Gerard Piqué pojawił się na konferencji prasowej przed meczem rewanżowym z Milanem w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów, który o 20:45 rozpocznie się jutro na Camp Nou.
Odczucia przed meczem.
„Mam wrażenie, że jesteśmy w stanie to zrobić. Wierzę w to, że jesteśmy drużyną, która ma wystarczająco talentu, by awansować. Milan jest jednym z największych klubów świata. Wiele razy zdobywali Ligę Mistrzów oraz Serie A. Za nami przemawia jednak fakt, że będziemy grać na Camp Nou. Jesteśmy jedną z najlepszych ekip jakie kiedykolwiek miała FC Barcelona. Wierzę, że możemy to osiągnąć."
Wypowiedź po przegranej z Interem, w której Piqué stwierdził, że chciałby, żeby zawodnicy z Mediolanu przez dziewięćdziesiąt minut na Camp Nou znienawidzili zawód piłkarza.
„Chcemy by ludzie się angażowali. Niektórzy kibice Barcelony są w pewnym stopniu egoistyczni. Są z nami wtedy, gdy dobrze nam się wiedzie [aluzja do pustoszejących trybun Camp Nou w pucharowym meczu z Realem - przyp. red.]. Tym, czego najbardziej nam potrzeba jest wiara ludzi. Przez dziewięćdziesiąt lat czasem wygrywaliśmy ligę, czasem puchar... niewiele więcej. Cruyff zmienił naszą mentalność. Ten klub w ostatnich dziesięciu, piętnastu i dwudziestu latach zmieniał historię. Jedenaście czy dwanaście lat temu ludzie skakali ze szczęścia po golu Rivaldo, który dawał awans. Obecna drużyna wygrywa bardzo wiele, zasługuje na kredyt zaufania. Jesteśmy w stanie tego dokonać i zrobić o wiele więcej".
Według chińskiego dziennika Piqué powiedział, że Barça wygra 3:0 dla Tito.
„Chciałbym doprecyzować tę wypowiedź. Nie powiedziałem, że wygramy 3:0 dla Tito. Nie powiedziałem tego, że Tito musi nam pomóc wygrać ten mecz. Nie musimy wygrywać dla niego. Nie powiedziałem też, że wygramy 3:0, nie jestem przecież prorokiem. Będziemy się starać odrobić straty, tak jak wszyscy tego oczekują".
Cel.
„Strzeliliśmy ponad osiemdziesiąt goli w lidze, o dwadzieścia więcej niż druga pod tym względem drużyna. Jeśli jest coś czego tej drużynie nie brakuje - są to bramki. Wiemy, jak powinien przebiegać ten mecz. Trzeba próbować strzelić bramkę i utrzymać czyste konto. Jeśli zagramy tak, jak wiemy, że powinniśmy - będziemy mieć szansę. Detale i niuanse zadecydują o tym, na czyją stronę przechyli się szala awansu".
Gra i presja.
„Sądzę, że przez wszystkie te lata nie straciliśmy nad sobą panowania, jednak jutro nie będzie wymówek. Kibice muszą nas wspierać, trybuny powinny się zapełnić. Nie istnieje presja, która może być pomocna. Jutro drużyna z pewnością da odpowiedź, choć byliśmy krytykowani i mówiono, iż nie jesteśmy w najlepszej formie".
Czy martwi go to, co powiedziano o drużynie?
„Nie, ani trochę. Jesteśmy liderami w lidze, z trzynastoma punktami przewagi. Nie musimy milczeć o tym, co stało się w pucharach. Madryt wyeliminował nas z Pucharu Króla, ale to jest Real Madryt. W Lidze Mistrzów znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Możemy rozegrać jedno złe spotkanie, nawet dwa. Mimo to, jesteśmy jutro w stanie awansować, ale musimy to zrobić sami dla siebie. Nie musimy nic nikomu udowadniać. Wiemy, że możemy to zrobić. Dla siebie i dla kibiców, ale nie dla was, dziennikarzy".
Z Chelsea i Interem u bram remontady.
„Musimy odrobić 2:0. Postaramy się to zrobić strzelając tyle bramek, ile tylko się da. Jedna stracona bramka znacznie pogorszy naszą sytuację. Szczęście także będzie mieć jutro swoje znacznie. Trzeba w wierzyć, że to możliwe, a im mocniej się wierzy, tym bardziej sprzyja człowiekowi szczęście".
Dani Alves.
„Czytałem wywiad z Danim Alvesem. Daniel mówił tam, że zdarzają się przypadki, gdy brakuje nam chęci, by odebrać piłkę i stosować pressing. Głodu zwycięstw nie da się utracić".
Skargi wobec arbitrów.
„Sędziowie muszą być profesjonalistami w cyrku, jakim jest dziś świat futbolu. Real i Barça mają budżety wynoszące około 400 i 500 milionów euro. O wszystkim pisze prasa. Sędziowie się mylą, tak jak wszyscy. I muszą żyć swoim zawodem".
Zbytnia ekscytacja.
„Osobiście chciałbym żebyśmy znów doświadczyli takiej atmosfery, jaka była przed meczem z Interem. To my musimy dawkować emocje - atakując. Ten dzień powinien być pełen barcelonismo".
Jak kreuje się okazje przy przeciwniku, który dobrze się zamyka?
„Od niemal pięciu lat gramy z ekipami, które się zamykają. Wiemy jak to robić. Milan nie jest wcale specjalistą od takiej gry. Trzeba maksymalnie rozciągnąć grę, szybko podawać piłkę, grać po ziemi... Okazje z pewnością się pojawią".
Trójka w obronie.
„Trójka w obronie ma swoje wady i zalety. To decyzja Tito i Jordiego. Jesteśmy przyzwyczajeni grać na różne sposoby. Przy 3-4-3 jesteśmy silniejsi ofensywnie, ale słabsi w obronie. W 4-3-3 lepiej kontrolujemy sytuację, ale brakuje nam mediapunty. Zobaczymy. Zdajemy sobie sprawę z kim gramy ten mecz, kto będzie naszym przeciwnikiem. Będzie podobnie jak z Interem. Wtedy upieraliśmy się grać wszystko przez środek".
Rozsądna gra.
„Zawsze gramy rozsądnie, to dzięki temu zdobyliśmy tyle tytułów. Są chwile, w których potrzebujesz więcej serca. Mam nadzieję, że do przerwy będziemy prowadzić 2:0. Ale to jest coś, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Jedna bramka Milanu będzie dla nas bardzo groźna, dlatego musimy grać bardzo uważnie z tyłu i starać się zachować czyste konto. Mimo to, ta ekipa ma umiejętności, by strzelić nawet cztery bramki, choć na pewno będzie to bardzo skomplikowane. Wyjdziemy jutro walczyć o awans do ostatniego gwizdka arbitra".
Komentarze (47)