Nie Rivaldo, nie Figo, nie Luis Enrique… Ruud Hesp, holenderski bramkarz, był bohaterem finału Pucharu Króla, który 29 kwietnia 1998 roku padł łupem Barcelony.
Sukces piłkarzy z Barcelony był tym większy, że drużyna kilka dni wcześniej zapewniła sobie mistrzostwo kraju. Był to historyczny dublet, który zdarzył się po raz pierwszy od 39 lat – od sezonu 1958/1959.
Finałowe spotkanie, rozgrywane na Estadio Mestalla w Walencji, przyniosło wielkie emocje. Już w 6.minucie Jovan Stanković – pomocnik Mallorki – wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Stan rywalizacji wyrównał godzinę później Rivaldo.
W ostatnich minutach piłkarze z Balearów zobaczyli dwie czerwone kartki. Najpierw Mena brutalnym wślizgiem powstrzymał Rivaldo, później zaś Romero w nieprzepisowy sposób przerwał akcję Figo i również musiał opuścić murawę.
Dzięki przewadze dwóch zawodników Barcelona stwarzała sobie w dogrywce klarowne sytuacje, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Po pół godzinie dodatkowego czasu gry sędzia zarządził serię rzutów karnych.
W pierwszej kolejce uderzenie Rivaldo zatrzymał Roa, ale na szczęście dla Barcelony pomylił się też Rocha. W drugiej serii trafili i Giovanii, i Miquel Soler. Trzecia kolejka należała do bramkarzy – Roa nie dał się pokonać Celadesowi, a Hesp obronił strzał Ivána Campo. W czwartej serii trafiali Pizzi i Olaizola. W piątej kolejce gola dla Barcelony strzelił Roger, a Hespa pokonał bramkarz Mallorki Roa.
Losy finału mogły rozstrzygnąć się w szóstej kolejce, gdy strzał Figo obronił Roa, ale Jovan Stanković fatalnie przestrzelił. Siódma seria to bramki Oscara i Amato, a w ósmej kolejce dla Barcelony trafił Reiziger, natomiast uderzenie Eskurzy obronił Hesp.
Dzięki zwycięstwu Barcelona pobiła rekord Athleticu Bilbao, który do tej pory wygrał 23 Puchary Króla. Mallorca – na otarcie łez – w sierpniu zdobyła Superpuchar Hiszpanii.
Komentarze (9)