Oceny za mecz z Tenerife

SZUMI

7 maja 2010, 15:49

96 komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Ibra 7, a Messi 5.5".

Oceniający:SZUMI, challenger

Valdés - 6 - Dla Valdésa mecz bez historii. Rzadko miał okazję interweniować. Graczom z Teneryfy brakowało ostatniego podania, a ich nieliczne strzały leciały w chmury lub były blokowane. Niewiele mógł zrobić przy golu, co nie zmienia faktu, że na Trofeo Zamora 2010 mogą już grawerować jego nazwisko.

Alves - 9 - Jeden z najlepszych meczów Daniego w tym sezonie. Całe spotkanie dzielnie udowadniał słuszność przyznania mu przez nas przydomka "Diabeł Tasmański", raz po raz ‘wirując' po prawym skrzydle. Tak efektywnego Alvesa nie widzieliśmy już dawno. Dwie i pół asysty Brazylijczyka pozwoliły zatrzymać trzy punkty na Camp Nou w kluczowym momencie walki o ligowy tytuł. Znakomite dogrania Bojan i Messi zamienili na bramki, a Ibrahimović na "bezpośrednią" asystę. Dodatkowo dwa jego kolejne dogrania powinny zostać zamienione na bramki, zwłaszcza to przy którym przed samym bramkarzem stanęli trzej zawodnicy Barcelony nawzajem sobie przeszkadzając (Bojan, Keita, Ibra). Również dogranie z 67' do Pedro, po którym ten ostatni stanął sam na sam z brakarzem klubu z rodzinnej wyspy, było jego zasługą. Wobec takich faktów nie razi nawet to, że statystyki miał Alves niczym rasowy napastnik (7 strat i 1 przechwyt).

Piqué - 6 - Zaliczył co najmniej dwie niepewne interwencje, które jednak następnie sam skorygował ( m.in. 14'). Poza tymi sytuacjami spisywał się dobrze, notując tylko 1 stratę przy 7 przechwytach. Wydaje się, że przy golu Martíneza nie mógł zrobić nic więcej. Godnie zastąpiony na środku obrony przez Touré.

Puyol - 4 - Już w 6' pokazał, że nie jest należycie skoncentrowany, a jego gra odbiega od tej, do jakiej nas przyzwyczaił. Na tle czternastu przechwytów tylko dwie straty wyglądają pozytywnie, jednakże jedna z nich okazała się asystą przy bramce Tenerife. Twardej gry obronnej na tle słabszego przeciwnika od "Tarzana" należy wymagać, ale takie błędy, nawet na podchwytliwie śliskiej murawie, nie mogą mu się przytrafiać. Powinien postawić kolegom kolację za "wyciągnięcie" wyniku; po meczu Realu na Majorce okazuje się, że błąd ten mógł kosztować Barçę mistrzowski tytuł.

Maxwell - 5 - W swoim stylu, czyli przeciętnie. Tym razem bez rażących błędów, ale i tak uzbierał 6 strat - jak na mecz z walczącym o utrzymanie beniaminkiem to bardzo słaby wynik. Dlatego może i lepiej, że nie zapędzał się w tym meczu zbyt daleko od własnego pola karnego, zwłaszcza że w jedynej dogodnej sytuacji połaszczył się o bramkę, zamiast odegrać do swojego wieloletniego druha z Ajaxu oraz Interu, Zlatana (34').

Yaya - 7 - Do momentu przesunięcia Touré do obrony w miejsce Piqué mogło się wydawać, że to on, a nie Xavi, zajmuje się kreowaniem gry oraz rozdysponowywaniem piłek. Może nie miał oszałamiających statystyk, ale te nie potrafią wyrazić, ile spokoju i pewności daje obecność Yaya w strefie środkowej lub/i obronnej. Po przerwie został przesunięty do obrony i zmiana ta zupełnie nie wpłynęła na efektywność jego boiskowych poczynań. Po jednej z błyskotliwych "klepek" mógł znaleźć się w sytuacji sam na sam z Aragonesesem... gdyby odegrał mu Ibra. Bardzo pozytywny występ.

Keita - 4 - Na początku należy zaznaczyć, iż naszym zdaniem Keita jest w naprawdę ‘schyłkowej" formie, jednak w niemalże każdym spotkaniu gra w pełnym wymiarze czasowym. Wyraźnie widać w jego grze brak polotu, świeżości, dokładności, pomysłu na grę. Nie inaczej było w tym spotkaniu. Jak zawsze dużo biegał, wpisując się w słowa wierszyka "Razem ze mną kundel bury penetruje wszystkie dziury", jednakże z tego biegania niewiele pozytywnego dla gry Barcelony wynikało. Z dobrych akcji należy wspomnieć świetny przechwyt oraz wyprowadzenie kontry z 37' oraz strzał głową z 83'. Po stronie mankamentów należy przede wszystkim wymienić "ściągnięcie" piłki z głowy Pedro oraz bardzo złe wycofanie piłki do Puyola z początku drugiej połowy. Dodać należy, iż częściej tracił niż przechwytywał piłkę, co jak na pomocnika o zadaniach defensywnych jest sporym kuriozum. Na którejś konferencji prasowej ktoś wreszcie powinien zapytać Guardiolę, dlaczego za wszelką cenę trzyma na boisku zawodnika w tak rażąco słabej i bezproduktywnej formie. Zagadka godna Muldera i Scully.

Xavi - 7 - W opisie oceny "Generała" będziemy tacy jak jego gra w meczu z Tenerife: oszczędni i skuteczni. Po prostu siedem.

Bojan- 8 - W pierwszej połowie dla niewprawnego oka mógł być kompletnie niewidoczny. Nic bardziej mylnego! Cały czas pracował w linii obrońców, raz po raz pokazując się do gry, biegając krok na spalonym, krok w linii. To między innymi dzięki jego grze Zlatan pierwsze 45. minut był widoczny, często pojawiał się przy piłce. Ruchliwy, kreatywny, pewny siebie. W ostatnich sekundach pierwszej połowy wydaje się, że był faulowany w polu karnym Tenerife. W drugiej połowie bardzo dobrze prezentował się w ustawieniu z Pedro i Messim. Znakomitym uderzeniem w długi róg zdobył kluczową bramkę meczu i być może, sezonu. Po momencie zwątpienia w Krkicia, można mówić o prawdziwym odrodzeniu tego zawodnika.

Ibrahimović - 6 - Jak zwykle w drugiej części sezonu występ pełen sprzeczności. Bardzo widoczny (co nie oznacza, że biegał szybko i dużo!) w pierwszych 45 minutach, a w drugiej połowie w zasadzie drużyna grała bez niego. Z całą pewności warunki pogodowe nie były jego sprzymierzeńcem, często ślizgał się i miewał kłopoty z utrzymaniem równowagi. Przy pierwszym golu gracze Barcelony wreszcie wykorzystali jego warunki fizyczne, a do tego typu asyst Szwed wydaje się wprost stworzony. Zaliczył kilka bardzo dobrych dograń (oprócz asysty, dogranie z 12'do Daniego, kontra z 32', rozciągniecie i wyjście do piłki z 34', kiedy Maxwell nie dograł mu na pustą bramkę), jednocześnie zwyczajowo kilkakrotnie nie wykazał wystarczającego zaangażowania (m.in. podanie od Yaya z 19' za którym nie pobiegł). Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, a tym bardziej 45 dobrych minut w skali całego spotkania, ale prawda jest taka, że występ ten był bardziej pozytywny niż negatywny.

Messi - 7 - Przerażająco skuteczny. Można by mnożyć argumenty dowodzące, że rozegrał bardzo przeciętny mecz. Tylko po co? Dwa strzały w światło bramki, dwie bramki, asysta przy golu Pedro oraz jeden lekko niecelny strzał z 21'. Skarb.

Rezerwowi:

Pedro -7 - W 67' po wspaniałej kontrze i dograniu Daniego mógł rozstrzygnąć losy spotkania. Strzelił jednak niecelnie. W 75' zaliczył niezwykle odważną i kluczową interwencję pod własnym polem bramkowym, wślizgiem wybijając piłkę spod nóg napastnika gości, a raptem 28 sekund później zdobył bramkę na 3:1. Dobrze współpracował z partnerami w ataku, regularnie stanowiąc zagrożenie pod bramką Tenerife. Kolejny raz udowodnił Guardioli, że najlepiej spisuje się, gdy wchodzi z ławki.

Sergio B. -6 - Po jego wejściu pomoc znów liczyła 3 zawodników i natychmiast zaczęła lepiej funkcjonować. Mało widoczny, ale dobrze wykonał swoje zadanie. Najlepiej świadczy o tym fakt, że od tego momentu Keita częściej gościł w okolicy "16-ki" rywali niż linii środkowej.

Henry - bez oceny - Naprawdę dobrze wszedł w mecz, notując kilka dobrych zagrań podczas swojego krótkiego przebywania na boisku. Zaliczył dodatkowo jedno niedokładne dośrodkowanie. Wydaje się, że ten wielki piłkarz powoli żegna się z murawą na Camp Nou...
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (96)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze