Przed Barçą trudny i wyczerpujący maraton ligowo-pucharowy. Podopieczni Luisa Enrique z optymizmem podchodzą do tego wyzwania. Muszą jednak pozostać w pełni skupieni, gdyż szczególnie mecze wyjazdowe mogą okazać się trudniejsze niż początkowo się wydaje.
Barça notuje świetne wyniki na wyjazdach od czasu porażki na Anoeta 4 stycznia bieżącego roku. Dziesięć kolejnych zwycięstw na boiskach przeciwników to drugi najlepszy wynik po trzynastu wyjazdowych zwycięstwach drużyny Pepa Guardioli w sezonie 2008/09. Na przestrzeni pięciu dni piłkarzy Luisa Enrique czekają jednak dwa pojedynki z drużynami niepokonanymi jak dotąd przed własną publicznością: Sevillą i Paris Saint-Germain. Ekipa z Andaluzji na Sánchez Pizjuán nie przegrała od 31 meczów, z kolei paryżanie na Parc des Princes nie zaznali goryczy porażki od 33 spotkań. To najdłuższa passa meczów u siebie bez porażki wspólnie z włoską Bolonią, choć ta nie uczestniczy w rozgrywkach europejskich od czasu występów w Pucharze Intertoto w 2002 roku.
Dzięki znakomitej postawie podopiecznych Unaia Emery'ego na Sánchez Pizjuán ekipa Sevillistas jest praktycznie nie do pokonania w meczach u siebie z bilansem 26 zwycięstw i pięciu remisów. Ostatni raz porażkę poniosła ona 13 kwietnia ubiegłego roku w 1/8 finału Ligi Europy z Betisem. Od tamtej pory jedynie Villarrealowi (0:0), Valencii (1:1), Levante (1:1), Eibarowi (0:0) i Atlético Madryt (0:0) udało się wywieźć punkty ze stolicy Andaluzji. Z kolei w rozgrywkach ligowych u siebie Sevilla pozostaje niepokonana od 14 miesięcy, konkretnie od 23 spotkań. Ostatni raz trzy punkty na Sánchez Pizjuán udało się zdobyć właśnie Barçy, 9 lutego 2014 roku, kiedy na bramkę Alberto Moreno piłkarze Dumy Katalonii zdołali odpowiedzieć trafieniami Alexisa, Cesca i dubletem Leo Messiego (1:4).
Jeśli chodzi o PSG, nikomu nie udało się go pokonać od listopada 2006 roku, kiedy zwycięstwo w Paryżu w ramach rozgrywek Pucharu UEFA odnieśli piłkarze Hapoelu Tel Awiw. Faktem jest, że aż 19 spośród 33 meczów bez porażki przypada właśnie na te rozgrywki (przemianowane później na Ligę Europy), a więc na pojedynki ze zdecydowanie niżej notowanymi rywalami, jednak odkąd francuski klub na dobre powrócił do Ligi Mistrzów w sezonie 2012/13, zanotował 10 zwycięstw i 4 remisy na swoim stadionie. Barça dwukrotnie odwiedzała twierdzę PSG: w sezonie 2012/13, w pierwszym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów (remis 2:2), oraz w bieżących rozgrywkach, w drugim meczu fazy grupowej (porażka 2:3). Wcześniej, w sezonie 1994/95, Blaugranie również nie udało się pokonać paryżan, kiedy najpierw zremisowała 1:1 na Camp Nou, a później przegrała w stolicy Francji 1:2 i odpadła z rozgrywek.
Tym większe zatem wyzwanie przed Leo Messim i spółką. Jeśli bowiem uda im się wygrać na wspomnianych obiektach, będą mogli poszczycić się co najmniej mianem zdobywców twierdzy. Zwycięstwo na Sánchez Pizjuán byłoby ważnym krokiem w stronę mistrzostwa Hiszpanii, z kolei pokonanie PSG w Paryżu oznaczałoby niemal pewny awans do siódmego półfinału Ligi Mistrzów w ostatnich ośmiu sezonach. Warto byłoby tego dokonać, niejako rekompensując culés ubiegłoroczną porażkę na tym etapie rozgrywek z Atlético Madryt, kiedy kontuzjowani byli Gerard Piqué i Víctor Valdés. Z kolei PSG nie udało się jak dotąd przebrnąć przez fazę ćwierćfinałową elitarnych rozgrywek, mimo milionowych inwestycji Nassera Al-Khelaïfiego od czasu przejęcia klubu w 2011 roku.
Komentarze (46)