W korytarzach londyńskiego hotelu Groosvenor, przed jutrzejszym finałem Ligi Mistrzów, niemal wszystkie zakulisowe rozmowy dotyczyły wczoraj Thiago Alcântary i jego "malejącej klauzuli".
Byli znakomici piłkarze, obecnie szefowie krajowych związków i klubów zastanawiali się czy doniesienia odnośnie spadającej ceny utalentowanego pomocnika Barçy są prawdziwe. Chodzi tu o rozegranie przez zawodnika liczby meczów gwarantującej w kontrakcie klauzulę odejścia na poziomie 90 mln euro. Ta liczba nie została osiągnięta, dlatego tego lata można kupić Thiago za jedyne 18 mln.
Davor Šuker (Chorwacja), Zbigniew Boniek (Polska), Dejan Savićević (Czarnogóra) czy Borys Michajłow (Bułgaria) nie rozumieją jak to możliwe, że tak dobrze zapowiadający się piłkarz nie jest wyceniany wyżej. Tymczasem Umberto Gandini (Milan) stwierdził, że nawet kwota 18 mln i tak "jest dostępna dla nielicznych. Bardzo chciałbym, żebyśmy mogli go kupić".
Brytyjskie media pisały wczoraj o lukach w umowie Alcântary, przypominając, iż interesują się nim takie kluby jak Manchester United, City czy Chelsea. Podczas jutrzejszego spotkania ECA (Stworzyszenia Klubów Europejskich) można spodziewać się pytań do Sandro Rosella dotyczących Thiago.
Ewentualny transfer Neymara do Barcelony sprawi, że Iniesta i Cesc znacznie mniej będą grali w ataku, a to automatycznie blokuje możliwość częstszych występów Alcântarze w pomocy. Jeśli piłkarz nie będzie regularnie grał w przyszłym sezonie, nie ma co liczyć na powołanie od Vicente del Bosque na mundial w Brazylii. Po mistrzostwach Europy U-21, które w czerwcu odbędą się w Izraelu, Thiago podejmie ostateczną decyzję.
Komentarze (95)