Stanowski: Dyspozycja dnia i element szczęścia będą decydujące

n00stress

22 marca 2014, 12:46

zdjęcie: Fernando Zueras (DIARIO AS)

46 komentarzy

El Clásico to coś więcej niż tylko mecz piłkarski. To spotkanie, w którym istotny jest każdy ruch, a granica między sukcesem i porażką jest naprawdę niewielka. Stawka niedzielnych derbów jest olbrzymia. Dla Realu to szansa na pozostawienie daleko za plecami swojego największego rywala, a dla Barcelony to jedna z ostatnich okazji na zbliżenie się do Królewskich.

Co będzie decydujące w niedzielnym Klasyku? Jak będzie wyglądało to kluczowe dla losów całego sezonu starcie dwóch gigantów? I w końcu, jaką wersję Barcelony zobaczymy na Santiago Bernabéu - bez pomysłu i polotu ze spotkań z Realem Valladolid oraz Realem Sociedad czy zdyscyplinowaną taktycznie z dwumeczu z Manchesterem City? Na te pytania odpowiedzieli nam Krzysztof Stanowski (Weszlo.com), Rafał Lebiedziński (felietonista „Życie jak w Madrycie" na Weszlo.com) i Marcin Gazda (Przegląd Sportowy).

FCBarca.com: Jaką wersję Barcelony zobaczymy na Santiago Bernabéu? Zespół bez pomysłu z wyjazdów do San Sebastián i Valladolid czy najlepszą wersję Barçy jak w starciu z City? Jak będzie wyglądał mecz na Bernabéu? Co zdecyduje o wyniku?

Krzysztof Stanowski: Wersja Barcelony będzie moim zdaniem wynikała ze stylu gry Realu Madryt - bo Real to nie jest zespół, który będzie się kurczowo bronił. I właśnie dlatego Barcelona stworzy sobie kilka sytuacji. Pytanie, przy jakim wyniku, czy zdoła strzelić gola jako pierwsza. Z drugiej strony wszystkie zespoły grające przeciwko Barcelonie dochodzą do dobrych sytuacji, nawet Osasunie się to udało. Na pewno okazje będzie miał też Real, a kiedy Real ma okazje - to zazwyczaj je wykorzystuje. Jaki to będzie mecz? Klasyczny. Barcelona przy piłce, Real błyskawicznie kontrujący. Myślę, że seria gorszych wyników i ostatnie odbicie może wyjść Barcelonie na dobre. Piłkarze zeszli z chmur we właściwym momencie.

Marcin Gazda: Wersja Barcelony zależy od tego, na kogo postawi Gerardo Martino. Prawdopodobnie na ławce usiądą Cesc i Neymar, a w ataku obok Messiego zagrają Pedro i Alexis. Istnieje jeszcze opcja z Iniestą w pierwszej linii, Messim oraz Pedro. W drugiej - obok Xaviego i Busquetsa - Cesc. To są wszystko rozważania personalne, które modyfikują delikatnie styl Barcelony, który nie podlega negocjacji. Te ostatnie słowa należą do Xaviego - kapitan Barçy powiedział je zaraz po przybyciu Martino na Camp Nou. I tak też zapewne będzie. Nie możemy spodziewać się otwartego meczu, zwłaszcza od pierwszych minut. Obie drużyny podchodzą do siebie z dużym respektem i nikt nie porwie się na wymianę ciosów. Barcelona w El Clásico nie pozwala sobie na głupie wpadki - nie ta drużyna. Spodziewam się Barçy z meczu z City, bo mecz z Osasuną ciężko brać na poważnie.

Rafał Lebiedziński: Barcelona w ligowych meczach u siebie i na wyjeździe to w ostatnich tygodniach dwie kompletnie różne drużyny. W San Sebastián i Valladolid zawiodło podejście piłkarzy - koncentracja, intensywność, pewne braki motywacyjne w starciu z zespołami, które przecież walczą o swoje - mniejsze lub większe - cele. Gdyby Barça w obu tych spotkaniach zagrała na 60% swoich możliwości, to wygrałaby je nawet przy użyciu swoich starych, wyrobionych latami idei.

Problemu z nastawieniem Katalończyków w starciu z Realem nie można brać na poważnie, tym bardziej, jeżeli gra toczy się na Bernabéu. W niedzielę piłkarze Martino będą musieli postawić wszystko na jedną kartę, zagrać swój najlepszy mecz w sezonie, jeżeli chcą wygrać z Realem na jego stadionie. A tylko taki rezultat ich urządza przy czterech punktach straty do lidera i dziewięciu ostatnich kolejkach do rozegrania. A pokonać Real na Bernabéu jest piekielnie trudno - w ostatnich dwóch latach udało się to w lidze tylko Atlético we wrześniu ubiegłego roku.

Jaki będzie przebieg El Clásico? Co zadecyduje o wyniku? Pewnie jak zawsze w meczach tej rangi - detale detali... minimalne, często jednoosobowe błędy (z tymi sędziowskimi włącznie), stały fragment gry. Teoretycznie Realowi wystarczy remis, więc będzie mógł ustawić się za podwójną gardą i czekać na kontrataki z Cristiano i Balem, wykorzystującymi połacie wolnego pola za plecami wysuniętej obrony Barçy. Goście w miarę upływu czasu i niekorzystnego wyniku będą ryzykowali coraz bardziej, przesuwając linię pomocy i obrony do przodu. Taki scenariusz może być dla piłkarzy Martino zabójczy, ale innej recepty nie ma. Jeśli Katalończycy chcą naprawdę zdominować Real na ich terenie, to będą musieli otrzeć się o perfekcję - w strzałach, podaniach, pressingu, obronie rzutów rożnych, dynamice akcji i wykorzystywaniu dogodnych sytuacji. Będą musieli powtórzyć plan, który tak doskonale wykonali w grudniu 2011 - dobijając Real dwoma z trzech goli po przechwytach i szybkich kontratakach. Tylko w taki sposób odbiorą atuty Modriciowi i Xabiemu Alonso oraz odetną od podań trio napastników gospodarzy.

Po spotkaniu z Osasuną (7:0) w hiszpańskiej prasie rozpoczęła się debata, kto powinien zagrać u boku Messiego w ataku Barcelony. Która Barça jest groźniejsza - ta z Alexisem i Pedro czy ta z Neymarem i Fàbregasem?

KS: Dla mnie każde ustawienie nieuwzględniające Alexisa jest lepsze, dlatego mimo wielkiej sympatii dla Pedro wybieram drugi wariant. Fàbregas powinien grać, tak mi się zdaje. Neymar jest w dołku, za bardzo lubi popisówki, ale być może to piłkarz stworzony pod wielkie mecze, gdy stawka wymusza odpowiedzialność.

...a której Barcelony bardziej obawia się Real - tej z Pedro i Alexisem u boku Messiego czy tej z Fàbregasem i Neymarem?

RL: To już nie te czasy, kiedy bezradny Real walczył z Barçą jak z cieniem. Długim posiadaniem piłki przez Katalończyków dzieci z Madrytu już nie ma sensu straszyć. Wszystko jedno, czy zagra od pierwszej minuty Neymar, Alexis, Pedro czy na skrzydle wystąpi Iniesta. Jedyną niewiadomą, która zawsze musi budzić respekt Realu, jest Leo Messi. Tylko jego geniusz zawsze może wywrócić do góry nogami najwybitniejszy plan taktyczny. Jeżeli Argentyńczyk będzie w gazie od pierwszej minuty, to reszta drużyny nabierze apetytu i dostroi się do jego formy. Jeżeli nie, będzie cholernie ciężko strzelić Realowi gola - komukolwiek z Barçy. W tym roku w dziewięciu meczach na Bernabéu Real stracił tylko trzy gole - dwa z Villarrealem i jeden, nic nieznaczący, z Schalke.

Carlo Ancelotti po spotkaniu z Málagą powiedział, że „wszyscy znają skład na Klasyk". Włoch tym razem nie będzie ryzykował i nie zobaczymy zaskakujących eksperymentów w wyjściowej jedenastce jak to miało miejsce w Klasyku z pierwszej rundy?

MG: Tym razem Carlo Ancelotti nie może pozwolić sobie na żadne eksperymenty, jak miało to miejsce w pierwszym El Clásico czy też w derbach Madrytu z pierwszych kolejek sezonu. Wszystko wskazuje na to, że obędzie się bez zbędnych eksperymentów. Takowe byłyby wymuszone w razie nieobecności Benzemy - wtedy na środku ataku mógłby zagrać Ronaldo, Isco lub Morata. Bale'a nie brałbym w ogóle pod uwagę na tej pozycji. Wszystko wskazuje na to, że Francuz w niedzielę zagra i zobaczymy klasyczne ustawienie z ostatnich spotkań. Gdyby mecz odbywał się miesiąc temu, faworytem byłby Real. Teraz zdaje się, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie, jeden z najbardziej wyrównanych Klasyków ostatnich lat.

RL: Skład Realu jest ustabilizowany od początku tego roku. W niedzielę nie przewiduję żadnej, nawet najmniejszej niespodzianki. Wyjściową jedenastkę Los Blancos mógłby wyrecytować dziś średnio interesujący się ligą hiszpańską kibic. Dylematy dotyczące obsady boków obrony oraz rywalizacji Bale'a z Jesé rozwiązały się same. Coentrão zawalił mecz z Atlético na Vicente Calderón, a Jesé i Arbeloa są kontuzjowani.

Ancelotti wyciągnął wnioski z pierwszego, przegranego El Clásico z Barçą i drugi raz nie zdobędzie się na fantazje taktyczne. Jest też na pewno w dużo bardziej komfortowej sytuacji niż pod koniec października. Wtedy kroczył trochę po omacku, dziś ma pełne wsparcie szatni, klubu i Bernabéu. Socios Realu widzą w Carletto właściwego człowieka, zdolnego do poprowadzenia ich drużyny do sukcesów. Wszystko jedno, czy będą gonić słabeuszy jak wygłodniały lew, czy sprytnie uciekać jak gazela przed katalońskim i monachijskim potworem.

Jaki będzie wynik?

KS: To jest mecz z takich, których się nie typuje. Dyspozycja dnia, element szczęścia - to będzie decydujące.

RL: Real - FC Barcelona 2:1 (Bale, Cristiano - Messi).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (46)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze