Málaga - perła andaluzyjskiej architektury i jedno z najbardziej rozfieszczonych miejsc Hiszpanii. To właśnie ekipa z La Rosaleda będzie rywalem FC Barcelony w meczu XXI kolejki La Liga.
Málaga - klub na karuzeli
Jutrzejszy rywal Blaugrany nosił wcześniej miano CD Málaga, a jeszcze w latach 90. - Club Atlético Málagueño. W swojej historii częściej występował w niższych ligach (49 sezonów) niż pierwsza (33). Od przejęcia przez szejka Abdullaha bin Nassera al Thaniego jest jednym z najbarwniejszych zespołów Primera División.
Zmiana właściciela nastąpiła oficjalnie w czerwcu 2010. Lata międzyczasu to dla sympatyków Los Boquerones (kast. „Sardelki") prawdziwy rollercoaster emocji. Głośne transfery i przejęcie trenera Pellegriniego zapoczątkowały najwspanialszy okres w historii andaluzyjskiego klubu. Ostatnie miesiące przyniosły doniesienia o zaległościach w pensjach dla zawodników. Trudno w świecie futbolu o większy kontrast.
Grająca ładny dla oka, ofensywnie orientowany futbol drużyna z Caballero, Demichelisem, Joaquinem, Isco, Toulalanem, Baptistą, Van Nistelrooyem, Monrealem i Santa Cruzem ostro rozpanoszyła się w La Liga. Koniec sezonu 2011/2012 przyniósł wspaniałą nagrodę. Czwarte miejsce na finiszu La Liga to najlepsze osiągnięcie błękitno-białych w historii ich występów w topowej klasie rozgrywek.
Sezon 2012/2013 w wykonaniu Málagi pamiętają nawet ci, którzy nigdy wcześniej nie słyszeli o tym klubie. Los Boquerones zrobili w Europie furorę, w dramatycznych okolicznościach tracąc na rzecz Borussii przepustki do półfinału Ligi Mistrzów.
Paradoksalnie, ostatni sezon był rokiem ogromnych problemów instytucjonalnych klubu z La Rosaleda. Media z południa Hiszpanii rozpisywały się o znudzeniu drużyną przez jego arabskiego właściciela. Zgodnie z tymi doniesieniami, miał on kupić piłkarski klub wyłącznie dla korzyści własnych w imię planów inwestycyjnych na lukratywnym rynku nieruchomości w nadmorskich prowincjach Málaga i Granada. Nie ma lepszego sposobu na fraternizowanie się z lokalnymi samorządowcami niż trybuna VIP najlepszego piłkarskiego klubu w regionie!
Wielka metamorfoza
Finansowe zaniedbania al Thaniego i swobodne podejście do terminów płatności szybko zakończyły chwile chwały wielkiej Málagi. Na przestrzeni półtora roku klub zmienił się nie do poznania. Najwyższą cenę za nierozsądek właścicieli z Kataru poniosła drużyna. Wykluczona z europejskich pucharów w bieżącym sezonie, pozbawiona trenera Pellegriniego (City), kadrowych filarów (Cazorla, Isco, Toulalan, Joaquin) i ważnych graczy drugiego planu (Baptista, Saviola). Klub nie zaznał jednak tragedii bankructwa. Uregulował większość zobowiązań. Gra dalej.
Jakby już w innej lidze... Dzisiejsza Málaga to klub finansowej wstrzemięźliwości. Skład uzupełnia się na piłkarskich wyprzedażach (przed sezonem wydano 4,5 miliona euro, sprzedaż samego Isco dała 30) i młodzieżą jak Bartłomiej Pawłowski (gra mało, 170 min. w pięciu meczach). Nowy trener Bernd Schuster ma trud, by poskładać skład na poziomie pierwszoligowym.
Po znaczącym obniżeniu pensji w klubie został wątły szkielet tamtej ekipy. Caballero, Nacho Camacho, Roque Santa Cruz, Eliseu i Duda są obecnie liderami szatni. Skalę obecnych możliwości zespołu z Andaluzji dobrze oddaje ich obecna pozycja w tabeli. Niedoszły półfinalista zeszłorocznej LM zajmuje 14. miejsce w tabeli z bilansem 5-6-9.
Málaga odpadła z Pucharu Króla po dwóch remisach z Osasuną (3:3 i 1:1). Z kolei w lidze ostatni dobry okres miała przed Świętami - kolejne wygrane z Getafe i Elche. Nowy Rok Caballero i spółka zaczęli od porażek z Atlético i Levante oraz remisu z Valencią przed tygodniem. Wygląda na to, że Bernd Schuster do ostatnich kolejek będzie musiał chronić swój zespół przed spadkiem. Jutrzejszy mecz faworyta ma w gospodarzach.
Odegrać się za Levante!
Barça zdecydowanie potrzebuje trzech punktów. Wyprawa na przedmieścia Walencji przed tygodniem przyniosła graczom Gerardo Martino wielkie rozczarowanie. FC Barcelona straciła z Levante punkty i - jak powszechnie przeczuwano - pozycję lidera. Inne plany miała Sevilla, w zeszłą niedzielę grająca z Atlético tuż po ostatnim gwizdku na Estadio CdV. Twardy - sędzia rozdał sześć żółtych kartek i jedną roja directo - bój między oboma klubami zakończył się remisem 1:1.
„Solidarnie" do współlidera z Katalonii El Atleti też zgubiło punkty. Od podopiecznych Diego Simeone można oczekiwać reakcji wzmożoną mobilizacją na kolejne mecze. Na Barçę nakłada to dodatkową presję. Taką presję trzeba znosić ze spokojem, koncentracją i podbramkową skutecznością, jeśli Duma Katalonii chce skończyć sezon w glorii mistrzów Hiszpanii.
W starciu z Málagą CF gospodarze nie mogą pozwolić sobie na wpadkę. Sandro Rosell nie był prezesem doskonałym. Nie był też najgorszym z możliwych. Jeśli swoją kadencją zdobył uznanie piłkarzy, pożegnają go pewnym zwycięstwem.
Visca el Barça y visca Catalunya!
Komentarze (380)