Transferów czas, czyli spokój ponad wszystko

Magnus

8 lipca 2009, 13:18

47 komentarzy
Najlepszy sezon w historii FC Barcelona już za nami. Z pewnością w sercach wielu culés żywe są jeszcze wspomnienia z tego okresu w postaci wspaniałych akcji, cudownych bramek, efektownych zwycięstw, a przede wszystkim wielkiej radości ze zdobycia przez Barçę trzech tytułów: mistrzostwa Hiszpanii, Ligi Mistrzów i Copa del Rey.

Sukcesy Blaugrana odbiły się szerokim echem na całym świecie, styl i sposób gry drużyny Guardioli wzbudzały podziw i jednocześnie strach w oczach rywali. Pamiętamy chociażby słynne słowa Alfredo Di Stéfano: "El Barça juega de puta madre".

Odpowiedź na pytanie "który hiszpański klub jako pierwszy zdobył potrójną koronę?" z pewnością nie podoba się w Madrycie. Jeśli dodamy do tego jeszcze upokarzającą porażkę (2:6) na Santiago Bernabeu, która przekreśliła szanse Realu Madryt na tytuł mistrzowski, nie dziwi fakt, że w Kastylii sięgnięto po Florentino Péreza.

Powołując się na doniesienia prasowe, nowy-stary prezydent Królewskich wydał do tej pory na transfery grubo ponad 200 mln euro. Sprowadzenie Kaki, Cristiano Ronaldo za astronomiczne wręcz sumy spotkało się z dość stanowczymi komentarzami ze strony Joana Laporty i innych członków zarządu Barcelony. W Madrycie te wypowiedzi zostały odebrane jako zwykła zazdrość i strach przed odrodzonym Realem. Oczywiście, każdy ma prawo wydawać swoje pieniądze jak mu się podoba, jednak transfery Los Blancos destabilizują rynek i reakcja prezydenta Dumy Katalonii jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Pozwolę sobie nawet na odrobinę uszczypliwości, cytując słowa Johana Cruyffa, który stwierdził, że "Florentino Pérez nie zna się na futbolu". Na sztabie szkoleniowym i na piłkarzach Realu Madryt ciążyć będzie teraz ogromna presja, w związku z tym wszelakie niepowodzenia mogą wywołać ogromną nerwowość i doprowadzić do upadku imperium Péreza, ale to niewątpliwie nie problem kibiców Barçy.

Laporta nie chce popełnić błędu z 2006 roku, kiedy to po zdobyciu Ligi Mistrzów i wygraniu La Liga nie dokonano znaczących wzmocnień. Skończyło się to dwuletnim kryzysem. Blaugrana ma bardzo mocny zespół, jednak ponowna walka na trzech frontach będzie niezwykle trudna, ponieważ w nadchodzącym sezonie czekają nas: Klubowe Mistrzostwa Świata, Puchar Narodów Afryki i Mistrzostwa Świata. Chyba nikt nie zaprzeczy, że system rotacji opracowany przez Pepa Guardiolę sprawdził się doskonale, nikt też przy zdrowych zmysłach nie powie, że Barça ma krótką ławkę rezerwowych. Aby realnie myśleć o obronie zdobytych trofeów, potrzebne są wzmocnienia, jednak nie za astronomiczne kwoty, tylko za około 60-80 mln euro. Nie mam zamiaru wchodzić w personalia, ponieważ to kompletnie mijałoby się z celem. Doskonale wiemy kogo Barcelona chce sprowadzić.

W obecnym oknie transferowym Duma Katalonii nie kupiła jeszcze ani jednego zawodnika. Jest to spowodowane trzema czynnikami. Po pierwsze, zarząd chce poczekać na ustabilizowanie się rynku po spektakularnych transferach Péreza. W podobny sposób postępuje nie tylko Barça, ale i wiele innych europejskich klubów. Po drugie, sprawą priorytetową jest przedłużenie kontraktów z najważniejszymi graczami i wszystko wskazuje na to, że cel ten zostanie osiągnięty. Po trzecie, telenowela pt. "Odejście/pozostanie Samuela Eto'o". Jeśli Czarna Perła zostanie, Blaugrana nie będzie zmuszona szukać klasowego napastnika i 'zaoszczędzone' około 40 mln euro może zostać wykorzystane na inne transfery. Bo czy nam się to podoba, czy nie, bez Eto'o nie byłoby sukcesów dzisiejszej Barcelony. Piłkarz ten potrafi seryjne marnować "setki", ale to właśnie on zdobywał gole, kiedy zespół tego naprawdę potrzebował. Przykładów nie trzeba daleko szukać, dwa finały Ligi Mistrzów i dwie, jakże ważne bramki.

Barcelona nie potrzebuje spektakularnych transferów, tylko wzmocnień 'za rozsądną cenę', które będą podporządkowane systemowi rotacji. Jeśli dodany do tego charyzmatycznego i bezkompromisowego Pepa Guardiolę, który stworzył najlepszą drużynę w historii klubu, praktycznie z tych samych piłkarzy co Rijkaard, to możemy z nadzieją patrzeć w przyszłość.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (47)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze