Laporta: Nasze zarządzanie klubem było nienaganne
Były prezydent Barcelony Joan Laporta skrytykował nowy zarząd, na czele którego swoi jego dawny współpracownik Sandro Rosell. Zdaniem Laporty Rosell zdążył już popełnić kilka znaczących błędów. Odpowiedział też na zarzuty o niegospodarność.
Laporta pojawił się w hotelu Majestic w towarzystwie swoich byłych współpracowników, skarbnika Xaviera Saly Martína i dyrektora generalnego Joana Olivera. "Powodem tej konferencji jest przedyskutowanie rzekomej niegospodarności poprzedniego zarządu, na którego czele miałem zaszczyt stać, a także wyjaśnienie kłamstw, które godzą w dobre imię moich współpracowników. Ze względu na wszystko, co zostało powiedziane, uważamy, że mamy prawo zabrać głos, aby przed walnym zgromadzeniem socios posiadali pełne informacje".
"Nasze zarządzanie klubem od strony finansowej było nienaganne. Udało nam się zbudować najlepszą Barçę w historii, ale Rosell i jego współpracownicy pomogli zbudować złą atmosferę wokół naszego kierownictwa. To może mieć negatywne, nieodwracalne konsekwencje, on nie zasłużył na swoją pozycję w klubie. My jesteśmy dumni ze wszystkiego, czego dokonaliśmy w klubie na polu sportowym, gospodarczym, społecznym", powiedział były prezes Barcelony.
"Z obecnego zarządu w moim kierunku kierowanych jest wiele pretensji. To także kwestie personalne. Są tam ludzie i grupy, które konsekwentnie sprzeciwiały się naszemu zarządzaniu klubem", kontynuował. Zapewnił też, że nie jest prawdą, iż okres jego prezydentury zakończony został z finansową stratą, o czym informował obecny zarząd: "Każdy na świecie wie, że nasza kadencja zapewniła zysk. Wynik jest pozytywny".
"Pozbawienie Johana Cruyffa stanowiska honorowego prezydenta Barçy było pomyłką. Dlatego jest on niegodny, aby być prezydentem tego klubu, popełnia liczne błędy", dodał.
[źródło: Mundo Deportivo/goal.com]
Laporta pojawił się w hotelu Majestic w towarzystwie swoich byłych współpracowników, skarbnika Xaviera Saly Martína i dyrektora generalnego Joana Olivera. "Powodem tej konferencji jest przedyskutowanie rzekomej niegospodarności poprzedniego zarządu, na którego czele miałem zaszczyt stać, a także wyjaśnienie kłamstw, które godzą w dobre imię moich współpracowników. Ze względu na wszystko, co zostało powiedziane, uważamy, że mamy prawo zabrać głos, aby przed walnym zgromadzeniem socios posiadali pełne informacje".
"Nasze zarządzanie klubem od strony finansowej było nienaganne. Udało nam się zbudować najlepszą Barçę w historii, ale Rosell i jego współpracownicy pomogli zbudować złą atmosferę wokół naszego kierownictwa. To może mieć negatywne, nieodwracalne konsekwencje, on nie zasłużył na swoją pozycję w klubie. My jesteśmy dumni ze wszystkiego, czego dokonaliśmy w klubie na polu sportowym, gospodarczym, społecznym", powiedział były prezes Barcelony.
"Z obecnego zarządu w moim kierunku kierowanych jest wiele pretensji. To także kwestie personalne. Są tam ludzie i grupy, które konsekwentnie sprzeciwiały się naszemu zarządzaniu klubem", kontynuował. Zapewnił też, że nie jest prawdą, iż okres jego prezydentury zakończony został z finansową stratą, o czym informował obecny zarząd: "Każdy na świecie wie, że nasza kadencja zapewniła zysk. Wynik jest pozytywny".
"Pozbawienie Johana Cruyffa stanowiska honorowego prezydenta Barçy było pomyłką. Dlatego jest on niegodny, aby być prezydentem tego klubu, popełnia liczne błędy", dodał.
[źródło: Mundo Deportivo/goal.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (24)