Chociaż pierwsze informacje o możliwym odejściu Thiago pojawiły się dopiero kilka tygodni temu, zarówno Tito Vilanova jak i sekretariat techniczny od dłuższego czasu pracują nad znalezieniem alternatywy dla Alcântary. Piłkarz nie do końca odpowiada sztabowi szkoleniowemu i najlepszym na to dowodem jest fakt, że mister nie stawiał na niego w większości decydujących meczów ubiegłego sezonu.
Te okoliczności nabrały większej wiarygodności po słowach agenta Mathieu Valbueny, reprezentanta Francji grającego w Olympique Marsylia, który znajduje się wśród kandydatów do wzmocnienia środka pola Barçy przed nadchodzącym sezonem. Christophe Hutteau zapewnia, że kataloński klub kontaktował się z nim jakiś czas temu, zanim jeszcze zaczęło się mówić o możliwym odejściu Thiago. - Rozmawiałem o Mathieu jedynie z Andonim Zubizarretą jakiś czas temu. Zapewnił nas, że sztab szkoleniowy Barçy uważa go za bardzo dobrego gracza, wszyscy go bardzo doceniają - zaznaczył w rozmowie z francuskim dziennikiem La Provence.
- Dyrektor sportowy Barçy powiedział mi, że pewni zawodnicy ofensywni mogą odejść. Najpierw odszedł Villa, a teraz wygląda na to, że odejdzie Thiago. Powiedział mi też, że szukają piłkarza o cechach Valbueny, odkąd sprzedali Villę - powiedział reprezentant Francuza.
Ale kim właściwie jest Mathieu Valbuena? Urodził się 28 września 1984 roku w małej miejscowości o nazwie Bruges (Akwitania). Jest pomocnikiem, który może zajmować trzy pozycje za teoretyczną dziewiątką. Wśród jego licznych zalet wyróżnia się jakość techniczna, gra jeden na jednego oraz jego duża szybkość, przede wszystkim na małej i średniej przestrzeni. Dlatego mówi się o nim Le Petit veló (pl. Mały rower).
Jego niski wzrost wyróżnia się nawet wśród niewysokich zawodników Barcelony. Najniżsi w katalońskiej drużynie są Xavi Hernández i Leo Messi (169 cm). Nowy cel Barçy mierzy jedynie 163 cm, chociaż niektóre źródła dodają mu kilka centymetrów.
Wkrótce skończy 29 lat, ale jego talent eksplodował dość późno i właśnie teraz przeżywa najlepszy okres w swojej karierze. Valbuena rozpoczął grać w piłkę w Blanquefort, gdzie pracował jego ojciec. Stamtąd przeszedł do Girondins, ale swoje pierwsze profesjonalne kroki stawiał w drużynach Langon Castets (2003/2004) i w FC Libourne-Saint-Seurin (2004-2006). Latem 2006 roku Olympique zapłacił za niego 800 000 euro.
W pierwszym sezonie w Marsylii zagrał tylko w 13 meczach (2 w podstawowym składzie), ale w meczu z Toulouse zdobył bramkę, która zakwalifikowała jego drużynę do Ligi Mistrzów. Jego rola w zespole zwiększała się wraz z każdym rokiem, aż w końcu stał się jednym z najważniejszych piłkarzy w Olympique. W sumie w biało-niebieskiej koszulce Valbuena wystąpił 291 razy i zdobył 35 goli.
Jego późne początki w profesjonalnej piłce uniemożliwiły mu grę w juniorskich reprezentacjach Francji. Dlatego jego debiut w kadrze również nastąpił stosunkowo późno - 26 maja 2010 roku przeciwko Kostaryce. Mathieu miał wtedy 25 lat i osiem miesięcy. Później Raymond Doménech umieścił go na liście powołanych na Mundial w RPA, gdzie zagrał jedynie 21 minut w spotkaniu z Meksykiem (0:2).
Następnie Laurent Blanc powołał go na Mistrzostwa Europy 2012, ale cały turniej spędził na ławce, a na boisku grał Menez i Ben Arfa. Valbuena nie krył rozczarowania i od tamtej pory stał się jednym z liderów nowej reprezentacji Francji prowadzonej przez Didiera Deschampsa. Zagrał w 28 spotkaniach Les Bleus i zanotował pięć bramek (trzy z nich w ostatnich ośmiu miesiącach).
Patrząc na najnowszą historię, Valbuenę można porównać do jego rodaka Ludovica Giuly'ego, chociaż nie jest typowym skrzydłowym. Ma też niektóre cechy Deco, a kolejną z jego istotnych zalet jest to, że świetnie obsługuje kolegów podaniami. W ubiegłym sezonie zanotował 14 asyst.
Valbuena ma kontrakt z Olympique go czerwca 2017 roku, a jego cena może oscylować w granicy 15 milionów euro, czyli mniej niż otrzyma Barça za Thiago. Jednak na tę chwilę odbyły się dopiero pierwsze kontakty ze środowiskiem zawodnika. Valbuena skupiony jest na swojej drużynie, choć kątem oka obserwuje sytuację Thiago oraz poczynania FC Barcelony.
Komentarze (155)