Henry - numer 3 na lewym skrzydle
Thierry Henry nie zagrał we wczorajszym meczu z Atlético ani minuty, co oznacza, że Francuz nie pojawia się na boisku w trzecim spotkaniu z rzędu. Oczywiste wydaje się, że rola Henry'ego w zespole jest już mniej znacząca niż wcześniej. Ostatnie spotkanie, w którym wystąpił Titi to pojedynek z 23 stycznia na Nuevo Zorilla z Valladolid, wygrany przez podopiecznych Guardioli 3:0. Mecz dla Titiego zakończył się wtedy w 82 minucie, gdy został zmieniony przez Bojana Krkicia. Od tamtego czasu nie pojawił się on na boisku nawet na minutę. W bieżącym sezonie, francuski napastnik Barcelony ma ogromne problemy ze zdobywaniem bramek. Po raz ostatni do siatki trafił w meczu z Xerez, które zostało rozegrane na początku grudnia.
Pep Guardiola zauważa słabszą dyspozycję Francuza. Obecnie na lewym skrzydle wyżej cenieni przez trenera Barçy są Andrés Iniesta i Pedro.
Chwilowe odsunięcie Henry'ego od składu miało miejsce już na początku sezonu, wówczas Henry nie zagrał w dwóch pierwszych spotkaniach ligowych. Teraz sytuacja wydaje się nieco poważniejsza. W meczu z Getafe, reprezentant Francji miał nawet usiąść na trybunach, jednak kontuzja Daniego Alvesa podczas rozgrzewki sprawiła, że znalazło się dla niego miejsce wśród zawodników rezerwowych.
Mimo zapewnień Guardioli, że "Henry jest nadal o kilka kroków przed Pedro", można odnieść wrażenie, że ostatnie spotkania ani trochę nie potwierdzają tej tezy.
[źródło: Sport]
Pep Guardiola zauważa słabszą dyspozycję Francuza. Obecnie na lewym skrzydle wyżej cenieni przez trenera Barçy są Andrés Iniesta i Pedro.
Chwilowe odsunięcie Henry'ego od składu miało miejsce już na początku sezonu, wówczas Henry nie zagrał w dwóch pierwszych spotkaniach ligowych. Teraz sytuacja wydaje się nieco poważniejsza. W meczu z Getafe, reprezentant Francji miał nawet usiąść na trybunach, jednak kontuzja Daniego Alvesa podczas rozgrzewki sprawiła, że znalazło się dla niego miejsce wśród zawodników rezerwowych.
Mimo zapewnień Guardioli, że "Henry jest nadal o kilka kroków przed Pedro", można odnieść wrażenie, że ostatnie spotkania ani trochę nie potwierdzają tej tezy.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (24)