Mimo że zainteresowanie Malijczykiem jest naprawdę duże, jego priorytetem pozostaje Barcelona. Przedstawiciel gracza, Pascal Boisseau, powiedział że jego klient nie chce słuchać żadnych ofert do czasu spotkania z Tito Vilanovą.
- Keita chce pozostać w Barcelonie i to jest jego pierwsza opcja. Kluby, które chcą go kupić, muszą poczekać. Z nikim nie rozmawiamy - powiedział Boisseau. Spotkanie między zainteresowanymi odbędzie się w ciągu "10-15 dni" po finale Pucharu Króla, gdy Tito Vilanova poczyni pierwsze kroki w stronę budowy zespołu na kolejny sezon. Keita chce wiedzieć, czy nowy trener uwzględnia go w swoich planach i czy w wyjściowej jedenastce będzie wystawiał graczy, którzy prezentować będą akurat najwyższy poziom.
Malijczyk nie wymaga stałej obecności na boisku, bo wie, że konkurencja w zespole jest ogromna, a on sam ma już 32 lata. Przede wszystkim nie chce być jednak pomijany w ważnych pojedynkach, gdzie jego doświadczenie może być na wagę złota. Coś takiego zdarzyło się w kończącym się właśnie sezonie. W trzech najważniejszych pojedynkach - z Chelsea na Stamford Bridge, z Realem na Camp Nou i z Chelsea na Camp Nou, zagrał tylko 17 minut. Na boisko wybiegł tylko w ostatnim z tych meczów - w pozostałych dwóch oglądał kolegów z ławki rezerwowych.
Przyszłość Keity jest niepewna. Z uwagi na fakt, że w tym sezonie nie znalazł się w wyjściowej jedenastce nawet w połowie spotkań pierwszej drużyny (24 na 63 możliwe, choć łącznie wybiegał na boisko w 41 meczach), może odejść z Barçy za darmo. Gwarantuje mu to stosowna klauzula zapisana w kontrakcie. Mając takie warunki, jest na uprzywilejowanej pozycji, zwłaszcza że chętnych na jego zatrudnienie nie brakuje. Milan i Liverpool uważnie śledzą jego sytuację, a sam Keita wie, że może teraz podpisać kontrakt na korzystniejszych niż dotychczas warunkach.
Komentarze (55)