Najcięższy sezon Barçy w erze Guardioli

Kate

23 kwietnia 2012, 20:55

La Vanguardia

47 komentarzy

Bilans osiągnięć Guardioli: trzy ligi, dwie Ligi Mistrzów, dwa Klubowe Mistrzostwa Świata, trzy Superpuchary Hiszpanii, dwa Superpuchary Europy i jeden Puchar Króla, czyli trzynaście tytułów na 17 możliwych. Barça pod jego wodzą zagrała cztery niesamowite sezony i to bez żadnej przerwy, zadziwiając świat swoją grą.

Nigdy nie udałoby się tego osiągnąć, gdyby zawodnicy nie dali z siebie wszystkiego: talentu i wielkiego wysiłku, przekraczając co i raz granice własnych możliwości. Podczas opadów śniegu, deszczu, w zimnie czy w upale, Azulgrana nigdy nie szukała wymówek. Wszystkie rozgrywki były tak samo ważne, każdy mecz był na wagę złota. I właśnie ta praca, miesiąc po miesiącu, daje zadziwiający rachunek.

251 oficjalnych meczów i około 22 600 minut rozegrała ekipa Azulgrany, odkąd Pep Guardiola objął pieczę nad drużyną, latem 2008 roku. To jest bez wliczania meczów towarzyskich oraz meczów Pucharu Katalonii. W sumie jest to o 41 więcej zagranych meczów niż Real Madryt, 18 niż Manchester United (finalista Ligi Mistrzów 2009 i 2011), 29 więcej niż Chelsea i aż 52 więcej niż Bayern Monachium.

"Nie możemy wymagać, aby ci chłopcy zawsze grali na najwyższych obrotach, aby zawsze byli w doskonałej formie" – ocenił drużynę Guardiola po ostatniej porażce w klasyku. Mister już wielokrotnie podkreślał, że dla drużyny, która nie miała szansy na presezon, która rywalizuje na najwyższych obrotach od sierpnia, która została bez dwóch kluczowych graczy (Villa, Abidal), dojście do końca kwietnia z opcją na zdobycie wszystkich tytułów, to już jest ogromny triumf. "Od wielkiej drużyny, jedyne czego można wymagać to jest to, że będzie walczyć do końca. I nam udało się to osiągnąć" – powiedział Pep przed spotkaniem z Realem Madryt.

Największe gwiazdy Barcelony pozostają niezmienne, nadal mają w sobie wielką waleczność. Głód na zwycięstwa, tytuły i chwałę wydaje się nie mieć końca, czy to z drużyną Azulgrany czy z reprezentacjami. Puyol, Piqué, Busquets, Xavi, Iniesta, Cesc czy Villa to kluczowi zawodnicy dla klubu i dla Hiszpanii. Tak samo w przypadku Messiego i Mascherano w Argentynie, Alvesa w Brazylii, Keity w Mali, etc., etc.

Latem 2008 roku La Roja wygrała po 44 latach Puchar Mistrzostw Europy. To kolejne rozgrywki, które mają w nogach główni zawodnicy dzisiejszej Azulgrany. Następnie trzeba dodać historyczny dla Hiszpanii Mundial 2010 i wcześniejsze kwalifikacje do spotkań w Południowej Afryce, a także przygotowania na Mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie. Licząc mecze towarzyskie, Hiszpania rozegrała w sumie 58 meczów od odległego już 10 czerwca 2008 roku, kiedy to zadebiutowała w Mistrzostwach Europy wygrywając z Rosja 4:1.

Vicente del Bosque, podobnie jak robił to wcześniej Luis Aragonés, powołał kluczowych zawodników Barçy, aby zbudować najlepszą w historii Hiszpanii reprezentację. Do projektu włączył też najważniejszych zawodników z Madrytu: jak Casillas, Ramos i Xabi Alonso, którzy teoretycznie mają już w swoich rękach tegoroczny puchar ligi hiszpańskiej.

Pomimo dziesiątek i dziesiątek meczów, setek decydujących momentów i tysięcy kluczowych szczegółów, którymi żyła Barça, jej zawodnicy nadal wykazują się znakomitymi umiejętnościami, wielką ochotą na grę, zadziwiającym duchem walki i totalnym zaufaniem do swojego stylu gry.

Posiadanie piłki i gra do przodu są bezdyskusyjne. Mimo ostatnich porażek z Chelsea i z Madrytem, drużyna Guardioli zdominowała posiadanie piłki (w sumie 72% w obu spotkaniach) i stworzyła wystarczająco dużo okazji, aby wygrać (12 na Stamford Bridge i 11 na Camp Nou). Kiedy nogi odmawiają posłuszeństwa, kiedy jesteś przemęczony, gra się sercem. I właśnie tego także będzie potrzebowała jutro drużyna Barçy w meczu rewanżowym półfinału Ligi Mistrzów.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (47)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze