Przez Londyn do Rzymu; Chelsea - Barcelona
Wielu kibiców do tej pory myśli o wspaniałym meczu Barcelony z Realem w Madrycie. Podopieczni Pepa Guardioli wprost zdewastowali Mistrza Hiszpanii, nie pozostawiając złudzeń, kto nowym mistrzem zostanie. Ale to już za nami. Teraz na drodze do finału Ligi Mistrzów w Rzymie staje Chelsea Londyn.
Hiddink: Na Camp Nou zagramy otwarty mecz
Guus Hiddink przed pierwszym meczem zapowiadał, że jego piłkarze przyjmą otwartą postawę. Rzeczywiście, w wyniku rewolucyjnej strategii Cech-Drogba, Drogba-Cech, Holender zaserwował nam wspaniałe widowisko, pełne szybkiej, technicznej gry ze strony Chelsea. Czyż to nie ona miała najlepszą okazję w meczu po znakomitej kontrze i strzale wspomnianego Drogby? Ale w porządku, zostawmy mecz na Camp Nou. Było, minęło.
Warto wspomnieć tylko, że Barça zagrała znacznie lepiej aniżeli rok temu w tej samej fazie rozgrywek z Manchesterem United. Były okazje, strzały, zabrakło skuteczności.
Stamford Bridge, czyli nie ma łatwo
Stadion Chelsea Londyn, Stamford Bridge, to bardzo ciężki teren. Przekonał się o tym Louis van Gaal w sezonie 1999/00, kiedy to w pierwszym spotkaniu ćwierćfinału Ligi Mistrzów The Blues pokonali przyjezdnych 3:1.
Niemniej jednak najwięcej emocji ostatnimi laty wzbudzały pojedynki obu zespołów, jeszcze pod wodzą Franka Rijkaarda i Jose Mourinho. W sezonie 2004/05 po dramatycznym spotkaniu, Chelsea pokonała Barcelonę 4:2 i awansowała do ćwierćfinału Champions League. Rok później górą w tej samej fazie w Londynie był jednak niedoszły Dream Team II, który ograł gospodarzy 2:1. W kolejnym sezonie, ponownie Chelsea okazała się drużyną lepszą na swoim stadionie. Zespół Jose Mourinho triumfował 1:0.
Co ciekawe, zwycięstwo w sezonie 2005/06 na Stamford Bridge jest jedynym sukcesem na tym obiekcie hiszpańskiej drużyny w europejskich pucharach. Chelsea u siebie z drużynami z Półwyspu Iberyjskiego grała 10 razy, 6-krotnie wygrywając, 3-krotnie remisując i tylko raz ponosząc porażkę.
Trzy łyki statystyki
Bezbramkowy remis, jaki padł w pierwszym meczu obu zespołów, był pierwszym od 28 meczów na Camp Nou. Ostatnią drużyną, która nie dała sobie strzelić bramki na Camp Nou był Manchester United. Chelsea ostatnią porażkę poniosła u siebie z Barceloną w lutym 2006 roku. Od tego czasu kontynuuje serię 17 konfrontacji bez porażki.
Londyński klub czterokrotnie docierał do półfinału Ligi Mistrzów, zwyciężył raz:
2007/08 Liverpool 4:3 zwycięstwo (1:1 wyjazd, 3:2 dom)
2006/07 Liverpool 1:1, porażka 1:4 w karnych (1:0 dom, 0:1 wyjazd)
2004/05 Liverpool 0:1 porażka (0:0 dom, 0:1 wyjazd)
2003/04 AS Monaco FC 3:5 porażka (1:3 wyjazd, 2:2 dom).
Barcelona grała w półfinale Ligi Mistrzów 9 razy, 4 wygrała:
2007/08 Manchester United 0:1 porażka (0:0 dom, 0:1 wyjazd)
2005/06 AC Milan 1:0 zwycięstwo (1:0 wyjazd, 0:0 dom)
2001/02 Real Madryt CF 1:3 porażka (0:2 dom, 1:1 wyjazd)
1999/00 Valencia CF 3:5 porażka (1:4 wyjazd, 2:1 dom)
1993/94 FC Porto 3:0 zwycięstwo (dom)
1985/86 IFK Göteborg 3:3, porażka 5:4 w karnych (0:3 wyjazd, 3:0 dom)
1974/75 Leeds United AFC 2:3 porażka (1:2 wyjazd, 1:1 dom)
1960/61 Hamburger SV 1:0 zwycięstwo (1:0 dom, 1:2 wyjazd)
1959/60 Real Madryt CF 2:6 porażka (1:3 wyjazd, 1:3 dom)
Ciekawie wyglądają składy obu drużyn, w jakich zagrały Barcelona i Chelsea w ostatnim meczu na Stamford Bridge 18 października 2006 roku. W jutrzejszym spotkaniu, w podstawowej jedenastce Barçy, znajdzie się jedynie trzech piłkarzy z tego spotkania (Valdés, Xavi, Messi).
Chelsea: Henrique Hilário, Khalid Boulahrouz (Joe Cole), Ricardo Carvalho, John Terry, Ashley Cole, Michael Essien, Claude Makelele, Michael Ballack (Paulo Ferreira), Frank Lampard, Didier Drogba (Salomon Kalou), Andriy Shevchenko (Arjen Robben).
Barcelona: Víctor Valdés, Gianluca Zambrotta, Rafael Márquez, Carles Puyol (Oleguer Presas), Giovanni van Bronckhorst (Andrés Iniesta), Xavi Hernández, Edmílson, Deco, Lionel Messi, Eidur Gujohnsen (Ludovic Giuly), Ronaldinho.
Historia nie gra
Historia i statystyka biorą w łeb, kiedy rozlega się pierwszy gwizdek sędziego. Wtedy pozostaje tak kopać piłkę, by wkopać do bramki rywala i ostatecznie wykonać swoje zadanie. Po fantastycznej dyspozycji Barcelony z Realem Madryt, można spodziewać się, że Guus Hiddink dobrze odrobi lekcję. Zastanówmy się jednak, co mu to da, jeśli piłkarze Pepa Guardioli zagrają tak, jak najlepiej potrafią? Geniusz Jose Mourinho nie wystarczył na wspaniałą wówczas Barcelonę z Ronaldinho na czele. Dlaczego teraz geniusz Guusa, który nawiasem mówiąc boryka się z syndromem półfinału wielkich imprez, miałby wystarczyć na fantastyczną ekipę Guardioli?
Potrójna korona? Biorę podwójną
Warto zaznaczyć, że Barça rozgrywa znakomity sezon. Zwycięstwo w La Liga jest już praktycznie pewne, wygrać Copa del Rey będzie znacznie łatwiej, aniżeli Ligę Mistrzów. Zmierzam do tego, że nawet w przypadku odpadnięcia z tych elitarnych rozgrywek, ta Barcelona pozostanie w pamięci na wiele, wiele lat. Deklasacja Realu na Santiago Bernabeu, kanonada w przynajmniej co drugim meczu, piękna gra, znakomity Messi... Można tak wymieniać do rana.
Wielu ekspertów już dawno temu ochrzciło zespół Pepa Guardioli najlepszym w Europie. Wytwarza to dodatkową presję, ale czyż to nie Chelsea ma nóż na gardle? Szanse na tytuł Mistrza Anglii są mniej więcej takie, jak Realu Madryt w Hiszpanii, a jakieś tam puchary w Anglii raczej nie zadowolą bogatego obywatela byłego Związku Radzieckiego. Poza tym po sezonie nastąpi zmiana trenera, dojdzie zapewne do wymiany kilku piłkarzy. Barça może, Chelsea musi. Tak samo jak w sobotę na Santiago Bernabeu...
Naprzód, po awans!
Nie ulega wątpliwości, iż to Barcelona jest lepsza piłkarsko od Chelsea. Nawet bez Puyola, Márqueza i być może Henry'ego jest w stanie awansować do finału. Jednego można być pewnym. Podopieczni Pepa Guardioli pozostaną wierni swojemu stylowi. Nie zagrają może aż tak otwarcie jak Chelsea na Camp Nou, ale wyjdą na murawę Stamford Bridge z jasno określonym celem - zwycięstwo, a w konsekwencji awans do finału Ligi Mistrzów. Wszystkim entuzjastom artystycznego futbolu pozostaje życzyć tegoż sukcesu.
Tak strzelał nam Drogba w ostatnim meczu na Stamford Bridge:
Przypuszczalne składy:
Chelsea: Cech; Bosingwa, Terry, Alex, Ashley Cole; Essien, Ballack, Lampard, Obi Mikel, Malouda; Drogba.
Barcelona: Valdés; Alves, Pique, Abidal, Sylvinho; Toure, Xavi, Iniesta; Henry (Keita), Eto'o, Messi.
Sędzia: Tom Henning.
Hiddink: Na Camp Nou zagramy otwarty mecz
Guus Hiddink przed pierwszym meczem zapowiadał, że jego piłkarze przyjmą otwartą postawę. Rzeczywiście, w wyniku rewolucyjnej strategii Cech-Drogba, Drogba-Cech, Holender zaserwował nam wspaniałe widowisko, pełne szybkiej, technicznej gry ze strony Chelsea. Czyż to nie ona miała najlepszą okazję w meczu po znakomitej kontrze i strzale wspomnianego Drogby? Ale w porządku, zostawmy mecz na Camp Nou. Było, minęło.
Warto wspomnieć tylko, że Barça zagrała znacznie lepiej aniżeli rok temu w tej samej fazie rozgrywek z Manchesterem United. Były okazje, strzały, zabrakło skuteczności.
Stamford Bridge, czyli nie ma łatwo
Stadion Chelsea Londyn, Stamford Bridge, to bardzo ciężki teren. Przekonał się o tym Louis van Gaal w sezonie 1999/00, kiedy to w pierwszym spotkaniu ćwierćfinału Ligi Mistrzów The Blues pokonali przyjezdnych 3:1.
Niemniej jednak najwięcej emocji ostatnimi laty wzbudzały pojedynki obu zespołów, jeszcze pod wodzą Franka Rijkaarda i Jose Mourinho. W sezonie 2004/05 po dramatycznym spotkaniu, Chelsea pokonała Barcelonę 4:2 i awansowała do ćwierćfinału Champions League. Rok później górą w tej samej fazie w Londynie był jednak niedoszły Dream Team II, który ograł gospodarzy 2:1. W kolejnym sezonie, ponownie Chelsea okazała się drużyną lepszą na swoim stadionie. Zespół Jose Mourinho triumfował 1:0.
Co ciekawe, zwycięstwo w sezonie 2005/06 na Stamford Bridge jest jedynym sukcesem na tym obiekcie hiszpańskiej drużyny w europejskich pucharach. Chelsea u siebie z drużynami z Półwyspu Iberyjskiego grała 10 razy, 6-krotnie wygrywając, 3-krotnie remisując i tylko raz ponosząc porażkę.
Trzy łyki statystyki
Bezbramkowy remis, jaki padł w pierwszym meczu obu zespołów, był pierwszym od 28 meczów na Camp Nou. Ostatnią drużyną, która nie dała sobie strzelić bramki na Camp Nou był Manchester United. Chelsea ostatnią porażkę poniosła u siebie z Barceloną w lutym 2006 roku. Od tego czasu kontynuuje serię 17 konfrontacji bez porażki.
Londyński klub czterokrotnie docierał do półfinału Ligi Mistrzów, zwyciężył raz:
2007/08 Liverpool 4:3 zwycięstwo (1:1 wyjazd, 3:2 dom)
2006/07 Liverpool 1:1, porażka 1:4 w karnych (1:0 dom, 0:1 wyjazd)
2004/05 Liverpool 0:1 porażka (0:0 dom, 0:1 wyjazd)
2003/04 AS Monaco FC 3:5 porażka (1:3 wyjazd, 2:2 dom).
Barcelona grała w półfinale Ligi Mistrzów 9 razy, 4 wygrała:
2007/08 Manchester United 0:1 porażka (0:0 dom, 0:1 wyjazd)
2005/06 AC Milan 1:0 zwycięstwo (1:0 wyjazd, 0:0 dom)
2001/02 Real Madryt CF 1:3 porażka (0:2 dom, 1:1 wyjazd)
1999/00 Valencia CF 3:5 porażka (1:4 wyjazd, 2:1 dom)
1993/94 FC Porto 3:0 zwycięstwo (dom)
1985/86 IFK Göteborg 3:3, porażka 5:4 w karnych (0:3 wyjazd, 3:0 dom)
1974/75 Leeds United AFC 2:3 porażka (1:2 wyjazd, 1:1 dom)
1960/61 Hamburger SV 1:0 zwycięstwo (1:0 dom, 1:2 wyjazd)
1959/60 Real Madryt CF 2:6 porażka (1:3 wyjazd, 1:3 dom)
Ciekawie wyglądają składy obu drużyn, w jakich zagrały Barcelona i Chelsea w ostatnim meczu na Stamford Bridge 18 października 2006 roku. W jutrzejszym spotkaniu, w podstawowej jedenastce Barçy, znajdzie się jedynie trzech piłkarzy z tego spotkania (Valdés, Xavi, Messi).
Chelsea: Henrique Hilário, Khalid Boulahrouz (Joe Cole), Ricardo Carvalho, John Terry, Ashley Cole, Michael Essien, Claude Makelele, Michael Ballack (Paulo Ferreira), Frank Lampard, Didier Drogba (Salomon Kalou), Andriy Shevchenko (Arjen Robben).
Barcelona: Víctor Valdés, Gianluca Zambrotta, Rafael Márquez, Carles Puyol (Oleguer Presas), Giovanni van Bronckhorst (Andrés Iniesta), Xavi Hernández, Edmílson, Deco, Lionel Messi, Eidur Gujohnsen (Ludovic Giuly), Ronaldinho.
Historia nie gra
Historia i statystyka biorą w łeb, kiedy rozlega się pierwszy gwizdek sędziego. Wtedy pozostaje tak kopać piłkę, by wkopać do bramki rywala i ostatecznie wykonać swoje zadanie. Po fantastycznej dyspozycji Barcelony z Realem Madryt, można spodziewać się, że Guus Hiddink dobrze odrobi lekcję. Zastanówmy się jednak, co mu to da, jeśli piłkarze Pepa Guardioli zagrają tak, jak najlepiej potrafią? Geniusz Jose Mourinho nie wystarczył na wspaniałą wówczas Barcelonę z Ronaldinho na czele. Dlaczego teraz geniusz Guusa, który nawiasem mówiąc boryka się z syndromem półfinału wielkich imprez, miałby wystarczyć na fantastyczną ekipę Guardioli?
Potrójna korona? Biorę podwójną
Warto zaznaczyć, że Barça rozgrywa znakomity sezon. Zwycięstwo w La Liga jest już praktycznie pewne, wygrać Copa del Rey będzie znacznie łatwiej, aniżeli Ligę Mistrzów. Zmierzam do tego, że nawet w przypadku odpadnięcia z tych elitarnych rozgrywek, ta Barcelona pozostanie w pamięci na wiele, wiele lat. Deklasacja Realu na Santiago Bernabeu, kanonada w przynajmniej co drugim meczu, piękna gra, znakomity Messi... Można tak wymieniać do rana.
Wielu ekspertów już dawno temu ochrzciło zespół Pepa Guardioli najlepszym w Europie. Wytwarza to dodatkową presję, ale czyż to nie Chelsea ma nóż na gardle? Szanse na tytuł Mistrza Anglii są mniej więcej takie, jak Realu Madryt w Hiszpanii, a jakieś tam puchary w Anglii raczej nie zadowolą bogatego obywatela byłego Związku Radzieckiego. Poza tym po sezonie nastąpi zmiana trenera, dojdzie zapewne do wymiany kilku piłkarzy. Barça może, Chelsea musi. Tak samo jak w sobotę na Santiago Bernabeu...
Naprzód, po awans!
Nie ulega wątpliwości, iż to Barcelona jest lepsza piłkarsko od Chelsea. Nawet bez Puyola, Márqueza i być może Henry'ego jest w stanie awansować do finału. Jednego można być pewnym. Podopieczni Pepa Guardioli pozostaną wierni swojemu stylowi. Nie zagrają może aż tak otwarcie jak Chelsea na Camp Nou, ale wyjdą na murawę Stamford Bridge z jasno określonym celem - zwycięstwo, a w konsekwencji awans do finału Ligi Mistrzów. Wszystkim entuzjastom artystycznego futbolu pozostaje życzyć tegoż sukcesu.
Tak strzelał nam Drogba w ostatnim meczu na Stamford Bridge:
Przypuszczalne składy:
Chelsea: Cech; Bosingwa, Terry, Alex, Ashley Cole; Essien, Ballack, Lampard, Obi Mikel, Malouda; Drogba.
Barcelona: Valdés; Alves, Pique, Abidal, Sylvinho; Toure, Xavi, Iniesta; Henry (Keita), Eto'o, Messi.
Sędzia: Tom Henning.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (166)