Pięć lat od triumfu w Paryżu - Bohater Belletti

IceMan

17 maja 2011, 16:21

28 komentarzy
Gol Ronalda Koemana dał Barcelonie historyczne zwycięstwo w rozgrywkach Champions League w 1992 roku. Kilkanaście lat później kolejny defensor złotymi literami zapisał się w kartach historii Dumy Katalonii. Nie był postacią tak charyzmatyczną jak Holender, jego gol nie był tak piękny jak ten Koemana, miał niewiele wspólnego z byłym kapitanem Barçy. Ale również jednym golem zdobył serca fanów katalońskiego zespołu.

Mowa oczywiście o Juliano Bellettim, który 17 maja 2006 swoim trafieniem w 82 minucie meczu dał Barcelonie drugie w historii zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Dla Barçy grał przez 3 sezony, zdobył dla niej jednego gola. Jednego, najważniejszego w swojej piłkarskiej karierze i jednego z najważniejszych w bogatej, ponad stuletniej historii klubu. Na zawsze zapisał się w pamięci fanów Blaugrana.

Sympatyczny Brazylijczyk w Barcelonie był tylko jednym z wielu. Spokojny chłopak, nie wyróżniający się na boisku pośród piłkarskich geniuszy za jakich uznawano Ronaldinho, Deco czy Eto'o. Ale pięć lat temu to właśnie w ramionach Juliano utonęła cała wielka Barcelona pełna piłkarskich gwiazd. Juliano Belletti jest doskonałym przykładem na to, iż na świecie rodzą się piłkarze, którzy o Złotej Piłce nie mają prawa nawet śnić, ale i tak potrafią wprawić w ekstazę miliony kibiców na całym świecie.

Tego pamiętnego majowego wieczora Barcelona na boisko wyszła ustawiona bardzo defensywnie. W linii pomocy Rijkaard postawił na Edmílsona i Van Bommela sadzając na ławce Andrésa Iniestę.

Magiczny Ronaldinho, genialny Deco i śmiertelnie bramkostrzelny Eto'o - ta trójka miała wznieść na szczyt Barcelonę, którą podziwiał cały świat. Magia Paryża sprawiła jednak, iż największym bohaterem został piłkarz, który na boisku pojawił się dopiero w 71 minucie.

W sezonie 2005/06 Barça grała doskonale. Wielką formę przez cały sezon prezentowała wcześniej wymieniona trójka, co sprawiało, iż to właśnie Katalończycy byli faworytem w finałowym starciu z Arsenalem. Rijkaard zaczął jednak bardzo ostrożnie stawiając m.in na Van Bommela i Edmílsona licząc na siłę fizyczną obu piłkarzy. To był błąd, ale wielkich trenerów poznaje się po tym jak z popełnionymi błędami potrafią sobie radzić. Na reakcję Rijkaarda nie trzeba było długo czekać. Od początku drugiej części gry na murawie pojawił się Andrés Iniesta, który zastąpił nie najlepiej dysponowanego Edmílsona.

Kwadrans później na boisko wszedł Henrik Larsson, który okazał się prawdziwym zbawcą finałowego szlagieru. W 71 minucie do gry włączył się Juliano Belletti. Wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, że kilkanaście minut później strzeli gola o którym będzie mówił cały świat.

Brazylijski defensor popłakał się ze szczęścia, ze szczęścia płakało także niebo nad Stade De France.

Henry poległ w finale, Cesc przegrał po raz pierwszy z zespołem, który nosi w sercu. Valdés, który był cichym bohaterem finału, udowodnił, że w przyszłości będzie wielkim bramkarzem, Rijkaard pokazał, że każdy błąd da się naprawić. Sezon 2005/06 był doskonały, Barça po latach posuchy wróciła na właściwe miejsce, piłkarski szczyt. Bohaterem ery Rijkaarda był bezapelacyjnie Ronaldinho, ale futbol jest piękny właśnie dzięki piłkarzom takim jak Belletti. Któż bowiem mógł się spodziewać, iż jedynego gola dla Barçy Brazylijczyk strzeli w swoim najważniejszym meczu? To gracze pokroju Ronaldinho i Messiego są idolami, ale nie zapominajmy o tych, którzy nigdy gwiazdami nie będą, ale codziennie pracują bardzo ciężko by osiągnąć sukces. 17 maja 2006 Belletti udowodnił, że marzenia się spełniają. Spełnił marzenia swoje, swoich kolegów i milionów Culés na całym świecie. Jednym kopnięciem skradł bordowo-granatowe serca i sprawił, iż stał się częścią historii najlepszego klubu na świecie. Kto wie jak potoczyłoby się życie gdyby nie gol Juliano. Być może Barça nie byłaby w miejscu w którym jest obecnie?
Przeżyjmy to jeszcze raz, po prostu....

[źródło: własne/Marca]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (28)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze