W 12. kolejce Ligi BBVA, Barcelona na Camp Nou pokonała Real Saragossa 3:1. Bramki dla gospodarzy zdobyli Leo Messi (m. 16 i m. 61) oraz Alex Song (m. 28). Honorowe trafienie dla gości zanotował wychowanek Barçy - Paco Montañés (m. 24).
Wokół spotkania ligowego z Realem Saragossa nieustannie pojawiało się słowo 'jet lag', czyli syndrom nagłej zmiany strefy czasowej, na który rzekomo cierpi wielu piłkarzy FC Barcelony. O zespole negatywnych objawów pojawiających w związku z błyskawicznym skróceniem lub wydłużeniem dnia mówiono tak wiele w związku z egzotycznymi eskapadami reprezentacji Hiszpanii czy Argentyny do odpowiednio Panamy i Arabii Saudyjskiej. Wypowiadano się o nim tak, jakoby tylko ów 'jet lag' był prawdziwym rywalem Barcelony we wczorajszym meczu i tylko on mógł pokonać wizrtuozów z Katalonii.
Drugim tematem przewodnim w światowych mediach był powrót do zdrowia Carlesa Puyola, który otrzymał pozwolenie na grę półtora miesiąca po zwichnięciu stawu łokciowego i wreszcie mógł stworzyć parę środkowych obrońców z Gerardem Piqué, z którym jednocześnie przebywał na boisku w bieżącym sezonie tylko dwukrotnie. Stało się. Tito Vilanova poważnie potraktował starcie z Realem Saragossa i mając różne komfortowe możliwości zestawienia defensywy (wreszcie!), postawił na mocny wariant 'made in La Masía' w składzie Montoya-Piqué-Puyol-Alba.
Katalończycy na oczach 73 428 kibiców zgromadzonych na Camp Nou rozpoczęli spotkanie w szybkim tempie, chcąc natychmiast zaskoczyć osłabioną obronę gości z Aragonii. Już w 2. minucie meczu Leo Messi otrzymał świetne podanie z bocznego sektora boiska od Jordiego Alby, lecz Argentyńczyk minimalnie chybił. Jednak swoje niepowodzenie z początkowych minut, najlepszy piłkarz świata osłodził sobie bramką z 16. minuty, kiedy wykorzystał precyzyjne dogranie Alby, wbiegł w pole karne rywala i spokojnie posłał piłkę do siatki obok bezradnego Roberto.
Nieoczekiwanie dzielny Real Saragossa, którego postawę należy pochwalić za próbę podjęcia równorzędnej walki w wielu momentach spotkania, w 24. minucie spotkanie wyrównał stan meczu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w pole karne, niefortunnie wybił piłkę Montoya, która spadła pod nogi Paco Montañés. Ten bez namysłu uderzył, a futbolówka, która po drodze zawadziła jeszcze o Puyola, wpadła do siatki. Radość podopiecznych Manolo Jiméneza nie trwała długo, ponieważ podrażniona Barcelonapo starcie bramki z minuty na minutę mocniej zaciskała garotę na szyi gości.
Cztery minuty po stracie gola Katalończycy po krótko wykonanym rzucie rożnym ponownie zakradali się pod pole karne rywala lewą flanką, gdzie sprawy w swoje ręce wziął Leo Messi. Argentyńczyk uporał się z trzema rywalami i precyzyjnie wyłożył piłkę na dwunasty metr Alexowi Songowi, który zachował zimną głowę i wewnętrzną częścią stopy skierował ją do bramki. Co prawda parabolę lotu zakłócił jeszcze rykoszecie od jednego ze stłoczonych przed linią bramkową obrońców, jednak finalnie futbolówka osiągnęła swój cel i Kameruńczyk zdobył swojego pierwszego gola w barwach Barçy.
W drugiej połowie Katalończycy kontynuowali spokojną i wyrachowaną grę, cierpliwie i bez zbędnego ryzyka czekając na okazję do podwyższenia wyniku. Takowa nadarzyła się w 61. minucie, kiedy Messi podłączył do akcji aktywnego Montoyę. Prawy obrońca odwdzięczył się Argentyńczykowi za piłkę i skierował do niego podanie zwrotne na szesnasty metr. W następstwie najlepszy piłkarz świata delikatnie zakręcił piłkę na dalszy słupek bramki Roberto, a ta posłuszenie się od niego odbiła i po chwili zatrzepotała w siatce bramkarza Saragossy po raz trzeci. Więcej bramek nie padło, aczkolwiek w 80. minucie Andrés Iniesta był bliski zafundowania kibiciom na Camp Nou kolejnego golazo, kiedy z narożnika pola karnego idealnie 'zawinął' piłkę, która zataczając apetyczny łuk zatrzymała się dopiero na spojeniu słupka z poprzeczką.
W końcowych minutach spotkania szanse otrzymali młodzi Bartra i Tello, którzy zastąpili odpowiednio Puyola i Villę. Na placu gry pojawił się również Cesc Fàbregas, który zmienił Pedro. Nikt nie zastąpił za to Messiego, który tym samym zanotował setny mecz z rzędu w pełnym wymiarze czasowym. Ostatecznie FC Barcelona wygrała 3:1 i zapisała na swoim koncie jedenastce zwycięstwo w dwunastym ligowym meczu w sezonie 2012/13. Wnioski? Dowiedzieliśmy się, że Leo Messi, który zdobył swoje bramki numer 77 i 78 w roku kalendarzowym 2012, nie cierpi na syndrom 'jet lag' i niebawem dowiemy się, że pobije rekord Gerda Müllera. Wiemy również, że Barcelona z niezmienną, 8-punktową przewagą nad Realem Madryt może spokojnie przygotowywać się do wtorkowego spotkania Ligi Mistrzów ze Spartakiem Moskwa.
FC Barcelona: Valdés; Montoya, Piqué, Puyol (Bartra, m.75), Jordi Alba; Song, Xavi, Iniesta; Pedro (Fàbregas, m.78), Messi, Villa (Tello, m.62).
Real Saragossa: Roberto; Zuculini (Wilchez, m.58), Goni, Álvaro, Paredes; Apoño, Pinter, Movilla; Víctor (Postiga, m.73), Aranda (Stefan, m.81), Montañés.
Komentarze (1332)