Tito testuje cierpliwość Villi

Looky

9 października 2012, 10:07

Marca

175 komentarzy

Przez dwadzieścia minut niedzielnego meczu z Realem Madryt, przy linii bocznej wraz z Songiem rozgrzewał się David Villa. Momentami zerkał w stronę Tito Vilanovy, który jednak w swojej wydzielonej strefie pochłonięty był dawaniem wskazówek zawodnikom. Na boisko weszli inni piłkarze, David pozostał na ławce.

Villa nie zagrał ani minuty i był pierwszym, który ze spuszczoną głową opuścił plac gry. Rozczarowanie El Guaje jest zrozumiałe, bo nikt nie chce przegapić Klasyku, a gdy jesteś zawodnikiem o takim nazwisku, zawód jest jeszcze większy. Zwłaszcza jeśli czujesz, że jesteś gotowy do gry. A Villa jest gotowy.

Po ośmiu miesiącach przerwy Villa wrócił na boisko i systematycznie odzyskiwał formę. W Lidze strzelił już trzy bramki, mimo że nie wybiegał w podstawowym składzie. Zdarzyło się tak tylko raz - z Granadą, gdy spędził na placu gry 54 minuty i gdy wdarł się w słową utarczkę z Messim, co skwapliwie przypomina Marca. Był cierpliwy, aż do tej pory.

W ligowym spotkaniu z Sevillą wszedł na ostatnie 16 minut i przesądził o zwycięstwie Barçy, zdobywając gola w doliczonym czasie gry. Później zagrał jeszcze z Benficą (tylko 8 minut), dlatego był przekonany, że otrzyma choć kilka minut w Gran Derbi. Nie otrzymał. Zdaniem Marki cierpliwość piłkarza się skończyła. Chciał udowodnić swoją przydatność do zespołu, ale teraz czuje się wyczerpany.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (175)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze