Macky Franck Bagnack Mouegni, który 7 czerwca świętował 18. urodziny, w sobotę po raz pierwszy wybiegł w podstawowym składzie Barcelony B w meczu przeciwko Lugo (2:1) i od razu był jednym z najlepszych graczy na boisku. Stoper jest w wieku, w którym mógłby grać jeszcze w juniorach, ale został włączony do drużyny Eusebio Sacristána, gdzie swoją postawą wygrywa miejsce w pierwszej jedenastce.
„Zawsze podchodzę do meczów z pełnym spokojem. Podekscytowany, ale spokojny. Wychodzę na boisko i cieszę się moją pracą najlepiej jak potrafię. Nie ma znaczenia czy gram w juniorach, czy w rezerwach Barçy. Zawsze podchodzę do spotkań w taki sam sposób” – powiedział urodzony w Juande gracz.
O Bagnacku zrobiło się głośno latem tego roku, gdy zwrócił na niego uwagę sam Gerardo Martino. Argentyńczyk zaufał młodemu Kameruńczykowi i dał mu szansę w presezonie. Bagnack grał między innymi w meczu z Lechią Gdańsk.
Młody stoper wie, czego może się spodziewać po tym sezonie. Uważa, że gra w rezerwach to kolejny krok w jego karierze. „Sen? Nie, dla mnie to rzeczywistość. Kilka lat pracowałem, aby być w tym miejscu i teraz zrobię co w mojej mocy, by wciąż się rozwijać” – dodał.
Bagnack przybył do Barcelony pięć lat temu dzięki Fundacji Samuela Eto’o. Wraz z nim pojawili się w stolicy Katalonii inni piłkarze, między innymi Jean Marie Dongou. Początki nie były łatwe: w 2010 roku Bagnack złamał kość piszczelową, w efekcie czego pauzował przez pół roku i grał w trzema śrubami w nodze.
Jak zauważa młody obrońca, „główna różnica między meczami juniorów a spotkaniami Barçy B to rytm. Ponadto w Segunda División gra jest bardziej fizyczna. We wszystkich akcjach musi dać z siebie 120 procent”.
Jakie są plany i nadzieje Kameruńczyka na przyszłość? „Mam nadzieję, że dalej będę się rozwijał. Chcę pomóc drużynie. Myślę, że jesteśmy w stanie dokonać wspaniałych rzeczy”.
Narodziny gwiazdy? Trzeba jeszcze poczekać, ale jest to bardzo możliwe.
Komentarze (67)