Dwadzieścia lat widowiskowych pojedynków

Mim

24 lutego 2012, 10:29

FCBarcelona.cat

8 komentarzy

Mecze z udziałem Barçy i Atlético zawsze dostarczają wiele emocji. Bramki, czerwone kartki, spektakularne powroty do gry - to nieodzowne składniki spotkań Dumy Katalonii z popularnymi Rojiblancos.

Od dwudziestu lat kibice hiszpańskiej Primera División ogladają prawdziwe bitwy, w których stronami walczącymi są FC Barcelona i Atlético Madryt. Bitwy, bo niejednokrotnie faktycznie przelewano krew! Przynajmniej w sensie przenośnym. 

"Czerwień", hat-trick, powrót z dalekiej podróży

Pierwszy w przeciągu wspomnianych dwudziestu lat ekscytujacy mecz między oboma ekipami rozegrany został 20 września 1992 roku, kiedy to na stołecznym Vicente Calderón Barça rozbiła gospodarzy 1:4. Swoje trzy trafienia zaliczył Hristo Stoichkov, a Luis Aragonés, ówczesny szkoleniowiec Atlético, został ukarany czerwona kartką.

Kolejne spektakle Katalończycy i Los Cholchoneros zaserwowali nam w sezonie 1993/94. W starciu na Vicente Calderón lepsi okazali się gracze ze stolicy, którzy, pomimo hat-tricka ustrzelonego przez Romario jeszcze w pierwszej połowie spotkania, zdołali skutecznie wrócić do gry, wygrywając ostatecznie 4:3. 

Rewanż na Camp Nou był równie emocjonujacy. Tym razem górą byli piłkarze Blaugrany. Drużyna ze stolicy Katalonii wygrała 5:3, a kolejnego hat-tricka zaliczył niezawodny Romario. 

Nastęne lata także nie rozczarowywały. W konfrontacjach Barcelony i Atlético wciąż nie brakowało ani goli, ani pościgów za wynikiem do samego końca. 

Pierwsze ligowe starcie sezonu 1995/96, rozegrane w Świątyni Futbolu, wygrała Barça z Pepem Guardiolą w składzie. Mister otworzył wynik spotkania, które zakończyło się rezultatem 4:3. Kadrę Rojiblancos zasilał w tamtym meczu obecny szkoleniowiec zespołu z Madrytu, Diego Simeone. 

W roku 1997, znowu na Camp Nou, obie drużyny podzieliły się punktami, strzelając sobie po trzy gole. Bramkę na wagę remisu zdobył dla Dumy Katalonii Brazylijczyk Giovanni, który bramkarza rywali pokonał w samej końcówce zawodów. Rewanż w stolicy Hiszpanii należał już do gości, którzy zdeklasowali Atlético, wygrywając aż 2:5. Znaczący wkład w sukces Katalończyków w tamtym spotkaniu miał Ronaldo, który trzykrotnie pokonywał golkipera Los Cholchoneros.  

W tym samym roku, zespoły z Katalonii i Kastylii los skojarzył także w ćwierćfinale Pucharu Króla, z którego zwycięsko wyszli podopieczni sir Bobby'ego Robsona. FC Barcelona, goniąc wynik, wygrała koniec końców 5:4, a bramkę na wagę triumfu strzelił Juan Antonio Pizzi.

Era Guardioli

Wielkich meczów między Barçą a Atlético było wiele. Zanim posadę trenera Blaugrany objął Pep Guardiola, oba zespoły rozegrały tak spektakularne zawody, jak te z sezonu 1997/98, kiedy piłkarze z Madrytu pogrążyli Dumę Katalonii, wygrywając aż 5:2, czy zwycięstwo bordowo-granatowych 6:0 podczas kampanii 2006/07. 

Z Misterem u steru, Barcelona wygrała z Rojiblancos wszystkie mecze na Camp Nou (6:1, 5:2, 3:0 i 5:0) oraz jedno na Vicente Calderón (1:2). Atlético z kolei "u siebie" triumfowało dwukrotnie (wygrane 4:3 i 2:1). 

Wieczór w Madrycie 26 lutego 2012 roku zapowiada się zatem niezwykle emocjonujaco.

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze