Milan znalazł sposób na Barcelonę ale także na odseparowanie Leo Messiego od reszty drużyny. Utalentowany Argentyńczyk, zwykle wszędobylski i pełniący decydującą w spotkaniach rolę, tym razem został odcięty od gry przez zawodników Allegriego.
Milan nie komplikował sobie życia, ani Barçą, ani Messim. Świadomy swojej niższości technicznej, jednak przekonany o swojej wspaniałej dyscyplinie taktycznej i przewadze fizycznej, postanowił narzucić swój styl pozostawiając piłkę Barcelonie. Drużyna z Mediolanu zagrała, ze względu na swoje inklinacje taktyczne, spotkanie wręcz doskonałe.
Leo Messi był pierwszym który dał się złapać i ucierpiał w wyniku zastawionej przez Włochów pułapki taktycznej. Chociaż rozpoczął mecz na swojej zwyczajowej pozycji, grając jako fałszywa dziewiątka, to Argentyńczyk nadział się nagle na podwójne zasieki defensywy Milanu.
Allegri zastawił sieci przed polem karnym, i przede wszystkim przekonał swoich zawodników, by nie dawali się zdezorganizować dryblingom Leo i próbowali jedynie spychać go jak najdalej od pola karnego, by uniknąć ryzyka rzutów wolnych.
Wynikiem takiego ustawienia Messi przesunął się głębiej, w kierunku środka boiska, mając zamiar rozpocząć akcję stamtąd. Gdy jednak okazało się, że nie zdoła się w ten sposób przedostać pod pole karne Leo próbował szukać szczęścia na prawym skrzydle, które jednak również zostało wyłączone spod gry.
Przykładem może być jego zagranie z 24. minuty, gdy Messi przejął piłkę od Ambrosiniego w środkowej strefie boiska. Mexes natychmiast zatrzymał Leo. Otrzymał za to żółtą kartkę, jednak skutecznie powstrzymał zapędy ofensywne Blaugrany.
Od tego momentu Messi próbował już jedynie jednego strzału, który zatrzymał się na linii defensywnej Milanu. Pierwszą połowę Leo zakończył z mętlikiem w głowie, faulując Constanta, lewego obrońcę Rossonerich.
W drugiej połowie bez zmian
W drugiej połowie sprawy nie miały się lepiej. Messi przesunął się bardziej ku środkowi, zwłaszcza, gdy na boisku pojawił się Alexis, jednak przez cały czas zagęszczenie pola karnego przez obrońców spychało go do tyłu.
Bez wolnych przestrzeni do gry kombinacyjnej ani „uliczek", którymi można by posłać otwierające podanie do kolegów Leo mógł już jedynie próbować samotnego strzału z dystansu w 62. minucie, który jednak zakończył się gdzieś daleko w chmurach.
„10" Barçy wielokrotnie próbowała akcji indywidualnych, jednak zbyt daleko od pola karnego, zaś jedna z jego strat mogła się zakończyć groźnym kontratakiem Milanu.
Argentyńczykowi, tak samo jak reszcie drużyny, nie udało się przeprowadzić swojej gry. Pozostało jedynie czekać na rewanż na Camp Nou w nadziei na jedną z tych magicznych nocy remuntady.
Messi zakończył mecz z dwoma próbami strzałów na koncie, nie stwarzając zagrożenia, ani nie powiększając swojego pięciobramkowego dorobku zebranego w tej edycji Ligi Mistrzów. Po czterech kolejnych tytułach króla strzelców tych rozgrywek kwestia piątego znacznie się skomplikowała. O ile Argentyńczyk nie sprezentuje nam kolejnego cudu w meczu rewanżowym...
Komentarze (37)