Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Montoya 4, a Messi 6,25". Tylko rzeczowe i kulturalne komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Ściah, challenger
Valdés – 7,5 – Miał zaskakująco dużo pracy i trzeba przyznać, że wywiązał się z niej świetnie. Był niepewny tylko w dwóch przypadkach: na początku spotkania, gdy „wypluł” przed siebie piłkę po strzale Bruno Cesara, a później w drugiej połowie źle wychodząc do dośrodkowania. Poza tym wybronił sytuację sam na sam oraz groźny strzał z dystansu Salvio. Podczas innych prób bezbłędny.
Alves – 4 – Postęp względem tragicznej postawy z Sevillą jest, ale nie kolosalny. Kolejne spotkanie, w którym Dani jest aktywny w ofensywie, ale tylko przez krótkie fragmenty meczu. Poza tym jego zagrania rzadko miały wiele wspólnego z produktywnością, a akcje przeważnie musiał napędzać ktoś inny. W obronie zaprezentował się lepiej. Nie dawał się zwodzić Perezowi skutecznie blokując prawą stronę boiska. Okazjonalne błędy ani statystyki nie stoją jednak po stronie Brazylijczyka. Dziesięć strat i tylko trzy przechwyty to nie są zadatki na dobrą cenzurkę.
Puyol – 7 – W grze naszego kapitana w ogóle nie było widać tego, że w ostatnim czasie był kontuzjowany. Okazał się niezwykle pewny i skuteczny w swoich interwencjach nie pozostawiając rywalom złudzeń w pojedynkach jeden na jeden. Tylko jeden raz wspólnie z całą defensywą pozwolił rywalowi dojść do sytuacji sam na sam z Valdésem. W ofensywie dobrze wyprowadzał piłkę i potrafił nawet zagrać świetne długie podanie do Cesca w pierwszej połowie. Mocno ubolewamy nad jego kontuzją, która była niezmiernie nieszczęśliwa jednak nie można mieć do „Tarzana” pretensji za "pakowanie się" w takie sytuacje. Taki to już typ piłkarza i właśnie za zaangażowanie na 200% kochają go kibice.
Mascherano – 4,5 – Wydajny, pewny w odbiorze i ogólnie pojętych działaniach defensywnych, ale jego straty powodowane nieuwagą lub niechlujstwem przy wyprowadzaniu piłki są nie do przyjęcia. W tym meczu zaliczył aż trzy takie głupie zagrania. We wtorek był to Salvio i Benfica, ale z prezentów nie skorzystali. Innym razem trafi się lepsza drużyna z bardziej zdecydowanymi graczami, która bezlitośnie wykorzysta takie chwile słabości „El Jefecito”.
Alba – 8 – Za sprawą Jordiego mogliśmy oglądać przykład wzorowego występu bocznego obrońcy. Jego forma szybkościowa i wytrzymałościowa była imponująca, dzięki czemu w defensywie był nie do przejścia. Wracał na czas i szybko doskakiwał do prowadzącego piłkę rywala. Przy konstruowaniu akcji okazał się być perfekcyjnie pasującym elementem. Miał swój duży wkład w wykreowanie akcji bramkowej nr 1, w drugiej połowie zaliczył kolejne podanie kluczowe, a jego świetne wejścia i udane akcje oskrzydlające w całym meczu trudno by zliczyć.
Busquets – 6 – Trzeba podkreślić kapitalną dyspozycję Sergio w grze wzajemnej i zawiązywaniu akcji. Wykonał w tym meczu aż 143 podania, z których tylko sześć nie dotarło do adresatów. Przyspieszał grę, zwodził rywali i z wyczuciem wybierał rozwiązania optymalne dla gry ofensywnej kolegów. W defensywie było już nieco gorzej. Potrafił pomylić się w ocenie dystansu do rywala, mijając się z akcją, lub zaatakować piłkę nie w tempo. Nie było to częste, ale liczba tylko dwóch odbiorów nie świadczy najlepiej o efektywności Busquetsa w przewidywaniu zamierzeń rywala. Co do czerwonej kartki, to mamy mieszane uczucia co do jej słuszności. Na pewno nie zamierzamy z jej powodu wieszać na Katalończyku psów, ale osłabienie zespołu zawsze może mieć swoje konsekwencje.
Xavi – 6,5 – Przyzwoity mecz „Generała” tym razem pozbawiony fajerwerków. Creus skupił się na wypatrywaniu partnerów i spokojnym rozgrywaniu piłki. Przy ciasno ustawionym na przedpolu rywalu nie ryzykował otwierających podań, lecz grał lekko cofnięty poświęcając więcej energii na zabezpieczanie tyłów i dyrygowanie poczynaniami kolegów z drugiej linii. Zaliczył sześć strat i trzy odbiory. Trochę „chodzony” występ, który wystarczył na Benficę.
Fàbregas – 8 – Po Cescu widać przede wszystkim wzrost pewności w grze i lepszą dyspozycję fizyczną. Potrafił uprzedzić przeciwnika dobrym przechwytem, jednak najlepiej czuł się w grze kombinacyjnej. Świetnie rozumiał się z Messim, dzięki czemu razem stworzyli kilka naprawdę ciekawych akcji, z których jedną Katalończyk zamienił na bramkę. W defensywie nie odpuszczał rywalom pokazując momentami twardą i nieustępliwą grę. Próbował odważniejszych zagrań i szczególnie w pierwszej połowie szło mu to całkiem nieźle. Pomimo kilku nadprogramowych strat okazał się być bardzo twórczym elementem drużyny.
Pedro – 3 – To nie był dobry mecz Kanaryjczyka. W początkowej fazie spotkania nie odstawał od kolegów, ale po otrzymaniu jak najbardziej słusznej żółtej kartki za symulowanie w polu karnym odpłynął w anonimowość. Najmniej przydatny w kreacji z całej formacji ofensywnej. Z drugiej strony, nie był też pewny w swoich interwencjach w defensywie co mogło zamienić się w drugi kartonik. Momentami bardzo brakowało jego strzałów - a przecież kartek za to nie rozdają. Czy tym występem „zapracował” na ławkę podczas El Clásico? Przekonamy się już wkrótce.
Messi – 8 (ZM*) – Leo kontynuuje świetną passę wiodącego asystenta w drużynie. Miał udział przy obu bramkach, samemu próbując zaskoczyć Artura trudnymi strzałami po ziemi w pierwszej połowie oraz głową w drugiej. „La Pulga” była kluczową postacią w ofensywie, przy konstruowaniu akcji nadając im ostatni szlif. Świetnie wyglądała jego współpraca z Fàbregasem oraz Alexisem. Forma jak widać jest. Czekamy na Real.
Alexis – 7 – Nasz kieszonkowy Chilijczyk odbił się od dna całkiem wysoko, prezentując bardzo dobrą grę wtorkowego wieczora. Zaczął „z grubej rury” kończąc akcję Alby i Messiego, a w następnych fazach spotkania był wiodącą postacią drużyny. Nie marnował głupio piłek, nie symulował, w potrzebie wracał się na swoją połowę (2 odbiory) i nie stronił od odpowiedzialności. Jedynym minusem w jego grze w Lizbonie była kiepska skuteczność. W ciągu całego meczu miał jeszcze dwie kapitalne okazje do podwyższenia wyniku, jednak minimalnie pudłował. Nic to. Sánchez potrzebował takiego meczu, a skuteczność przyjdzie z czasem.
Rezerwowi:
Iniesta – 6,5 – Choć widać było po nim dość duże braki szybkościowe, to potrafił pokazać ciekawe zagrania i wnieść wartość dodaną do gry. Jego szczypta magii przydawała się do konstruowania akcji. Oby podobnie było w niedzielę.
Song – 5,5 – Musiał zmienić Puyola i nie miał wiele pracy. Dobrze operował piłką i nie odpuszczał rywalom. Był jeden moment, w którym nie zrozumiał się z kolegami kto ma przejąć piłkę, ale nie poskutkowało to błędem.
Villa – 6 – Próbował być aktywny, ale nie dostawał dobrych podań. W jednej sytuacji już wychodził na czystą pozycję po podaniu od Messiego, ale w całą akcję wmieszał się obrońca. Ocena głównie za wrażenia wizualno-artystyczne, ale porównując krótki występ Davida z tym, kogo zmienił - zostaje niedosyt, że w Portugalii Tito nie postawił na niego od pierwszych minut. A może to by oznaczało, że...
Komentarze (93)