Przed meczem z Racingiem
Po niespodziewanej, acz niestety zasłużonej, porażce Barcelony z Betisem w ramach rozgrywek o Puchar Króla, piłkarze Barcelony wracają na boiska La Liga. Rywalem będzie ponownie zespół z dolnej połowy tabeli, na Camp Nou przyjeżdża drużyna Racingu Santander. I podobnie jak w przypadku Málagi, najmocniejszą stroną rywala nie są mecze wyjazdowe, a szczególnie wyjazdy na Camp Nou. Czas wrócić na zwycięską prostą!
Tych, którzy nazbyt zawierzyli słowom Guardioli odnoszących się do rewanżowego spotkania z Betisem Sevilla, spotkał lekki zawód. Choć należy zrozumieć chęć oszczędzenia kilku podstawowych graczy, to właśnie filozofia Místera, aby każdy mecz traktować jako 'mały finał', utrzymując tym samym koncentrację i nie tracąc poczucia szacunku wobec rywala. Od tego jednak, co prawda, trzeba jeszcze odjąć niezwykle dyplomatyczny i kurtuazyjny sposób wypowiedzi trenera Blaugrana.
Trudno jednak o lepszą okazję do tego, by oddalić mieszane uczucia po środowym 'widowisku' oraz, przede wszystkim, do zdobycia trzech kolejnych, z każdą kolejką coraz cenniejszych punktów. Wiemy doskonale, że nie do końca nieprzewidziana porażka w Sevilli, bez większości podstawowych graczy i po pierwszym meczu, wygranym 5:0, po prostu utonie w zapomnieniu wśród wielu rekordów i wspaniałych widowisk dostarczanych przez naszych ulubieńców.
Racing
Utrudnić to zadanie będzie się starał zespół ze stolicy Kantabrii, Racing Club de Santander. Nieprzypadkowo użyłem zwrotu "starać się" - przed tygodniem pisałem niezbyt przychylnie dla rywala (Málagi) o jego bilansie na Camp Nou, w wypadku Racingu jest on jeszcze mniej korzystny. Na 42 ligowe mecze Barcelona - Santander, 35-krotnie górą byli gospodarze, padło 5 remisów i tylko dwukrotnie goście wracali do domu w glorii zwycięzców (bramki - 127:28). Od kilku meczów pomiędzy obiema ekipami, Verdiblancos nie są w stanie nawiązać równej walki z Barceloną, dość tylko wspomnieć o trzech ostatnich meczach - 4:0 w Katalonii oraz 1:4 i 0:3 na El Sardinero. Tym ostatnim meczem Barcelona inaugurowała obecny sezon. By pokazać również i tą ciemniejszą stronę statystyki, trzeba się cofnąć aż do 1982 roku. Wtedy to bowiem po raz ostatni goście wygrali na Camp Nou (0:2). Natomiast najwyższym zwycięstwem Barcelony był mecz z 1 kwietnia 1962 roku, zakończył się on rezultatem 8:0. Warto wspomnieć ten mecz, pod kątem statystycznym, z jeszcze jednego powodu - pięć bramek (z sześciu w pierwszej połowie) Barcelona ustrzeliła wówczas w niecałe 17 minut!
Mecz inaugurujący obecny sezon i zarazem ostatnie spotkanie z Racingiem (29.08.2010):
Ostatni mecz z Racingiem na Camp Nou (20.02.2010):
Obecnie Racing zajmuje 14 miejsce w tabeli (ciekawym zbiegiem okoliczności, rok temu pozycje obu ekip w tabeli były identyczne), tylko raz wygrał na wyjeździe w tym sezonie (z Mallorką, 12 grudnia), dwukrotnie zremisował (tu też nie z byle kim: Atlético i Sevillą) i siedmiokrotnie uznać musiał wyższość gospodarzy. W sumie 10 spotkań, w których strzelił 6 bramek.
Arbitrem spotkania będzie Ignacio Iglesias Villanueva, który nie prowadził jeszcze ligowego meczu z udziałem Barcelony (sędziował jednak mecz Pucharu Króla, wygrany przez Katalończyków pojedynek z Ceutą 5:1). Sędzia ten był rozjemcą dopiero 10 spotkań Ligi BBVA, ale już zapracował sobie na opinię restrykcyjnego. Potwierdzają to liczby. Villanueva pokazuje średnio 7,1 kartki na mecz, przy pozycjach 'wyrzuceni z boiska' i 'rzuty karne', widnieje z kolei cyfra '4', co daje średnią 0,4 na mecz. Ciekawostką jest to, że i kartki, i karne dyktował po równo gościom i gospodarzom sędziowanych przez siebie spotkań. Oby jednak tym razem po prostu nie musiał sięgać po te środki.
Wrócić na właściwy tor
Choć przeciwnikom Barcelony, po meczu z Betisem, przybyło 180 minut dobrego materiału wideo, nikt nie zakłada innego rezultatu niż przekonującego zwycięstwa gospodarzy. Do składu wróci większość nieobecnych z meczu przeciw Verdiblancos, na pewno nie wystąpi kontuzjowany Dani Alves. Niestety, do Brazylijczyka dołączył Jeffrén, ponieważ na czwartkowym treningu doznał kontuzji mięśnia i przez kilka tygodni nie może być brany pod uwagę przy ustalaniu składu.
Racing Santander nie powinien być przeszkodą w utrzymaniu 4-punktowej przewagi nad drugim w tabeli Realem Madryt. Kolejne ligowe mecze to wyjazd do Alicante i podjęcie Atlético (a już wkrótce powrót na europejskie boiska i spotkanie z żądnym rewanżu Arsenalem), dlatego Barcelona, po chwilowym postoju i złapaniu oddechu, musi wykorzystać właściwe dla siebie atuty. Sezon powoli się rozpędza, z czego oczywiście doskonale zdają sobie sprawę sami piłkarze, a to okres, gdzie jeszcze ważniejszym członkiem zespołu jest świetny motywator - Pep Guardiola. Jestem pewien, że w szatni nie będzie musiał długo argumentować wartości trzech punktów. Wiedzą to również kibice, kórzy - mimo wizyt nieco słabszych rywali - licznie stawiają się w tym sezonie na Camp Nou. A my wraz z nimi słyszymy już pierwsze takty Hymnu.
Tot el camp...
Najlepszą ofertę i najwyższe kursy znajdziesz na bet-at-home.com! Kliknij tutaj...
Tych, którzy nazbyt zawierzyli słowom Guardioli odnoszących się do rewanżowego spotkania z Betisem Sevilla, spotkał lekki zawód. Choć należy zrozumieć chęć oszczędzenia kilku podstawowych graczy, to właśnie filozofia Místera, aby każdy mecz traktować jako 'mały finał', utrzymując tym samym koncentrację i nie tracąc poczucia szacunku wobec rywala. Od tego jednak, co prawda, trzeba jeszcze odjąć niezwykle dyplomatyczny i kurtuazyjny sposób wypowiedzi trenera Blaugrana.
Trudno jednak o lepszą okazję do tego, by oddalić mieszane uczucia po środowym 'widowisku' oraz, przede wszystkim, do zdobycia trzech kolejnych, z każdą kolejką coraz cenniejszych punktów. Wiemy doskonale, że nie do końca nieprzewidziana porażka w Sevilli, bez większości podstawowych graczy i po pierwszym meczu, wygranym 5:0, po prostu utonie w zapomnieniu wśród wielu rekordów i wspaniałych widowisk dostarczanych przez naszych ulubieńców.
