Drużyna FC Barcelony być może zmuszona będzie zmienić swoje plany podróży powrotnej z Mediolanu, gdzie zmierzy się z Milanem w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów.
Spotkanie na San Siro odbędzie się w środę 28 marca, a dzień później w Hiszpanii planowany jest 24-godzinny strajk generalny, którego organizatorem są hiszpańskie związki zawodowe nie godzące się na przyjętą przez rząd reformę prawa pracy oraz ograniczenia wydatków budżetowych na cele społeczne i socjalne. Taka sytuacja oznacza, że w związku z zamkniętymi lotniskami, podróż powrotna do Katalonii może się opóźnić.
Przypomnijmy, że w 2010 roku FC Barcelona musiała zmienić swoje plany związane z podróżą do stolicy Lombardii ze względu na chmurę popiołu, jaka powstała po erupcji islandzkiego wulkanu Eyjafjallajökull. Zamknięto wówczas przestrzeń powietrzną nad wieloma europejskimi krajami, dlatego na półfinałowe spotkanie z Interem, ekipa Barçy musiała udać się autokarem. Długa podróż być może miała wpływ na postawę zawodników Pepa Guardioli, którzy przegrali 1:3, a w rewanżu nie zdołali odrobić strat.
W zeszłym roku, przed finałem Champions League, również istniało zagrożenie zamknięcia ruchu lotniczego ze względu na inny islandzki wulkan. Skończyło się na obawach, ale Katalończycy i tak wylecieli do Londynu parę dni wcześniej.
Komentarze (17)