Raport z La Liga - 2. kolejka

Borek

12 września 2011, 23:19

6 komentarzy

Valencia CF, Real Madryt i beniaminek - Betis Sewilla to jedyne zespoły, które zachowały komplet punktów po 2 serii spotkań Primera División. Niestety Barça do tych drużyn już po 2 meczu nie należy. W minionej kolejce padło niewiele bramek, bo tylko 26 w 10 meczach, co dało średnią 2,6 gola na mecz. W dwóch pojedynkach nie strzelono bramki, a w dwóch innych tylko jedną.

2. kolejkę spotkań zainaugurowało spotkanie Villarrealu z Sevillą na El Madrigal. Mimo klęski gospodarzy na Camp Nou przed dwoma tygodniami, piłkarze Żółtej Łodzi Podwodnej stanęli do równej walki z Andaluzyjczykami. Jednak już w 22. minucie szanse gospodarzy na znaczną poprawę dorobku punktowego zmniejszył David López. Hiszpań faulował w polu karnym za co wyleciał z boiska, na domiar złego goście dostali "jedenastkę", którą na raty wykorzystał Álvaro Negredo. 10 minut później w polu karnym po przeciwnej stronie boiska został sfaulowany Rossi. Z karnego do remisu doprowadził sam poszkodowany. W drugiej połowie meczu padły również dwie bramki, Tym razem na prowadzenie po strzale Rubéna wyszli goście. Gościom udało się wyrównać, po strzale głową Alexisa.

Villarreal CF - Sevilla FC, (1:1), 2:2
bramki: Rossi 35' (k.), Rubén 73' - Negredo 24', Alexis 86'
czerwona kartka: David López 22'


Na Anoeta, od zawsze trudnym dla Blaugrany terenie, Real Sociedad gościł Barcelonę. Wydawało się, że Barça tradycyjnie kontroluje sytuację. Dwie bramki w ciągu dwóch minut Xaviego i Cesca Fábregasa, po których w 11. minucie było 2:0, miały ustawić to spotkanie. Jednak po godzinie gry nie pilnowany w polu karnym Agirretxe, wpakował piłkę głowa do bramki Valdésa, strzelając trzeciego swojego gola w tym sezonie. Już minutę później Griezmann dobił strzał w poprzeczkę Agirretxe, ustalając wynik spotkania. Tutaj szersze podsumowanie spotkania.

Real Sociedad - FC Barcelona, (0:2), 2:2
bramki: Xavi 10', Fábregas 11' - Agirretxe 60', Griezmann 61'


Pierwszą drużyną, której udało się zgarnąć 3 punkty w meczu to Real Madryt. Los Blancos nie mieli większych problemów z pokonaniem rywala z przedmieść stolicy Hiszpanii - Getafe CF. Co prawda do przerwy na tablicy wyników na Bernabéu widniał remis po bramkach Benzemy i Miku, jednak po przerwie gospodarze zdecydowanie przejęli inicjatywę. Na prowadzenie Real wyprowadził Ronaldo. Wykorzystał karnego po faulu na sobie (karnego, którego sędzia wcale nie musiał odgwizdywać) i tym samym zdobył już 4 bramkę w tym sezonie. Kilka minut później Benzema podwyższył na 3:1. Gościom udało się zdobyć jeszcze bramkę kontaktową, drugiego gola strzelił Miku, ale nie zdołali zremisować. Pod koniec spotkania rozmiary zwycięstwa zwiększył jeszcze Higuaín. Dzięki temu zwycięstwu Real do następnej kolejki pozostanie na fotelu lidera.

Real Madryt - Getafe CF, (1:1), 4:2
bramki: Benzema 14', 69', Ronaldo 60' (k.), Higuaín 88' - Miku 39', 73'


W ostatnim sobotnim spotkaniu, Valencia grała z Atlético na Mestalla. Po tym meczu mogliśmy spodziewać się czegoś więcej, a zobaczyliśmy tylko jedną bramkę. Za to, była to bramka dość ładnej urody, strzelona głową w okienko bramki belgijskiego bramkarza Atlético - Courtoisa. Jej zdobywcą był Roberto Soldado, strzelec hat-tricka w zeszłej kolejce. Dzięki tej bramce Argentyńczyk, wraz z Ronaldo przewodzi klasyfikacji o Trofeo Pichichi, a Valencia ma komplet dwóch zwycięstw.

