Sędzia Clos Gomez wywołał ostatnio spore oburzenie wśród graczy Barcelony pozwalając na ostrą grę ze strony niektórych piłkarzy Realu Madryt, z Arbeloą i Alonso na czele, oraz pokazując tyle samo żółtych kartek (3) obydwu drużynom, pomimo wysokiej różnicy w stosunku popełnionych fauli (5:19).
Do sędziowania dzisiejszego meczu na Mestalla został wyznaczony arbiter González González, co także nie pozostawia obojętnymi podopiecznych Roury i Vilanovy. Pochodzący z Kastylii i Leon sędzia już raz wyprowadził z równowagi graczy Barçy i to w spotkaniu toczonym dokładnie w tej samej scenerii, przeciwko temu samemu rywalowi.
1 lutego 2012 roku, czyli trochę ponad rok temu, Barça rozegrała pierwsze półfinałowe spotkanie w ramach Pucharu Króla, zakończone remisem 1:1. Tamten mecz sędziował właśnie González González. Poważny błąd popełnił już w 17 minucie, kiedy nie wyrzucił z boiska José Manuela Pinto za dotknięcie piłki ręką poza polem karnym. Jeśli jednak dał się przez coś zapamiętać, to z pewnością było to pozwalanie na ostrą grę podopiecznym Unaia Emerego, zwłaszcza w trakcie pierwszych, 30 minut spotkania.
Pierwszą żółtą kartkę pokazał dopiero w 27 minucie Jonasowi, i to nie za faul, a za zdjęcie koszulki po zdobyciu gola na 1:0. Wcześniej odpuścił kary: Jonasowi za przytrzymywanie Messiego, Miguelowi za kopnięcie Alexisa, Albeldzie i Jonasowi za ciągnięcie za koszulkę Busquetsa i Leo.
Chwilę później zupełnie zlekceważył fakt, iż Cesc został kopnięty przez Mathieu, co zakończyło się krwawieniem Katalończyka. Podobnie było w przypadku naruszenia przepisów przez Diego Alvesa, który wyszedł z bramki zanim Messi wykonał rzut karny, co ułatwiło temu pierwszemu obronę.
Tydzień temu także nie podyktował ewidentnego faulu Carvalho na Moyi, przy bramce na 1:0, w meczu Realu Madryt z Getafe.
Komentarze (31)