Dzisiejszy pojedynek pomiędzy Barçą i Realem Sociedad mógłby mieć innych bohaterów na ławkach trenerskich, gdyby nie pewien chybiony rzut karny.
Cztery miesiące temu argentyński napastnik Boca Juniors, Juan Manuel Martínez, nie strzelił rzutu karnego. To właśnie tamto pudło przesądziło o losie serii „jedenastek" i sprawiło, że na ławce trenerskiej Newell's Oldboys pozostał Gerardo Martino. Jednocześnie plany sprowadzenia tego trenera przez Real Sociedad spełzły na niczym. A jakby tego było mało, Tata ostatecznie został wybrany na nowego szkoleniowca Barcelony.
To było 29 maja. Drużyna Newell's rozgrywała na swoim stadionie rewanżowy mecz z Boca Juniors w ramach ćwierćfinału Copa Libertadores. W pierwszym spotkaniu padł wynik 0-0. Po upływie 120 minut rewanżowego spotkania na tablicy wyników ponownie widniał bezbramkowy remis . Długa seria rzutów karnych, łącznie 26 strzałów, zadecydowała o zwycięstwie Newell's i otworzyła im drogę do pierwszego w historii trofeum Copa Libertadores.
Gdyby Gerardo Martino przegrał ten dwumecz, zostałby trenerem Realu Sociedad. Pomimo całej atrakcyjności projektu, który zawierał występy Lidze Mistrzów, argentyński trener nie chciał zostawić swojego ukochanego klubu na przysłowiowym lodzie. Wobec takiej decyzji Real Sociedad na następcę Montaniera wybrał Jagobę Arrasate.
Zawiódł Riquelme, bronił Guzmán
Juan Román Riquelme i Nahuel Guzmán byli największymi bohaterami tamtej serii rzutów karnych. Riquelme, sztandar Boca Juniors i były zawodnik Barçy pomylił się przy pierwszej „jedenastce", pomimo że uchodzi za specjalistę od rzutów karnych. Tym, który ostatecznie skarcił przeciwnika był Nahuel Guzmán, obserwowany przez Barcelonę jako ewentualny następca Víctora Valdésa. Argentyński bramkarz obronił karnego wykonywanego przez Martíneza i ostatecznie przesądził o zwycięstwie "Trędowatych".
Riquelme zmienił losy Gerardo Martino
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (18)