Raport z La Liga - 8. kolejka
W ósmej kolejce hiszpańskiej ekstraklasy pierwsze zwycięstwo odniósł zespół Villarrealu. Kolejne punkty stracił Real Madryt, co skrzętnie wykorzystała Barcelona i powiększyła swoją przewagę nad Los Blancos do trzech punktów.
Strata punktów przez Real Madryt, zwycięstwo Barcelony
Barcelona po koncertowej grze wygrała gładko (6:1) na Camp Nou z Realem Saragossa. Piłka krążyła wśród graczy Dumy Katalonii jak za najlepszych czasów z poprzedniego sezonu. Na uwagę zasługuje przepiękna gra Seydou Keity, która została okraszona trzema bramkami i wspaniałą asystą przy golu Ibrahimovicia na (4:0). Piłkarze Guardioli udowodnili, że Blaugrana nie jest w kryzysie, a przegrana z Rubinem Kazań była tylko wypadkiem przy pracy.
Z kolei Real Madryt zmierzył się na El Molinón ze Sportingiem Gijón, który nie przegrał jeszcze meczu ligowego na własnym stadionie i po siedmiu kolejkach był na siódmym miejscu w tabeli. W drużynie Królewskich nie mogli zagrać Cristiano Ronaldo, Benzema, Higuaín i Van Nistelrooy, co zmusiło Manuela Pellegriniego do wystawienia Raula jako jedynego napastnika. Mecz ten zakończył się bezbramkowym remisem, a w zespole Realu Madryt na wyróżnienie zasługują jedynie Raul, za swoją waleczność i nieustępliwość, oraz Kaká, ale tylko za grę w pierwszej połowie. Gdyby Los Blancos wygrali, to wypadałoby napisać, że Real Madryt zdobył trzy punkty, ale nie zachwycił, bo przecież zwycięzców się nie sądzi. Ale tak naprawdę Królewscy od jakiegoś już czasu prezentują się słabo. W dodatku, widać coraz wyraźniej, iż zespół ten jest bardzo zależny od Cristiano Ronaldo, a nie taki był chyba cel budowy drużyny za około 250 mln euro. Tak naprawdę ta część sezonu jest pierwszą 'chwilą prawdy' dla Manuela Pellegriniego i jego zawodników, która da nam odpowiedź na pytanie "jak 'nowy' Real Madryt jest w stanie poradzić sobie z presją?", która w przypadku Los Blancos jest ogromna i narasta z każdym złym wynikiem.
Espanyol Barcelona niepokonany od sześciu spotkań
Lokalny rywal Barcelony po bezbramkowym remisie z Sevillą na Ramon Sánchez Pizjuán może pochwalić się bilansem sześciu spotkań bez porażki w hiszpańskiej ekstraklasie. Po wygranej Sevilli z Realem Madryt wydawało się, że zespół ten będzie w stanie rywalizować z 'wielką dwójką', niemniej jednak potem przyszła nieoczekiwana porażka z Deportivo La Coruña, a teraz remis na własnym stadionie z Espanyolem Barcelona. Szansy na prześcignięcie drużyny Manolo Jiméneza nie wykorzystał zespół Deportivo La Coruña, który przegrał (0:4) na José Zorrilla z Realem Valladolid. Piłkarze ze stolicy Andaluzji notują po pięciu wygranych z rzędu w La Liga lekki spadek formy, ale nie wydaję się, iż jest to początek kryzysu, ponieważ Sevilla wygrała ostatnio w Lidze Mistrzów (3:1) z VfB Stuttgart. Na uwagę zasługuje również wygrana (3:0) Valencii na wyjeździe z Almerią, która w poprzedniej kolejce pokonała (2:1) Málagę. Piłkarze Unai Emery'ego mają obecnie piętnaście punktów na swoim koncie i są na czwartym miejscu w tabeli.
Zmiany w Atlético Madryt
Fatalne wyniki Atlético Madryt w Primera División, jak i w Champions League, zmusiły prezydenta tego klubu do zatrudnienia Quique Sanchez Floresa, który pracował już jako szkoleniowiec w Getafe, Valencii i Benfice. Oficjalna prezentacja nowego trenera Los Colchoneros odbędzie się w poniedziałek. O tym, że zmiany w tej drużynie są potrzebne niech świadczy fakt, iż Atlético Madryt zremisowało (1:1) na własnym stadionie z Mallorcą, grając z przewagą dwóch zawodników i tracąc gola w 90. minucie meczu. W tym spotkaniu na ławce trenerskiej Los Colchoneros zasiadł tymczasowo Santi Denia.
Pierwsze zwycięstwo Villarrealu
Kibice Villarrealu musieli czekać na pierwsze zwycięstwo swoich ulubieńców aż do ósmej kolejki. Gracze Żółtej Łodzi Podwodnej wygrali (2:1) z Málagą na własnym stadionie. Czyżby przysłowiowym 'dnem' dla piłkarzy Ernesto Valverde był bilans po siedmiu kolejkach La Liga (trzy punkty na koncie i ostanie miejsce w tabeli), po którym będzie już tylko lepiej? Z pewnością jedna jaskółka wiosny nie czyni, bo i przeciwnik nie był wymagający, ale może to być punkt zwrotny dla trenera Valverde i jego podopiecznych. W innym meczu drużyn z dolnej części tabeli, zespół Tenerife pokonał na własnym stadionie (1:0) Xerez.
Strata punktów przez Real Madryt, zwycięstwo Barcelony
Barcelona po koncertowej grze wygrała gładko (6:1) na Camp Nou z Realem Saragossa. Piłka krążyła wśród graczy Dumy Katalonii jak za najlepszych czasów z poprzedniego sezonu. Na uwagę zasługuje przepiękna gra Seydou Keity, która została okraszona trzema bramkami i wspaniałą asystą przy golu Ibrahimovicia na (4:0). Piłkarze Guardioli udowodnili, że Blaugrana nie jest w kryzysie, a przegrana z Rubinem Kazań była tylko wypadkiem przy pracy.
Z kolei Real Madryt zmierzył się na El Molinón ze Sportingiem Gijón, który nie przegrał jeszcze meczu ligowego na własnym stadionie i po siedmiu kolejkach był na siódmym miejscu w tabeli. W drużynie Królewskich nie mogli zagrać Cristiano Ronaldo, Benzema, Higuaín i Van Nistelrooy, co zmusiło Manuela Pellegriniego do wystawienia Raula jako jedynego napastnika. Mecz ten zakończył się bezbramkowym remisem, a w zespole Realu Madryt na wyróżnienie zasługują jedynie Raul, za swoją waleczność i nieustępliwość, oraz Kaká, ale tylko za grę w pierwszej połowie. Gdyby Los Blancos wygrali, to wypadałoby napisać, że Real Madryt zdobył trzy punkty, ale nie zachwycił, bo przecież zwycięzców się nie sądzi. Ale tak naprawdę Królewscy od jakiegoś już czasu prezentują się słabo. W dodatku, widać coraz wyraźniej, iż zespół ten jest bardzo zależny od Cristiano Ronaldo, a nie taki był chyba cel budowy drużyny za około 250 mln euro. Tak naprawdę ta część sezonu jest pierwszą 'chwilą prawdy' dla Manuela Pellegriniego i jego zawodników, która da nam odpowiedź na pytanie "jak 'nowy' Real Madryt jest w stanie poradzić sobie z presją?", która w przypadku Los Blancos jest ogromna i narasta z każdym złym wynikiem.
Espanyol Barcelona niepokonany od sześciu spotkań
Lokalny rywal Barcelony po bezbramkowym remisie z Sevillą na Ramon Sánchez Pizjuán może pochwalić się bilansem sześciu spotkań bez porażki w hiszpańskiej ekstraklasie. Po wygranej Sevilli z Realem Madryt wydawało się, że zespół ten będzie w stanie rywalizować z 'wielką dwójką', niemniej jednak potem przyszła nieoczekiwana porażka z Deportivo La Coruña, a teraz remis na własnym stadionie z Espanyolem Barcelona. Szansy na prześcignięcie drużyny Manolo Jiméneza nie wykorzystał zespół Deportivo La Coruña, który przegrał (0:4) na José Zorrilla z Realem Valladolid. Piłkarze ze stolicy Andaluzji notują po pięciu wygranych z rzędu w La Liga lekki spadek formy, ale nie wydaję się, iż jest to początek kryzysu, ponieważ Sevilla wygrała ostatnio w Lidze Mistrzów (3:1) z VfB Stuttgart. Na uwagę zasługuje również wygrana (3:0) Valencii na wyjeździe z Almerią, która w poprzedniej kolejce pokonała (2:1) Málagę. Piłkarze Unai Emery'ego mają obecnie piętnaście punktów na swoim koncie i są na czwartym miejscu w tabeli.
Zmiany w Atlético Madryt
Fatalne wyniki Atlético Madryt w Primera División, jak i w Champions League, zmusiły prezydenta tego klubu do zatrudnienia Quique Sanchez Floresa, który pracował już jako szkoleniowiec w Getafe, Valencii i Benfice. Oficjalna prezentacja nowego trenera Los Colchoneros odbędzie się w poniedziałek. O tym, że zmiany w tej drużynie są potrzebne niech świadczy fakt, iż Atlético Madryt zremisowało (1:1) na własnym stadionie z Mallorcą, grając z przewagą dwóch zawodników i tracąc gola w 90. minucie meczu. W tym spotkaniu na ławce trenerskiej Los Colchoneros zasiadł tymczasowo Santi Denia.
Pierwsze zwycięstwo Villarrealu
Kibice Villarrealu musieli czekać na pierwsze zwycięstwo swoich ulubieńców aż do ósmej kolejki. Gracze Żółtej Łodzi Podwodnej wygrali (2:1) z Málagą na własnym stadionie. Czyżby przysłowiowym 'dnem' dla piłkarzy Ernesto Valverde był bilans po siedmiu kolejkach La Liga (trzy punkty na koncie i ostanie miejsce w tabeli), po którym będzie już tylko lepiej? Z pewnością jedna jaskółka wiosny nie czyni, bo i przeciwnik nie był wymagający, ale może to być punkt zwrotny dla trenera Valverde i jego podopiecznych. W innym meczu drużyn z dolnej części tabeli, zespół Tenerife pokonał na własnym stadionie (1:0) Xerez.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (4)