Valencia CF - Atlético Madryt, (0:0), 1:0
bramka: Soldado 52'


Serię niedzielnych spotkań rozpoczął pojedynek Betisu z Mallorcą w samo południe. Przez 87 minut kibice na Estadio Benito Villamarin nie widzieli bramek. Dla piłkarzy grających w ponad 30-stopniowym upale musiał być to niebywały wysiłek. Już przed spotkaniem kierownictwo Betisu apelowało o zaniechanie pomysłu gry o godz. 12:00. Wracając do boiskowych wydarzeń, kibice gospodarzy doczekali się gola dla Verdiblancos. Do siatki rywali trafił Castro. Dzięki tym trzem punktom Betis wskoczył na podium La Liga.

Betis Sewilla - RCD Mallorca, (0:0), 1:0
bramka: Castro 87'


W trakcie dwóch popołudniowych niedzielnych spotkań nie padła ani jedna bramka. Pierwszym z tych meczów był pojedynek Racingu Santander z Levante. Były klub Ebiego Smolarka nie był w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, dzięki temu Walencyjczycy dopisali na swoje konto kolejne oczko, natomiast dla gospodarzy to do tej pory jedyny punkt.

Racing Santander - Levante UD, 0:0
czerwona kartka: Diop 82'


Na Estadio Vallecas również nie padły bramki. Po laniu od Realu Madryt w pierwszej kolejce, Real Saragossa miał szansę "odkuć się" na słabiutkim Rayo, gospodarze jednak bronili się skutecznie, co dało im kolejny punkt w tabeli.

Rayo Vallecano - Real Saragossa, 0:0


Ciekawe spotkanie obejrzeli kibice na Estadio Reyno de Navarra w Pampelunie. Osasuna grała ze Sportingiem Gijón. Gościom zależało na punktach, bo w przypadku porażki zostaliby z pustymi rękoma. Mecz jednak nie ułożył się po myśli Asturyjczyków. Już po pół godziny gry przegrywali 2:0 po golach Niño i Álvaro. Czerwono-biali zdołali odpowiedzieć bramką kontaktową Davida Barrala pod koniec spotkania, ale wyrównać już nie zdołali. Przez to Sporting spadł na samo dno tabeli.

Osasuna Pampeluna - Sporting Gijón, (2:0), 2:1
bramki: Niño 28', Álvaro 30' - Barral 75'


W ostatnim, wieczornym spotkaniu w niedzielę na Estadio Cornellá-El Prat Espanyol zagrał z Athletikiem Bilbao. Prowadzenie w 25. minucie objęli gospodarze po bramce Sergio Garcíi. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, natomiast po niej, bramkę wyrównującą po nieco ponad godzinie gry strzelił Fernando Llorente po rzucie rożnym. Baskowie nie cieszyli się jednak długo z prowadzenia, zaledwie 10 minut, bowiem druga swoją bramkę zdobył Garcíá.

Espanyol Barcelona - Athletic Bilbao, (1:0), 2:1
bramki: Garcíá 25', 73' - Llorente 62'


Mecz, który zamknął drugą serię spotkań La Liga odbył się na La Rosaleda. Był to mecz zespołów z dna tabeli, bowiem Málaga (18 po pierwszej kolejce) podejmowała beniaminka - Granadę (19). Do przerwy wynik brzmiał 2:0 dla gospodarzy, dla których wreszcie zaczęły strzelać letnie wzmocnienia. Spłacać się zaczęli bowiem Santi Cazorla i Joaquín. Zaraz po przerwie kolejną bramkę dołożył Cazorla, a gdyby tego było mało na 4:0, 20 minut przed końcem spotkania wynik ustalił... Joaquín. Tak więc Granada nie miała dzisiejszego wieczoru nic do powiedzenia i pozostanie na dnie tabeli La Liga, natomiast gospodarze od tego dna znacznie się odbiją.

Málaga CF - Granada CF, (2:0), 4:0
bramki: Cazorla 4', 48', Joaquín 25', 72'

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (6)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze