Martino odrzucił dwa lukratywne kontrakty

Ola

16 sierpnia 2013, 15:33

Sport

52 komentarze

Tata Martino planował pojawić się wczoraj na Miniestadi, by obejrzeć towarzyski mecz pomiędzy Serbią a Kolumbią prowadzoną przez jego rodaka José Néstora Pekermana. Jednak ostatecznie to Jorde Pautasso reprezentował sztab szkoleniowy Barçy na tym meczu. W każdym razie, pierwszy trener już wcześniej spotkał się z byłym selekcjonerem Argentyny. Nigdy nie mieli okazji grać przeciwko sobie, ani jako zawodnicy, ani jako trenerzy, lecz łączy ich pewna historia...

Latem 2011 roku Martino zdecydował, że nie będzie dłużej selekcjonerem Paragwaju. Po zdobyciu wicemistrzostwa w Copa America uznał, że jego etap na tym stanowisku dobiegł końca i czekał na inne oferty.

Otrzymał propozycję objęcia funkcji selekcjonera Kolumbii. Kadra tego kraju przeżywała wtedy burzliwy okres. Trener Bolillo Gómez oskarżony został o przemoc wobec kobiety. Wiele kolumbijskich stowarzyszeń żądało, by opuścił stanowisko. Martino był wielkim kandydatem do zastąpienia "damskiego boksera". Jednak nie doszedł do porozumienia finansowego i Kolumbia zaufała asystentowi Bolillo, byłemu pomocnikowi Realu Valladolid, Leonelowi Álvarezowi.

Porażka Kolumbii w Barranquilli, w spotkaniu z Argentyną Leo Messiego (które było pierwszym świetnym spotkaniem napastnika w barwach reprezentacji) przyczyniła się do zwolnienia Álvareza. Los Cafeteros z większym zdecydowaniem postanowili postarać się o Gerardo Martino. Zatrudnianie obcokrajowca nie było częstą sytuacją w reprezentacji tego kraju. Ostatni trener spoza Kolumbii to Argentyńczyk Carlos Bilardo, który przez 9 miesięcy prowadził tę drużynę w 1980 roku. Od tamtej pory każdy selekcjoner był Kolumbijczykiem. - To pora na trenera z zagranicy - powiedział prezydent państwa, Juan Manuel Santos. I federacja zdecydowała się na Martino.

Według nieoficjalnych informacji zaproponowano mu kontrakt w wysokości 5 milionów dolarów, dzięki czemu miał stać się najlepiej opłacanym selekcjonerem na kontynencie. Ale Martino postanowił wrócić do Newell's, klubu swojego życia, aby pomóc drużynie w uniknięciu spadku. - To coś, czego nigdy nie zapomnimy - powiedział ówczesny wiceprezydent klubu z Rosario, Eduardo Bermúdez.

Naciski Kolumbii były tak duże, że Tata podziękował za to podczas swojej prezentacji w argentyńskim klubie. Wówczas Kolumbia postawiła na Pekermana, byłego zawodnika Independiente Medellín, w którym grał pod koniec lat 70. Pekerman zajął więc miejsce Martino.

Dobry futbol Newell's przykuł taką uwagę, że Argentyńczyk Mario Husillos, dyrektor sportowy Málagi, kusił Martino, by został on następcą Pellegriniego, który już wtedy wiedział, że odejdzie do Manchesteru. Husillos zadzwonił do Martino, zaproponował mu milionowy kontrakt, ale Tata był wtedy skupiony na udziale Newell's w Copa Libertadores. Kilka tygodni po tym jak znowu odrzucił pokaźny kontrakt, jego zespół odpadł w półfinale rozgrywek.

Poetycka sprawiedliwość lub po prostu przeznaczenie sprawiło, że po tym, jak dwukrotnie zrezygnował z wielkich projektów, trafiła mu się życiowa szansa: praca w Barcelonie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (52)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze