Bez Mourinho to inna Chelsea

Conrado

15 kwietnia 2009, 19:09

11 komentarzy
To już piąty raz, kiedy Barcelona i Chelsea spotkają się ze sobą w drodze do finału Champions League, jednak dopiero pierwszy raz zmierzą się ze sobą w półfinale. Wspólna historia Barçy i The Blues rozpoczęła się w sezonie 1999/00, kiedy Katalończycy prowadzeni przez Louisa van Gaala podejmowali Chelsea Gianluki Vialli'ego. Pierwszy mecz zakończył się zwycięstwem londyńczyków (3:1), w rewanżu Barcelona pokazała jednak magię, wygrywając 5:1 (po dogrywce) po dwóch golach Rivaldo i trafieniach Figo, Daniego i Kluiverta.

Od tamtych czasów Blaugrana potykała się z Anglikami jeszcze trzykrotnie, za każdym razem był to również pojedynek trenerów - Franka Rijkaarda i Jose Mourinho. W sezonach 2004/05 i 2005/06 drużyny trafiały na siebie już w pierwszej rundzie pucharowej rozgrywek. W 2005 roku dalej awansowali piłkarze Chelsea, po kontrowersyjnej decyzji sędziego Pierluigiego Colliny, który uznał bramkę strzeloną przez Johna Terry'ego, mimo że wcześniej Victor Valdés został sfaulowany przez Ricardo Carvahlo. W pierwszym meczu na Camp Nou Barça wygrała co prawda 2:1, jednak w rewanżu, wskutek nieobecności kilku kluczowych piłkarzy (Edmílson, Márquez) i wspomnianego incydentu, przegrała 2:4 i odpadła z rozgrywek. Z tamtego meczu doskonale pamiętamy pięknego gola Ronaldinho, który został potem uznany za najładniejszą bramkę Ligi Mistrzów 2004/05.

"Mourinho do teatru"

Okazja do rewanżu nadarzyła się już sezon później. Po pierwszym meczu Jose Mourinho stał się wrogiem nr jeden wszystkich culés, dzięki stwierdzeniu: "Leo Messi czasem zamiast grać, odstawia teatr". Portugalczyk skwitował w ten sposób upadek Leo po faulu Asiera Del Horno. Hiszpan został wtedy wyrzucony z boiska, co w znaczący sposób przyczyniło się do zwycięstwa Barcelony. Blaugrana wygrała na Stamford Bridge 2:1, po samobójczym golu Terry'ego i trafieniu Eto'o.

Na Camp Nou publiczność przywitała trenera The Blues okrzykami: "Mourinho do teatru". Po meczu w iście włoskim stylu, spokojnym pilnowaniu przewagi uzyskanej w Londynie, Barça zremisowała 1:1 i awansowała do ćwierćfinału. Był to pierwszy krok ku pamiętnemu paryskiemu finałowi - po wyeliminowaniu Benfiki i Milanu, Barcelona zmierzyła się z Arsenalem na Stade de France i zdobyła po raz drugi w historii tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu.

Wkurzony Rijkaard

Rzadko widywano Franka Rijkaarda tak zdenerwowanego, jak po spotkaniu z Chelsea w meczu grupowym Ligi Mistrzów sezonu 2006/07. Barcelona zremisowała 2:2, a holenderskiego trenera sprowokował arbiter spotkania Stefano Farina - Włoch przedłużył spotkanie tylko o minutę, podczas gdy sędzia techniczny pokazał, że regulaminowy czas gry powinien być wydłużony o sześć minut.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (11)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze