Ronaldinho: Podziwiam Pepa

nikt_ważny

11 października 2008, 20:06

Brak komentarzy
Ronaldinho zawsze pozostanie taki sam. Uśmiechnięty, radosny, choć o Barcelonie mówi nieco z nostalgią. Pozytywnie patrzy w przyszłość i wspomina przeszłość. Brazylijczyk udzielił wywiadu dla "Mundo Deportivo", w którym poruszył temat Rijkaarda, pobytu w Katalonii, Leo Messiego czy Pepa Guardioli.

Wieczorem ponownie spotkasz się z Rijkaardem z okazji meczu dla Stefano Borgonovo we Florencji...

Frank jest moim przyjacielem. Po tym co razem przeżyliśmy, spotkać jeszcze tylu ludzi, z którymi się tym dzieliliśmy jest czymś fantastycznym.

Niektórzy z twoich byłych kolegów mówią teraz, że Frank nie pracował tak, jak powinien...

Nie rozumiem tego. Zawsze widziałem we Franku świetnego trenera, który bardzo jasno określał nad czym musimy pracować i osiągnął tyle, ponieważ wiedział jak z nami postępować.

Wystarczyło mieć talent?

Sam talent nigdy nie wystarczy. Kiedy zdobywaliśmy Ligę Mistrzów nie słyszałem, żeby ktokolwiek narzekał. Rijkaard wykonał dużą pracę, jest wielki.

Dlaczego najlepsza drużyna w historii nagle przestała zwyciężać?

Nie wiem, stało się tak, a nie inaczej. Barça dała mi wiele radości. Liga Mistrzów, La Liga... Cieszę się i zachowuje dobre wspomnienia. Zawsze możesz dostrzegać pozytywne i negatywne strony, ja preferuję widzieć tylko te pierwsze. Teraz jestem w Milanie, który jest w podobnej sytuacji jak Barcelona na początku, nie gramy w Champions League. Na starcie mieliśmy trochę problemów, tu i tu byli ludzie, którzy nie zwątpili we mnie, iż znów się będę uśmiechał. Na prezentację przybyło 40 tysięcy kibiców. Podczas derbów strzeliłem decydującą bramkę, to samo stało się w Barcelonie! Wszystko dzieje się niemal tak samo! Mój nowy cykl zaczyna się w Milanie. Potrzebuje tego samego wsparcia, by znów zwyciężać. Mam dobre odczucia, ponieważ zaczyna się jak w Barcelonie, przez to wiem jak się potoczy dalej (śmiech). Mam nadzieję, że tak się stanie.

Nie żałujesz tego, że nie mogłeś pożegnać się z fanami na Camp Nou?

Nie lubię pożegnań, nigdy nie lubiłem. To jest zawsze smutne. Moi partnerzy z drużyny też nie zrobili mi pożegnania, dzwoniłem do nich i wysyłałem wiadomości. Zresztą nie czułem takiej potrzeby, gdyż Barcelona zawsze będzie dla mnie domem.

Jak widzisz Pepa Guardiolę?

Nie wiem o nim zbyt dużo, lecz z rozmów, które odbyliśmy zapamiętałem go jako wielkiego człowieka. Podziwiam go za wszystko, co osiągnął w futbolu. Zawsze gdy ze mną rozmawiał, zachowywał się perfekcyjnie. To wspaniałe oglądać Barçę wygrywającą, moich przyjaciół, którzy są szczęśliwi. Muszę jednak przyznać, że mało ze sobą mówimy o piłce. Nie oglądam meczów, znam tylko wyniki. Chciałbym oglądać najlepsze momenty, nie wytrzymałbym całych 90 minut (śmiech). Wystarczą mi gole.

Leo rozwija się imponująco...

Nie jest to dla nas żadna niespodzianka, nic nowego. Odkąd zaczął z nami trenować, wiedzieliśmy, że jego droga tak będzie wyglądać. Pewnego dnia będę opowiadał, że towarzyszyłem jednej z największych postaci piłki nożnej w historii na początku jej kariery - Leo Messiemu. Zawsze gdy go oglądam, przypomina mi się Maradona. Obaj filigranowi, lewonożni...

Leo jest największy?

Na równi z Kaką i Cristiano Ronaldo.

Załóżmy, że możesz oddać głos ws. Złotej Piłki, kogo byś wybrał?

Nie, nie, ja nie głosuję (śmiech). Oddałbym dwa, po jednym na moich przyjaciół, Kakę i Leo. Chciałbym, żeby obaj byli szczęśliwi, a nie tylko jeden z nich, podczas gdy drugi byłby smutny. Tak więc panie i panowie, w tym roku przyznaję dwie Złote Piłki - dla Kaki i Lionela Messiego.

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze