Sześciu najlepszych wychowanków...

n00stress

28 marca 2013, 15:23

World Soccer

104 komentarze

Nick Bidwell, dziennikarz magazynu World Soccer, przybliża profile sześciu piłkarzy, którzy trenowali w słynnej szkółce Barcelony La Masía, ale odeszli w poszukiwaniu własnej szansy na sukces.

1. Mauro Icardi (Sampdoria)

Rewelacyjna forma w obecnym sezonie Serie A - szczególnie na uwagę zasługują

target="_blank">dwa trafienia w styczniowym meczu z Juventusem, wygranego przez Sampdorię 2:1, czy
target="_blank">cztery gole zdobyte w zwycięskim spotkaniu z Pascerą w tym samym miesiącu - sprawiła, że 20-letni Mauro Icardi jest wyceniany na 15 milionów euro i prawdopodobnie już w letnim okienku transferowym zmieni klub na Inter.

Urodzony w tym samym mieście, co Leo Messi, Mauro Icardi opuścił Rosario w wieku zaledwie sześciu lat, przeprowadzając się na Wyspy Kanaryjskie. Tam występował w lokalnym klubie Vecindario, jednak już w wieku 15 lat przeniósł się do Katalonii. FC Barcelona wygrała walkę o tego utalentowanego Argentyńczyka z takimi zespołami, jak Liverpool, Arsenal, Real Madryt, Valencia, czy Sevilla. Wytrwałość i zdolność do adaptacji sprawiły, że przez dwa sezony Mauro Icardi regularnie zdobywał bramki dla juniorskich sekcji Barçy.

Jednak, nie wszystko układało się tak dobrze, jak wyglądało na pierwszy rzut oka. Młody argentyński napastnik nie widział dla siebie szansy w pierwszej drużynie FC Barcelony, jako typowa „9-tka". W styczniu 2011 roku Icardi zdecydował się na zmianę otoczenia. Odszedł na wypożyczenie do Sampdorii, w której przez pół roku zachwycał w zespole juniorskim. Włoski klub nie wahał się wykupić napastnika Barcelony za zaledwie 400 tysięcy euro w letnim okienku transferowym. Mauro Icardi potwierdził swój wielki talent w debiucie w pierwszej drużynie, kiedy wchodząc na ostatnie 10 minut spotkania z Juve Stabią, zdobył swoją pierwszą bramkę w Serie A.

2. Víctor Vázquez (Club Brugge)

Nie ma najmniejszych wątpliwości. To właśnie rocznik 1987 obfitował w największe talenty, jakie widziano w Barcelonie. To właśnie wtedy urodzili się tacy piłkarze, jak: Leo Messi, Cesc Fàbregas, Gerard Piqué, czy właśnie Víctor Vázquez. To ten ostatni był uważany za największy talent w szkółce La Masía, większy od Messiego. Na tyle duży, że już w wieku 9 lat miał swojego agenta.

„Pamiętam, że Leo i Víctor byli najlepszymi zawodnikami w naszej drużynie" - wspominał ostatnio Cesc Fàbregas. „Czasami toczyli ze sobą niezwykłe pojedynki. Jeżeli jeden strzelił cztery gole w jednym meczu, drugi odpowiadał pięcioma w kolejnym".

Niestety, z powodu przewlekłych kontuzji - przede wszystkim dużych problemów z kolanami w 2009 roku, Vázquez zaliczył jedynie trzy występy w pierwszej drużynie Barcelony przez 14 lat pobytu na Camp Nou.

W lecie 2011 roku, Víctor Vázquez zdecydował się na nowe otwarcie, przenosząc się do belgijskiego Club Brugge. Obecnie, wykorzystywany głównie jako wysunięty rozgrywający grający za plecami napastnika, 26-letni wychowanek Barçy cały czas pokazuje nieprzeciętny talent, niestety - ciągle hamowany przez pechowe kontuzje. Pomimo tego, Vázquez znalazł się ostatnio na celowniku Málagi. Gdzie byłby Vázquez gdyby nie urazy? Tego nigdy się nie dowiemy.

3. Isaac Cuenca (Ajax)

Drobnej budowy prawoskrzydłowy opuścił Camp Nou po tym, jak na początku poprzedniego sezonu niespodziewanie wywalczył sobie miejsce w pierwszej drużynie.

Z niezwykłą łatwością do dryblingu, „szybką nogą" i perfekcyjnym panowaniem nad piłką, idealnie wkomponował się do stylu Barcelony i jej słynnej tiki-taki.

Niestety późniejsza kontuzja, początkowo zdawałoby się nie groźna (pierwsze diagnozy mówiły o 20 tygodniach przerwy), przekształciła się w ośmiomiesięczną przerwę od futbolu.

Isaac Cuenca wrócił w połowie obecnego sezonu, jednak po tak długiej przerwie zdecydowano, że najlepszym rozwiązaniem będzie wypożyczenie utalentowanego skrzydłowego. Ostatecznie w lutym 2013 roku przeszedł do Ajaxu, drużyny, która swoim systemem gry przypomina Barcelonę - z płynnym 4-3-3 - nastawionym głównie na atak.

4. Marc Valiente (Valladolid)

Kolejny zawodnik z rocznika '87, który przez pewien czas zapowiadał się na przyszłego przywódcę defensywy Barcelony. Niezwykle utalentowany zawodnik dołączył do La Masíi już w wieku 10 lat, z miejsca stając się kapitanem kolejnych zespołów juniorskich. Niestety, jak się później okazało, pierwsza drużyna Barçy była już zbyt wysokim progiem dla Marca Valiente.

Kiedy Barcelona kupiła dwóch dodatkowych środkowych obrońców - Gerarda Piqué z Manchesteru United oraz Urugwajczyka Martína Caceresa z Villarreal - Valiente nie mógł liczyć na wiele szans w pierwszej drużynie, co przyspieszyło jego decyzję o transferze do Sevilli, w której przez dwa kolejne sezony był głównie rezerwowym. Jego kariera stanęła w miejscu, dlatego potrzebna była kolejna zmiana, co ostatecznie nastąpiło w 2010 roku, kiedy przeszedł do drugoligowego wówczas Valladolid.

Solidny przy wyprowadzaniu piłki, 25-letni obrońca od razu stał się ważną postacią w Valladolid, które szybko poprowadził do awansu do Primera División. Swoje umiejętności na środku defensywy potwierdził w obecnym sezonie ligi hiszpańskiej. Niestety w spotkaniu z Bilbao w starciu z Aritzem Adurizem złamał kość policzkową.

5. Víctor Rodríguez (Real Saragossa)

Víctor Rodríguez musiał opuścić szkółkę La Masía razem z Jordim Albą w lecie 2005 roku, kiedy uznano, że jest za

target="_blank">mały. Jednak fantastyczna gra 23-letniego pomocnika w Saragossie pokazuje, że tamta decyzja sztabu szkoleniowego była zdecydowanie zbyt pochopna.

Kiedy reprezentant Hiszpanii Jordi Alba w spektakularny sposób odbudował się w Valencii przed powrotem na Camp Nou, Rodríguez wybrał inny kataloński zespół - Badalona. Dzięki niespotykanej uniwersalności - mogąc grać zarówno na obu skrzydłach jak i w środku pomocy - Víctor Rodríguez po trzech sezonach przeszedł do Saragossy razem z innymi zawodnikami z przeszłością w La Masíi: Abrahamem Minero, Paco Montanesem i Edu Oriolem. Jeżeli można o ostatniej trójce powiedzieć, że są utalentowani, to tak naprawdę

target="_blank">żaden z nich nie ma tyle do zaoferowania, co Rodríguez, który od przyjścia na La Romareda jest jednym z najlepszych asystentów La Liga.

6. Orio Romeu (Chelsea)

Wiele osób uważało, że Oriol Romeu zbyt szybko decyduje się na transfer z Barcelony do Chelsea za 4,35 miliona funtów w sierpniu 2011 roku. Jednak prawdą jest, że defensywny pomocnik, który trenował w La Masíi od 13-tego roku życia, nie znajdował się w planach Pepa Guardioli, będąc w najlepszym wypadku dopiero czwartą opcją na swojej pozycji, za Sergio Busquetsem, Javierem Mascherano, czy Seydou Keitą.

W Chelsea nie miał łatwo, przede wszystkim z powodu zwolnienia Andre Villasa-Boasa, trenera, który sprowadzał go na Stamford Bridge. Pod wodzą Roberto Di Matteo nie dostawał wielu szans na grę, a kiedy już wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce u Rafy Beniteza, pechowo doznał poważnej kontuzji, który wyeliminowała go z gry do końca sezonu.

Reprezentant Hiszpanii do lat 21 nadal ma czas, żeby pokazać wszystkim swój nieprzeciętny talent. Być może nastąpi to już w innym klubie, ponieważ zainteresowanie wychowankiem Barcelony przejawiają PSV oraz Valencia.