Busquets: W Barcelonie czuję się dowartościowany

Kate

27 września 2012, 14:41

FCBarcelona.es

28 komentarzy

Sergio Busquetsowi brakuje już tylko jednego meczu, aby móc się pochwalić grą w 200 oficjalnych meczach z pierwszą drużyną FC Barcelony. To sprawia, że "czuję się ważny" i wciąż chce wygrywać tytuły. W wywiadzie dla Barça TV i fcbarcelona.es zawodnik opowiedział o swoich celach i życiu poza boiskiem.

Czy po prawie 200 meczach z Barçą uważasz, że zdobyłeś już szacunek publiczności, trenerów i świata futbolu?

Czuję się szanowany. Podczas tych 199 meczów wiele osiągnąłęm, wygrałem wiele tytułów…Czuję się dowartościowany w Barçie i w reprezentacji. Jestem z tego bardzo zadowolony. Jak to się mówi…jeszcze wczoraj nie grałem, a dzisiaj to już 200 meczów i mam nadzieję na dużo więcej.

Mimo tego, że jesteś młody, ludzie podkreślają Twoją dojrzałość i walecznosć. Czy są to cechy wrodzone, czy można się tego nauczyć?

Myślę, że jest to bardziej wrodzone. Oczywiste, że wraz z każdym meczem zdobywasz więcej pewności siebie i doświadczenia, ale musisz mieć jakąś podstawę.

Co jest dla Ciebie największą pochwałą i jaka krytyka sprawia Ci najwięcej bólu?

Największą nagrodą jest dla mnie uznanie wśród kolegów i trenerów. To jest najważniejsze. Jeśli chodzi o krytykę, to próbuję się kompletnie odciąć od gazet i programów sportowych. Oczywiście krytyka bywa dobra, musi być jednak konstruktywna.

Bardzo dobrze sprawdzasz się na swojej pozycji. Czy jesteś jeszcze coś, co powinieneś poprawić w swojej grze?

Zostało mi jeszcze sporo rzeczy do zrobienia. Żaden piłkarz nie jest perfekcyjny, a ja tym bardziej. Chciałbym polepszyć strzał na bramkę, długie podania i wiele innych technicznych aspektów.

Gdzie byłby teraz Busquets, gdyby Guardiola nie dał mu wtedy zadebiutować w meczu przeciwko Racingowi?

Nie mam pojęcia. Może kontynuowałbym grę w szkółce, a prędzej czy później dołączyłbym do pierwszej drużyny. Może przeszedłbym do innego klubu…nie wiem. Jestem zadowolony z przebiegu mojej kariery i miejsca, w którym jestem.

Pamiętasz jak wyglądał tamten tydzień?

Tak, od kilku dni trenowałem z pierwszą drużyną, ale zachorowałem na dwa dni przed meczem. Mimo tego przyszedłem na trening i powiedziałem, że się nie wyspałem. Na jeden dzień przed meczem trener zapytał mnie czy czuje się gotowy do gry, a ja powiedziałem, że jak najbardziej.

Czy w dniu debiutu byłeś zdenerwowany?

Nie. Myślę, że bardziej niż zdenerwowany byłem ciekawy, jak to będzie. Nowi koledzy, wielki stadion…wszystko było dla mnie nowe. To nie były nerwy, to była bardziej niepewność, co się wydarzy.

Czy spełniły się wtedy Twoje oczekiwania, czy rzeczywistość je przewyższyła?

Spełniły się moje oczekiwania. Aby je przewyższyć musielibyśmy wygrać, to było ważne. Uważam, że jak na pierwszy mecz poszło mi całkiem nieźle. Szkoda tylko, że w samej końcówce padł remis z rzutu wolnego.

Z tych prawie dwustu meczów z pierwszą drużyną, który pamiętasz najlepiej, a który najgorzej?

Nie mógłbym wskazać tylko jednego. Zawsze wspominam pierwszy mecz, wygraną na boisku Sportingu. Grałem dobrze, drużyna zdobyła bramkę. To była pierwsza wygrana tej drużyny w lidze i bardzo potrzebna. Od tamtej pory zaczęliśmy iść do przodu. Jeśli chodzi o najgorsze mecze są to te, kiedy tracisz jakiś tytuł. To najgorszy moment dla piłkarza, ponieważ cały sezon o to walczysz. Kiedy przegrywasz jest ciężko.

W futbolu wygrałeś już wszystko co możliwe. Co jest teraz wyzwaniem dla Busquetsa?

Kontynuować grę i dalej wygrywać. To dla tych chwil pracujemy i żyjemy. Kiedy piłkarz wygrywa to żyje w inny sposób, jest bardziej szczęśliwy i spokojny. To coś, co w tobie zostaje.

Czy Sergio Busquets z 2008 roku i ten z 2012 to jeszcze ten sam człowiek?

Nie uważam, abym zmienił się jako człowiek. Coś się na pewno zmieniło, bo to co osiągnąłem nie jest normalne, ale jako osoba jestem taki sam. Może podchodzę do życia bardziej z rezerwą, jest bardziej wstydliwy… Jako dziecko niespodziewałem się tego wszystkiego.

Czy chciałbyś kiedyś zostać kapitanem Barçy?

Tak. Obserwuję teraz Puyola i Xaviego. Są dla mnie przykładem i jeśli byłbym kapitanem to chciałbym być jak oni. Gram w Barçie już długo, mam swoją pozycję. Bycie kapitanem byłoby czymś bardzo ważnym.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (28)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze