lyonowi rzut wolny, który przy wydatnej pomocy Valdésa na bramkę zamienił Juninho.
Busquets - 4 - Był w tym meczu najbardziej ofensywnie ustawionym zawodnikiem z trójki pomocników Barcelony. Z jego akcji jednak nic pożytecznego nie wynikało. Podania (nawet te krótkie) były niecelne, niedokładne. Złapał żółtą kartkę za pouczanie sędziego. Miał jedną okazję bramkową, jednak uderzając futbolówkę głową posłał ją nad poprzeczką, choć warto wspomnieć, że w tej sytuacji tor lotu piłki zmienił Grosso, wydatnie utrudniając złożenie się do strzału. Trochę za mało aktywny w odbiorze. Akcje Lyonu środkiem pola szły jak po sznurku - rywale nie mieli problemów z przedostaniem się pod pole karne Barçy.
Messi - 5 - Nieobecny. Dwa udane, lecz niewykończone niczym nadzwyczajnym dryblingi. Chwilami można się było zastanawiać czy Argentyńczyk w ogóle był na boisku (zwłaszcza na początku II części spotkania). Być może wynikało to z frustracji spowodowanej notorycznymi faulami na samym początku meczu.
Eto'o - 6 - Zmarnował setkę trafiając w słupek; przy drugiej okazji w I połowie nie zdążył nawet oddać strzału. Dużo walczył, ale miał tez dużo strat. Położył Grosso w polu karnym po czym zamiast dograć do dobrze ustawionego Messiego zachował się zbyt samolubnie. Schodząc do boku oddał strzał, który ostatecznie po odbiciu od obrońcy dał Barcelonie rzut rożny. Później jednak pamiętał o koledze z zespołu. Jego dogranie do Leo zainicjowało najgroźniejszą akcję II połowy w wykonaniu Barçy. Dwukrotnie popisał się świetnymi powrotami, którymi rehabilitował się za niewykorzystane sytuacje.
Henry - 6 - Strzelił bramkę na wagę remisu i to jedna z niewielu poszlak, która świadczy o jego wczorajszej obecności na placu gry. Zwalniał akcje; nie wiedział co zrobić z piłką, więc oddawał ją do najbliższego partnera. Poza jedną akcją lewą stroną, która zakończyła się dośrodkowaniem, oraz sporadyczną walką przy bocznej linii był całkowicie niewidoczny. Szkoda, że nie doszedł do znakomitego podania Xaviego na samym początku spotkania.
Rezerwowi:
Keita - 5 - Wszedł na murawę w miejsce Busquetsa i od razu piłka powędrowała w jego stronę. Nie miał zbyt wiele czasu by się wykazać, lecz mimo tego udało się nieco uporządkować grę w środku pola.
[źródło: Własne]
Valdés - 4 - Rozpoczyna się coroczny show z udziałem naszego bramkarza. Kolejny błąd w bardzo ważnym meczu. Piłka leciała stosunkowo długo, miał więc czas, żeby się cofnąć. Frustrujący pozostaje jednak nie sam fakt wpuszczonej bramki, ale zachowanie bramkarza. Nie potrafił nawet ocenić, że futbolówka zmierza w światło bramki. Nie było próby interwencji - gdyby zrobił co w jego mocy, aby wyciągnąć piłkę, inaczej można by było patrzeć na całą sytuację. Ten jednak odprowadził piłkę wzrokiem i w dość komiczny sposób wpadł do bramki po strzale Juninho. Na plus można zaliczyć interwencję po podaniu Keity, gdzie nasz bramkarz wykazał się niezłym refleksem. Tym razem nie miał problemów z wykopami.
Alves - 6 - Wygrywał pojedynki z Grosso, a jego interwencje były zazwyczaj dość dosadne (jak np. pierwsza interwencja meczu: wybicie futbolówki wślizgiem i ścięcie rywala równo z trawą). Miewał wiele odbiorów, ale też wiele strat. Ederson zakręcił nim raz w polu karnym tak, że Brazylijczyk nie wiedział do końca co się dzieje. Dośrodkowania były zbyt płaskie, rzuty wolne jednak były dość dobre. Jeden z nich zakończył się minimalnie chybioną dobitką Daniego (poprawką), drugi zaś to rykoszet od Grosso, cudem wyjęty przez Llorisa. Dostał żółtą kartkę i często krytykował decyzje sędziego w tym spotkaniu. Pod koniec meczu skutecznie uprzykrzał życie Källströmowi.
Piqué - 6 - Skutecznie interweniował głową, był chyba najlepszym obrońcą Barçy w pierwszej części spotkania. Wspomagał Alvesa na prawej stronie defensywy. Śmiało można na niego stawiać w meczach o stawkę. Spośród wszystkich obrońców jako jedyny nie popełnił żadnego prostego błędu.
Márquez - 7 - Mecz rozpoczął poważnym błędem wypuszczając Benzemę sam na sam z Valdésem, lecz na szczęście nie skończyło się to bramką. Na tym skończyły się pomyłki Meksykanina i zaczęła świetna gra. Był najczęściej pojedynkującym się z Benzemą defensorem Dumy Katalonii i to właśnie on zwycięsko wychodził z tych pojedynków (wyłuskiwanie piłki spod nóg utalentowanego Francuza rozpoczął już w I połowie). Raz jednak pozwolił oddać groźny strzał Karimowi, który ostatecznie zatrzymał się na słupku. W nieprzepisowy sposób zatrzymał szarżę jednego z zawodników Lyonu w II części spotkania i niewiele brakowało, żeby ujrzał żółtą kartkę. Świetnie zgrał piłkę głową do Henry'ego przy wyrównującej bramce.
Puyol - 7 - W I połowie był nieco przestraszony tempem jakie narzucili rywale. Kilka razy nie upilnował swej strony, a przeciwnicy śmiało mogli przeprowadzić akcję lewym skrzydłem. Druga połowa to jednak majstersztyk. Najaktywniejszy, wyprowadzał piłki do przodu, zaliczył masę odbiorów i wykonał wspaniałą pracę na pozycji, którą najczęściej zajmuje Abidal. Raz w ferworze walki uderzył Kadera Keitę ręką w twarz co zakończyło się żółtą kartką, lecz dzięki temu prawdopodobnie zatrzymał groźny atak gospodarzy.
Xavi - 6 - Mecz na dobre rozpoczęło jego światowej klasy podanie adresowane do Henry'ego, którego Francuz niestety nie zdołał opanować. Chwilę potem wyłożył dobrą piłkę Eto'o, który zakończył akcję strzałem w słupek. Następnie wychowanek Dumy Katalonii przygasł. Pomocnik Barcelony wyraźnie jest pod formą, a jego rzutów wolnych wszyscy mamy serdecznie dość. Trochę przeszedł obok spotkania, czego efektem były liczne ataki Lyonu prowadzone środkiem boiska i nieumiejętność stworzenia przez Barcelonę przewagi w środku pola. Mało angażował się w akcje zespołu i nie był w stanie podciągnąć ich blisko pola karnego rywali. Zero własnej inicjatywy - poza kilkoma przerzutami i oddawaniem piłki do najbliższego partnera. Od najlepszego rozgrywającego na świecie (biorąc pod uwagę klasyfikację FIFA - 5 pozycja, najwyżej ulokowany pomocnik) wymaga się nieco więcej. Nawet w tych gorszych zawodach. Na szczęście w końcówce wreszcie wstrzelił się z rożnego na głowę Márqueza, co przyniosło Barcelonie gola.
Touré - 5 - Osamotniony. W pierwszej połowie był jedynym piłkarzem środka pola, który starał się przełamać hegemonię Juninho, Toulalana i Makouna. Niewiele jednak mógł zdziałać, przez co Barcelona wydawała się bezsilna jeśli chodzi o szybkie powstrzymywanie akcji (zwłaszcza kontr) Francuzów idących środkiem boiska. Choć miażdżąca większość piłek zagrywanych przez reprezentanta WKS była celna, to jednak straty były aż nadto proste. Faulując Edersona podarował Lyonowi rzut wolny, który przy wydatnej pomocy Valdésa na bramkę zamienił Juninho.
Busquets - 4 - Był w tym meczu najbardziej ofensywnie ustawionym zawodnikiem z trójki pomocników Barcelony. Z jego akcji jednak nic pożytecznego nie wynikało. Podania (nawet te krótkie) były niecelne, niedokładne. Złapał żółtą kartkę za pouczanie sędziego. Miał jedną okazję bramkową, jednak uderzając futbolówkę głową posłał ją nad poprzeczką, choć warto wspomnieć, że w tej sytuacji tor lotu piłki zmienił Grosso, wydatnie utrudniając złożenie się do strzału. Trochę za mało aktywny w odbiorze. Akcje Lyonu środkiem pola szły jak po sznurku - rywale nie mieli problemów z przedostaniem się pod pole karne Barçy.
Messi - 5 - Nieobecny. Dwa udane, lecz niewykończone niczym nadzwyczajnym dryblingi. Chwilami można się było zastanawiać czy Argentyńczyk w ogóle był na boisku (zwłaszcza na początku II części spotkania). Być może wynikało to z frustracji spowodowanej notorycznymi faulami na samym początku meczu.
Eto'o - 6 - Zmarnował setkę trafiając w słupek; przy drugiej okazji w I połowie nie zdążył nawet oddać strzału. Dużo walczył, ale miał tez dużo strat. Położył Grosso w polu karnym po czym zamiast dograć do dobrze ustawionego Messiego zachował się zbyt samolubnie. Schodząc do boku oddał strzał, który ostatecznie po odbiciu od obrońcy dał Barcelonie rzut rożny. Później jednak pamiętał o koledze z zespołu. Jego dogranie do Leo zainicjowało najgroźniejszą akcję II połowy w wykonaniu Barçy. Dwukrotnie popisał się świetnymi powrotami, którymi rehabilitował się za niewykorzystane sytuacje.
Henry - 6 - Strzelił bramkę na wagę remisu i to jedna z niewielu poszlak, która świadczy o jego wczorajszej obecności na placu gry. Zwalniał akcje; nie wiedział co zrobić z piłką, więc oddawał ją do najbliższego partnera. Poza jedną akcją lewą stroną, która zakończyła się dośrodkowaniem, oraz sporadyczną walką przy bocznej linii był całkowicie niewidoczny. Szkoda, że nie doszedł do znakomitego podania Xaviego na samym początku spotkania.
Rezerwowi:
Keita - 5 - Wszedł na murawę w miejsce Busquetsa i od razu piłka powędrowała w jego stronę. Nie miał zbyt wiele czasu by się wykazać, lecz mimo tego udało się nieco uporządkować grę w środku pola.
[źródło: Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (55)