Racing
Utrudnić to zadanie będzie się starał zespół ze stolicy Kantabrii, Racing Club de Santander. Nieprzypadkowo użyłem zwrotu "starać się" - przed tygodniem pisałem niezbyt przychylnie dla rywala (Málagi) o jego bilansie na Camp Nou, w wypadku Racingu jest on jeszcze mniej korzystny. Na 42 ligowe mecze Barcelona - Santander, 35-krotnie górą byli gospodarze, padło 5 remisów i tylko dwukrotnie goście wracali do domu w glorii zwycięzców (bramki - 127:28). Od kilku meczów pomiędzy obiema ekipami, Verdiblancos nie są w stanie nawiązać równej walki z Barceloną, dość tylko wspomnieć o trzech ostatnich meczach - 4:0 w Katalonii oraz 1:4 i 0:3 na El Sardinero. Tym ostatnim meczem Barcelona inaugurowała obecny sezon. By pokazać również i tą ciemniejszą stronę statystyki, trzeba się cofnąć aż do 1982 roku. Wtedy to bowiem po raz ostatni goście wygrali na Camp Nou (0:2). Natomiast najwyższym zwycięstwem Barcelony był mecz z 1 kwietnia 1962 roku, zakończył się on rezultatem 8:0. Warto wspomnieć ten mecz, pod kątem statystycznym, z jeszcze jednego powodu - pięć bramek (z sześciu w pierwszej połowie) Barcelona ustrzeliła wówczas w niecałe 17 minut!
Mecz inaugurujący obecny sezon i zarazem ostatnie spotkanie z Racingiem (29.08.2010):
Ostatni mecz z Racingiem na Camp Nou (20.02.2010):
Obecnie Racing zajmuje 14 miejsce w tabeli (ciekawym zbiegiem okoliczności, rok temu pozycje obu ekip w tabeli były identyczne), tylko raz wygrał na wyjeździe w tym sezonie (z Mallorką, 12 grudnia), dwukrotnie zremisował (tu też nie z byle kim: Atlético i Sevillą) i siedmiokrotnie uznać musiał wyższość gospodarzy. W sumie 10 spotkań, w których strzelił 6 bramek.
Arbitrem spotkania będzie Ignacio Iglesias Villanueva, który nie prowadził jeszcze ligowego meczu z udziałem Barcelony (sędziował jednak mecz Pucharu Króla, wygrany przez Katalończyków pojedynek z Ceutą 5:1). Sędzia ten był rozjemcą dopiero 10 spotkań Ligi BBVA, ale już zapracował sobie na opinię restrykcyjnego. Potwierdzają to liczby. Villanueva pokazuje średnio 7,1 kartki na mecz, przy pozycjach 'wyrzuceni z boiska' i 'rzuty karne', widnieje z kolei cyfra '4', co daje średnią 0,4 na mecz. Ciekawostką jest to, że i kartki, i karne dyktował po równo gościom i gospodarzom sędziowanych przez siebie spotkań. Oby jednak tym razem po prostu nie musiał sięgać po te środki.
Wrócić na właściwy tor
Choć przeciwnikom Barcelony, po meczu z Betisem, przybyło 180 minut dobrego materiału wideo, nikt nie zakłada innego rezultatu niż przekonującego zwycięstwa gospodarzy. Do składu wróci większość nieobecnych z meczu przeciw Verdiblancos, na pewno nie wystąpi kontuzjowany Dani Alves. Niestety, do Brazylijczyka dołączył Jeffrén, ponieważ na czwartkowym treningu doznał kontuzji mięśnia i przez kilka tygodni nie może być brany pod uwagę przy ustalaniu składu.
Racing Santander nie powinien być przeszkodą w utrzymaniu 4-punktowej przewagi nad drugim w tabeli Realem Madryt. Kolejne ligowe mecze to wyjazd do Alicante i podjęcie Atlético (a już wkrótce powrót na europejskie boiska i spotkanie z żądnym rewanżu Arsenalem), dlatego Barcelona, po chwilowym postoju i złapaniu oddechu, musi wykorzystać właściwe dla siebie atuty. Sezon powoli się rozpędza, z czego oczywiście doskonale zdają sobie sprawę sami piłkarze, a to okres, gdzie jeszcze ważniejszym członkiem zespołu jest świetny motywator - Pep Guardiola. Jestem pewien, że w szatni nie będzie musiał długo argumentować wartości trzech punktów. Wiedzą to również kibice, kórzy - mimo wizyt nieco słabszych rywali - licznie stawiają się w tym sezonie na Camp Nou. A my wraz z nimi słyszymy już pierwsze takty Hymnu.
Tot el camp...
Najlepszą ofertę i najwyższe kursy znajdziesz na bet-at-home.com! Kliknij tutaj...
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)