Krajobraz po przegranej wojnie

Nederlander

10 czerwca 2007, 16:07

Brak komentarzy
Koniec nadziei na mistrzostwo

Po wczorajszej dramatycznej kolejce Primera Division sytuacja w górze tabeli nie uległa zmianie. Niestety nasz odwieczny rywal, Real Madryt, mistrzostwo Hiszpanii ma już w kieszeni - wystarczy tylko w ostatniej kolejce pokonać Mallorcę na Santiago Bernabeu. Wśród barcelonistów wiara w końcowy sukces jest jak wymierający gatunek - coraz rzadziej spotykana. Szansa, że Real straci punkty z przeciętną drużyną Mallorci jest nikła i chyba tylko dziennikarze ‘El Mundo Deportivo' proszą o pomoc Maxiego Lópeza. Obecna drużyna z Balearów prezentuje się co prawda o wiele solidniej niż w poprzednich kilku sezonach, jednak nie jest to ta sama ekipa, która 4 lata temu pokonała Real w Madrycie 5:1. Lasciate tutta la speranza, bo wiara w mistrzostwo Hiszpanii dla Barçy jest już chyba tylko złudzeniem.

Ręka (u)Boga

Frank Rijkaard nie mógł sobie wymarzyć lepszego scenariusza derbowego meczu z Espanyolem. Jeszcze w 89 minucie kibice zebrani na Camp Nou świętowali zwycięstwo i porażkę Realu Madryt w Saragossie. Minutę później przeżyli szok, którego wielu z nich długo nie zapomni. Oto niemal równocześnie w obu pojedynkach padły bramki dla ‘królewskich' klubów - Raul Tamudo i Ruud van Nistelrooy wspólnie przywrócili Realowi prowadzenie w tabeli. Bezradność, wściekłość, płacz - reakcje Culés były różne, jednak ponad wszystko przeżyliśmy wielkie rozczarowanie.

Po raz kolejny Barcelona mając mistrzostwo w zasięgu ręki, daje sobie odebrać punkty w kluczowym meczu. Nie da się tego określić innym słowem niż potocznym ‘frajerstwo'. Przypomnijmy sobie czerwoną kartkę Oleguera w Gran Derby, porażkę 0:4 w Getafe, rzut wolny w końcówce meczu z Betisem, a teraz 90 minutę derby Barcelony. Mając w pamięci ostatni mecz ligowy z Getafe, nasuwa się na myśl pytanie: Dlaczego wczoraj Barça tak umiejętnie nie utrzymała wyniku jak 2 tygodnie temu? Cała drużyna potrafiła wtedy długo przytrzymywać piłkę i grając swój futbol jednocześnie pilnowała, aby 3 punkty zostały w Barcelonie. Gdyby udało się utrzymać wynik, bramkę ręką Messiego moglibyśmy porównywać do ‘ręki Boga' jego słynnego rodaka. Jednak w przypadku Leo oszustwo nic nie pomogło.

Zaćmienie na ławce trenerskiej

Utrzymanie wyniku w przypadku Barçy nie jest równoznaczne z bronieniem wyniku. Zawsze mówiło się, że Barcelona bronić się nie potrafi i nie raz próba zaprzeczenia tej tezie kończyła się dla blaugrany źle. Nie sposób jest zatem zrozumieć dlaczego Frank Rijkaard wprowadził na boisko Oleguera i Mottę za bardziej ofensywnie grających Gio i Gudjohnsena. Mimo to, wynik należało utrzymać, zwłaszcza, że zaledwie 2 minuty przed końcowym gwizdkiem sędziego dawał jeszcze duże szanse na tytuł mistrzowski. Mecz z Espanyolem nie jest tylko przegraną bitwą - to bitwa, która ostatecznie pogrążyła ‘Dumę Katalonii'.

Powiedzmy sobie szczerze: W tym roku ‘Duma Katalonii' nie zdobyła żadnego z trzech ważnych trofeów. Można przeboleć porażkę w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Liverpoolem, kiedy nasza drużyna nie była w wysokiej formie. Trudno jest jednak pogodzić się z faktem, że piłkarze Barçy nie zdobędą w tym sezonie dubletu, który był w zasięgu ręki. Obecne rozgrywki można już podsumować rozpatrując w kontekście zmarnowanych szans i bezmyślności zarówno trenera jak i zawodników. Po porażkach z Villarreal i Saragossą piłkarze i sam Frank Rijkaard zamiast wzmóc czujność i traktować każde kolejne spotkanie jak finał, uparcie powtarzali, że losy tytułu wciąż są zależne od Barcelony, zaprzeczając jakoby zespół znajdował się w kryzysie. Zignorowanie oznak kryzysu kosztowało potem Barçę utratę pozycji lidera. Taką postawę trudno jest nazwać inaczej niż brak odpowiedzialności. Skoro przyszedł już czas na podsumowanie sezonu, to należy wyciągnąć z niego wnioski i z tym zadaniem zmierzyć się muszą dyrektorzy FC Barcelony. Przegraliśmy wojnę, teraz należy przygotować grupę zdolną wygrać kolejną, która rozpocznie się już pod koniec sierpnia. Wszystko jest w rękach Laporty i spółki, nam pozostaje obserwować rozwój wydarzeń i cierpliwie czekać na sezon 2007/2008.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze