Laporta: Porozmawiam z Rosellem w sprawie transferu Cesca

Lucas

16 czerwca 2010, 01:15

11 komentarzy
Po zakończeniu poniedziałkowego posiedzenia delegatów zarządu, ustępujący prezydent klubu podczas konferencji prasowej, ponownie pogratulował zwycięstwa w wyborach Sandro Rosellowi. Tym samym Joan Laporta oddał się do jego dyspozycji, by sprawnie i płynnie przeprowadzić wymianę władz w klubowych strukturach. Ostrzegł jednak, że ewentualne pozbycie się dotychczasowego sekretarza technicznego, Txikiego Begiristaina i dyrektora generalnego, Joana Oliviera, może niekorzystnie odbić się na zarządzaniu klubem.

"Sandro Rosell, jako nowy prezydent przejmie Barcelonę, jako najlepszy klub w historii. Nie mam zamiaru mu w tym przeszkadzać, a jeśli sam będzie czegoś potrzebował, pomogę jak tylko będę mógł", podkreślił Joan Laporta, kończący swój mandat 30 czerwca. "Jako były prezydent, nie będę stanowił opozycji dla nowego zarządu, ani też podkładał mu kłody pod nogi, tak jak to inni czynili mnie samemu. Musimy pomagać nowemu prezydentowi, bo może napotykać na różnego rodzaju trudności. Bycie sternikiem najlepszej Barçy w historii nigdy nie jest i nie będzie łatwe", stwierdził i dodał - "Sandro Rosell w wyborach był absolutnym zwycięzcą. Bardzo się z tego powodu cieszyłem".

"Mam nadzieję, że nowy prezydent będzie walczył o zjednoczenie całego Barcelonismo, tak jak to zapowiadał podczas kampanii. Ma wielką szansę, by w tej przemianie uczestniczyć, bo gdy wspólnie odnosiliśmy zwycięstwo w 2003 roku, były też takie osoby, które pozostały na marginesie. W tamtych latach pracował w takich sektorach klubu, które raczej nie nadawały się do zmian, a teraz może to robić", przyznał Laporta, nawiązując do części kibiców i mediów, które go krytykowały.

Zgodnie z planem, 1 lipca nastąpi uroczysta zmiana warty i nowy prezydent rozpocznie urzędowanie. "Do tego czasu wszystko zostanie przeprowadzone normalnie. Tak jak już mówiłem, mam wrażenie, że dopełniliśmy misji. Jestem zadowolony ze swojej pracy i będę ją kontynuował do 30 czerwca. Zmiana władz przebiegnie normalnie, ponieważ odbywa się ona na poziomie instytucjonalnym. Tak jak wzorowo zorganizowaliśmy wybory, w taki też sposób ustąpimy i płynnie oddamy klubowe stery w ręce zwycięzców", zapewnił Laporta.

Po ogłoszeniu ostatecznych wyników, Joan Laporta uściskał Sandro Rosella, co było nie lada sensacją. "Z mojej strony, było to szczere uczucie. Życzę mu dobrze i mam nadzieję, że szczęście będzie mu sprzyjać, bo wiem, jak wielkim ciężarem jest praca na tym stanowisku. Razem z nim w 2003 roku przeżywaliśmy piękne chwile, kiedy odnosiliśmy zwycięstwo i pewien sentyment pozostał. Ta niedziela była dniem bardzo ważnym i chciałem zarówno jemu, jak i pozostałym kandydatom pogratulować. Mam nadzieję, że będą dominować tak samo, jak my w ostatnich latach".

Tymczasem Sandro Rosell podczas kampanii zapowiedział, że 1 lipca wniesie pozew do sądu w sprawie oskarżeń Joana Laporty pod jego adresem, o chęci wzięcia prowizji w zamian za ewentualny transfer Ronaldinho do Chelsea wart 100 mln Euro. "Nie interesuje mnie to", odparł Laporta, nie ukrywając, że nie ma zamiaru kontynuować tego tematu.

Ustępujący ze stanowiska prezydent Barcelony wyraził żal z powodu niepowodzenia w wyborach Jaume Ferrera, kandydata kontynuatora. "Koncepcje kontynuacji obecnego projektu były bardzo rozdrobnione i przez to nie byliśmy w stanie dać jasnej, klarownej propozycji. Każdy jednak chciał poprzeć model, który był dla mnie bliższy niż dla innych. Zatem, gdyby z naszego środowiska wyłonił się jeden kandydat, byłoby znacznie lepiej", przyznał Laporta.

"Gdybym mógł cofnąć czas, swojego poparcia udzielałbym pierwszej opcji, czyli Alfonsowi Godallowi. W naszym jednak przypadku, częściej myśleliśmy o sprawowaniu władzy, niż o ewentualnej kontynuacji projektu, czy kandydaturach. Miało miejsce wiele okoliczności, w których musieliśmy podejmować szybkie decyzje. Gdybyśmy mogli jeszcze raz przygotowywać się do wyborów, spróbowalibyśmy jaśniej przedstawić ofertę dla socios. Mimo wszystko, gratuluję Ferrerowi, Benedito i Ingli", dodał.

"Zachować spokój" w sprawie transferu Cesca Fábregasa

"Na razie w kwestii transferu Cesca mamy ciszę. Chciałbym, aby umowa między nami a Arsenalem została zawarta, ale za rozsądną cenę. W tej sprawie zamierzam się spotkać z Sandro Rosellem, by poinformować go o stanie aktualnym działań na rynku transferowym. Omówimy sprawy zarówno Fábregasa, jak i Yayi Touré, który jest teraz bliższy odejścia z klubu", ujawnił Laporta.

"Arsenal wie, jaka jest nasza strategia. Cesca chce zarówno trener, jak i sekretarz techniczny, a Anglicy wiedzą o naszym zainteresowaniu. Zatem im wcześniej odblokują sprawę, tym lepiej. Ale musimy mimo wszystko działać logicznie", przyznał Laporta. "Jestem optymistą, ponieważ sam zawodnik pozwolił mi być optymistą. Ale piłeczka jest teraz po stronie Arsenalu", dodał.

Inną kwestią, której Laporta zamierza bronić, jest utrzymanie Johana Cruyffa na stanowisku honorowego prezydenta klubu, podczas gdy Rosell przygotowuje referendum, w którym to kibice mieliby w tej sprawie zadecydować. "Cruyff ma prawo być honorowym prezydentem FC Barcelona. Tak samo nigdy nie zastanawiano się na tym, czy dać honorowe członkostwo Janowi Pawłowi II", stwierdził.

Komisja delegatów, na czele z ustępującym prezydentem Joanem Laportą, ma przed sobą jeszcze dwa spotkania przed ukończeniem mandatu. Ostatnie posiedzenia odbędą się zatem 21 i 28 czerwca. Wiadomo już, że odchodzący zarząd zakończy urzędowanie z 25 milionowym zyskiem i budżetem przewidzianym na wrzesień w wysokości 405 milionów Euro.

[źródło: La Vanguardia]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (11)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze