Moje trzy grosze: Husaria na spłoszonych koniach

SZUMI

20 sierpnia 2009, 15:05

24 komentarze
We wczorajszym spotkaniu mieliśmy okazje obejrzeć całą chorągiew katalońskiej młodzieży. Na boisku swój czas dostali wczoraj: Montoya, Bartra, Fontàs, Muniesa, Jonathan dos Santos, Thiago Alcántara, Pedro, Jeffren, Gai Assulin, Bojan. Ponadto na murawie pojawili się również Piqué, Busquets i Messi, ale oni już nie muszą udowadniać swojej przydatności dla zespołu.

W grze drużyny widać było chaos, nierozłącznie towarzyszący poczynaniom młodych piłkarzy. O ile ten chaos nie jest widoczny, gdy nieopierzeni adepci piłkarskiego rzemiosła otoczeni są przez doświadczonych i z reguły starszych zawodników, o tyle gdy ta równowaga zostaje zachwiana, w grze widać brak ukierunkowania, nadania odpowiedniego tonu każdej akcji, elementu przemyślenia. Nader często widać ten problem w grze Arsenalu Londyn, gdzie brakuje generała, który swym doświadczeniem pokieruje odpowiednio poczynaniami młodszych kolegów. W naszej drużynie zabrakło wczoraj po prostu Xaviego bądź Iniesty.

Z tego właśnie powodu wczorajsze poczynania Barcelony przypominała ataki husarii na spłoszonych koniach. Owszem, tkwił w tych atakach olbrzymi potencjał, niepohamowana siła, ale były one kompletnie nieukierunkowane. Zwłaszcza widać to było w momentach, gdy cała formacja ofensywna kłębiła się w środku pola. Wystarczy sobie wyobrazić co zrobiłby w tej sytuacji Xavi: kółeczko, odholowanie piłki z zagrożonej strefy, wybór najlepszej opcji, oddelegowanie piłki na skrzydło. Ewidentnie właśnie tego wczoraj zabrakło.

Niemniej jednak we wczorajszym meczu można było dostrzec wiele pozytywów. Jednym z nich był, moim skromnym zdaniem, całkiem udany debiutu Ibrahimovicia. Trzy sytuacje bramkowe w 45 minut napastnika po kilkutygodniowym rozbracie z piłką na wysokim poziomie w debiutanckim spotkaniu dla drużyny, która prezentuje kompletnie inną filozofię gry niż znana mu przez ostatnie pięć lat to naprawdę niezły wynik. W pamięci utkwiło mi również świetne podanie z 84. minuty do Messiego, którego nie powstydziłby się ani Xavi, ani Iniesta, ani wspomniany Messi.

Innym pozytywem była dobra lub nawet bardzo dobra postawa kilku młodych zawodników, o których słów kilka poniżej.

Objawienie: Thiago Alcántara

Moim zdaniem absolutne objawienie wczorajszego spotkania. To, że grał dobrze w Barçy Athletic wiedzieli wszyscy od dawna. Ale we wczorajszych 45 minutach kompletnie mnie oczarował. Przegląd pola (vide dogranie na główkę do Zlatana z 68. minuty), wybór najlepszego wariantu dla drużyny (vide podanie głową w polu karnym na bok do Zlatana zamiast strzału) oraz fenomenalna technika "użytkowa", czyli dająca coś drużynie, a nie będąca jedynie sztuką dla sztuki. Wszystkie te elementy spowodowały, iż nie pamiętam już dawno młodziana, który zrobił na mnie tak olbrzymie (pozytywne) wrażenie.

Należy też pamiętać, że mógł odwrócić losy meczu w doliczonym czasie gry, gdy świetnie wyszedł do podania Messiego i strzelił dosłownie kilka centymetrów od bramki. Z tego co pamiętam zanotował jedno nieudane zagranie w całej rozegranej przez siebie połowie.

Kibicom, którzy nie obserwowali zbyt uważnie jego poczynań we wczorajszym spotkaniu, polecam jeszcze raz obejrzeć drugą połowę meczu i obserwować grę tego młodego Hiszpana (choć urodzonego w Brazylii).

Montoya

Jeśli chodzi o pozytywy, to najlepiej można go zapamiętać po atomowym strzale z 8. minuty, po którym najwyższym kunsztem popisać się musiał Given. Ponadto próbował kilkukrotnie włączyć się skrzydłem w akcje zespołu. Jednakże porównania z grającym na tej pozycji Dani Alvesem powodują, iż wciąż jest na cenzurowanym. O ile Brazylijczyk (prawie) zawsze zdąży wrócić do defensywy za atakiem przeciwników, o tyle Montoya miewa z tym problemy. Jedno z jego wyjść skończyło się kontrą i bramką Petrova, którego właśnie on powinien pilnować.

Jeffren

Z całego spotkania najlepiej można zapamiętać jego akcję z 24. minuty, kiedy to ograł na pełnej prędkości Zabaletę, a następnie lewą nogą oddał mocny strzał, który zatrzymał się na łupku bramki strzeżonej przez Givena. Ponadto kilkukrotnie próbował ciekawych akcji i pewnie głównie dzięki temu to on, a nie Pedro, który przeszedł obok meczu, pozostał na boisku do 53. minuty, kiedy zmienił go Gai.

Gai Assulin

Jego gra przypinała nieco grę Diego Capela z Sevilli, który skądinąd zaliczył rok w kadrach juniorskich Barcelony. Nieco chaotyczny, wniósł dużo ożywienia na lewym skrzydle. Niestety jego szarże najbardziej ze wszystkich zawodników przypominały wspomniane w tytule artykułu nieskładne ataki husarii na spłoszonych koniach. Zbyt dużo patrzył na piłkę, zbyt mało na partnerów. Niemniej jednak widać, że może wnieść do drużyny pierwiastek nieszablonowości i nieprzewidywalności.

Bojan

Niestety przebywający już trzeci rok w pierwszej drużynie Hiszpan z serbskim rodowodem dał się porwać nieskładnemu rytmowi nadawanemu przez innych młodzików. Imponujący niejednokrotnie wielkim spokojem i rozwagą jak na tak młody wiek, wczoraj raz po raz bił głową w mur, wdawał się w niepotrzebne dryblingi i próbował oddawać strzał z kompletnie nieprzygotowanych pozycji. Wciąż widać, że ma coś do udowodnienia.

Jonathan dos Santos

Nie jest Xavim, nie jest Iniestą, ale ma kilka cech każdego z nich. Jest niezwykle obiecującym zawodnikiem, którego grę ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Imponuje zwłaszcza przeglądem pola oraz niezwykłą w takim wieku inteligencją w grze. Ponadto posiada jeden atut, którego nie ma żaden z wymieniony: mocny i dokładny strzał z daleka. Pamiętajmy, że nie od razu Rzym zbudowano, a Xavi nie od raz grał tak, jak gra teraz. Meksykanin ma jeszcze dużo czasu i miejmy nadzieję, że nie będzie zbyt niecierpliwy obierając podobną drogę jaką obrał starszy brat. Bomba w poprzeczkę była najwyższych lotów.

Vladimir Weiss

Mimo że jest zawodnikiem Manchesteru City, również podpada pod kategorię zawodników, o których traktuje niniejszy artykuł, więc słów kilka o nim.

Ten 19-letni zawodni rodem ze Słowacji zrobił na mnie duże wrażenie podczas spotkania. Rozgrywał piłkę niezwykle spokojnie, bez najmniejszego respektu dla przeciwników. Utrzymywał się przy niej po kilkanaście sekund w końcówce spotkania, kiedy drużyna potrzebowała czasu. Mimo atakujących go graczy Barcelony potrafił wymusić faul lub 'nabić' wrzut z autu. Charakteryzowała go również świetna technika, której dał kilkukrotnie próbkę. Najciekawsze w tym młodym zawodniku jest to, że rozegrał dopiero oficjalnie 20 minut w pierwszej drużynie w spotkaniu z Boltonem rozegranym 24 maja 2009 roku, wygranym 1:0 przez ekipę z Manchesteru. Zaliczył także niedawno (12 sierpnia 2009 roku) debiut w reprezentacji Słowacji przeciwko Islandii. Podopieczni Leo Beenhakkera maja się kogo obawiać w październikowym spotkaniu o być albo nie być w Mistrzostwach Świata.

Jeśli jeszcze ktoś nie widział, skrót spotkania:



[źródło: Własne/ zdj. fcbarcelona.cat]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (24)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze