Javi Martínez otrzymał już zielone światło od lekarzy po tym, jak z powodu kontuzji przez osiem miesięcy był wyłączony z gry. Hiszpan nie jest w rytmie meczowym, dlatego ciężko przypuszczać, aby Pep Guardiola postawił na niego w spotkaniu przeciwko Barcelonie.
Dla Martíneza spotkanie z Barçą miałoby szczególny wymiar, ponieważ mógłby stanąć naprzeciw Xaviego Hernándeza, którego darzy ogromnym szacunkiem. - Ze swoją jakością Xavi mógłby grać do 50. roku życia. Przez lata dzieliłem z nim reprezentacyjną szatnię i wiele się nauczyłem. Dla Barcelony i hiszpańskiego futbolu to zaszczyt posiadać tego zawodnika. Nie wiem, czy to pewne, że odejdzie, ale szkoda, że zawodnicy tak się starzeją.
Martínez mówił także o możliwym rezultacie pierwszego meczu półfinałowego na Camp Nou. - Nie myślimy o remisie, tylko o tym, aby uzyskać tam najlepszy możliwy wynik. Musimy spróbować wygrać. Jakikolwiek nie padnie wynik, rewanż będzie skomplikowany. Wierzymy w siebie, mamy wielką ekipę, wielkiego trenera i głód zwycięstwa. Ruszymy na nich. To półfinał Ligi Mistrzów przeciwko niesamowitemu rywalowi, o takim meczu marzy się od dziecka. Motywacja moja oraz całego zespołu jest maksymalna.
Odnośnie plagi kontuzji w zespole były zawodnik Athleticu stwierdził: - Mamy dużego pecha, brakuje nam kluczowych graczy, którzy są decydujący podczas spotkań. Trenuję już z zespołem i za każdym razem sesje są bardzo intensywne i przypominają mecz. Odczucia są bardzo pozytywne i jestem do dyspozycji mistera. Mecz na Camp Nou jest wyjątkowym wydarzeniem. Liczę na to, że w sobotę wystąpię w spotkaniu ligowym, a potem zobaczymy.
Na koniec Martínez wspomniał pamiętny dwumecz pomiędzy Barçą a Bayernem sprzed dwóch lat. - To była skomplikowana rywalizacja, zarówno dla nas, jak i dla nich i w tym roku również taka będzie. Wierzę w zespół, pomimo odpadnięcia z krajowego pucharu, ponieważ potrafimy przezwyciężać ciężkie chwile.
Komentarze (50)