Piłkarze FC Barcelony wygrali pierwszy mecz pod wodzą Tito Vilanovy. W rozegranym w Niemczech meczu towarzyskim Barça pokonała drużynę Hamburgera SV 2:1.
Już przed spotkaniem pewne było, że na Imtech Arenie nie wystąpi większość graczy pierwszego zespołu. Dodatkowe wakacje mają mistrzowie Europy (Piqué, Valdés, Valdés, Fábregas, Busquets, Iniesta, Xavi i Alba), kontuzjowani są Cuenca i Villa. Puyol, chociaż trenuje już z drużyną, również nie był gotowy na udział w meczu. Jak się okazało, w ostatniej chwili z kadry wypadł Leo Messi, który wczoraj na wieczornym treningu posiniaczył prawą łydkę.
Taki stan rzeczy sprawił, że do dyspozycji Vilanovy było tylko sześciu zawodników pierwszej ekipy, którzy rozpoczęli mecz od pierwszej minuty. Resztę stanowili piłkarze Barcelony B. Na ławce byli zatem tylko i wyłącznie piłkarze rezerw. Dla przykładu Patric (Patricio Gabarrón Gil), 19-letni chłopak, został włączony do ekipy Barcelony B w czerwcu bieżącego roku i jeszcze dwa miesiące temu ten chłopak grał w juniorskiej drużynie Juvenil A.
Spotkanie rozpoczęło się bardzo dobrze dla gości. Po rzucie rożnym piłka przeszła przez cale pole karne. Wylądowała pod nogami Alexisa, który wycofał ją do wbiegającego w pole karne Alvesa. Brazylijczyk huknął jak z armaty i nie dał szans Adlerowi. Dani Alves był najaktywniejszym zawodnikiem Barcelony w pierwszych minutach, jakby chciał pokazać tym, którzy w niego nie wierzyli, że ma tej drużynie jeszcze mnóstwo do zaoferowania.
W 17. minucie meczu Ibrahim Afellay zagrał na prawą stroną do Deulofeu, a świeżo upieczony mistrz Europy do lat 19 zdecydował się na strzał z dość ostrego kąta. Tym razem bramkarz gospodarzy nie dał się jednak zaskoczyć.
Pierwszą okazję dla gości stworzył w 19. minucie Son. Młody zawodnik z Korei Południowej ładnie przyjął piłkę na klatkę piersiową, zwiódł Bartrę i uderzył na bramkę Pinto, ale zbyt słabo, by pokonać doświadczonego golkipera Barçy. Minutę później najstarszy gracz Barcelony musiał już jednak wyciągać piłkę z siatki. Futbolówkę 40 metrów przed własną bramką stracił Afellay i podanie otrzymał Berg. Szwed zwodem na zamach minął Mascherano i potężnie uderzył, ale trafił w poprzeczkę. Do piłki dopadł Arslan i mocnym strzałem pokonał interweniującego Pinto.
Barcelona chciała szybko odpowiedzieć na trafienie Hamburgera i nadal atakowała. W 25. minucie mocno strzelał z wolnego Alves, ale uderzył ponad bramką. Kilka minut później do siatki trafił Alexis, który wcześniej spokojnie minął Adlera, ale sędzia słusznie nie uznał bramki, dopatrując się pozycji spalonej. 120 sekund po tym wydarzeniu ponownie w rolach głównych wystąpili Chilijczyk i były bramkarz Bayeru Leverkusen. Tym razem biegnący z piłką przy nodze Sánchez zdecydował się na mocny, płaski strzał z prawej strony pola karnego, ale górą w tym pojedynku był Adler.
Drugi gol dla Barçy padł w 38. minucie spotkania. Doskonałym wślizgiem piłkę odebrał Alves. Futbolówka trafiła pod nogi Afellaya, Holender zabrał się z nią i mocno strzelił. Adler zdołał co prawda odbić piłkę, ale trafiła ona pod nogi Deulofeu, a ten nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. Był to pierwszy gol młodego piłkarza w pierwszej drużynie. Jeszcze przed przerwą dwie okazje miał Westermann, ale oba uderzenia Niemca spokojnie wyłapał Pinto.
O ile w pierwszej połowie gra piłkarzy mogła się podobać, druga część meczu była po prostu nudna. Trenerzy zdecydowali się na liczne zmiany i na murawie pojawili się zdecydowanie mniej doświadczeni i znani zawodnicy. Poza bramkarzem, Vilanova zdecydował się zmienić wszystkich graczy. Największym pechowcem okazał się być Marc Muniesa. 20-latek przebywał na murawie zaledwie dziesięć minut i po starciu z Arjomsem Rudnevsem, byłym piłkarzem poznańskiego Lecha, padł na murawę i złapał się za kolano. Nie wrócił już na murawę i przewidywania lekarzy nie są niestety pozytywne… Jego miejsce zajął zmieniony w przerwie Bartra. Ostatni piłkarz na ławce Barçy, Oier Olazábal, zmienił Pinto w 71. minucie.
Pierwsza godna uwagi sytuacja w drugiej połowie miała miejsce dopiero w 73. minucie. Błąd na przedpolu popełnił Adler, który minął się z piłką. Prezentu nie potrafił wykorzystać Lobato, którego lob z 16 metrów powędrował wysoko nad poprzeczką. Chwilę później, po niezłym rozegraniu rzutu rożnego, szansę na bramkę miał Bartra, ale głową uderzył również zbyt wysoko. Ostatnia szansa meczu to przyzwoite uderzenie Lobato zza linii pola karnego, które Adler zdołał przenieść nad poprzeczką.
FC Barcelona wygrała z Hamburgerem SV 2:1 w meczu, z którego tak właściwie nikt nie może być do końca zadowolony. Drużyna ze stolicy Katalonii z pewnością uświetniła 125-lecie istnienia klubu z Niemiec, ale kibice tamtejszej ekipy spodziewali się zapewne oglądać grę nie Lobato, Patrica czy Espinosy, ale przede wszystkim Leo Messiego. Barça z kolei pechowo zaczęła presezon, bo chociaż zwyciężyła, to najprawdopodobniej straciła Marca Muniesę. Młody piłkarz był poważnie przymierzany jako zmiennik na środek obrony i w przypadku jego kontuzji transfer środkowego obrońcy wydaje się jeszcze bardziej realny.
Hamburger SV 1:2 FC Barcelona
Bramki: 20’ Arslan – 5’ Alves, 38’ Deulofeu.
Sędzia: Peter Gagelmann (Brema)
Widzów: 57 000 (komplet)
FC Barcelona: Pinto , Dani Alves, Bartra, Sergi Roberto, Adriano, Dos Santos, Alexis, Mascherano, Afellay, Deulofeu i Espinosa.
Druga połowa: Pinto (71‘ Oier), Balliu, Sergi Gómez, Muniesa (58’ Bartra), Planas, Sergi Roberto, Rafinha, Patric, Ilie, Lobato i Joan Àngel Román.
HSV: Adler - Diekmeier (46‘ Besic), Bruma (76‘ Norgaard), Mancienne (87‘ Chrisantus), Aogo (Ilicevic), Westermann (46‘ Steinmann), Skjelbred (46‘ Sala), Son (46‘ Beister), Arslan (46‘ Tesche), Jansen i Berg (46‘ Rudnevs)
Komentarze (537)