Panie Bartomeu, mocno trzymam za Pana kciuki!

Majerr

20 lipca 2015, 17:21

261 komentarzy

Emocje związane z wyborami na urząd prezydenta FC Barcelony już nieco opadły, dlatego nadszedł dobry moment, aby podsumować pewne smutne zjawisko, które jeszcze przez długi czas będzie można obserwować wśród nas, polskich kibiców najwspanialszego klubu na świecie.

Na wstępie przyznam, że jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej znacznie bliżej było mi do Laporty aniżeli Bartomeu. Niektóre decyzje starego-nowego prezydenta Barçy (umowa z Katarem, zwołanie wyborów dopiero po 1,5 roku od ucieczki Rosella, zmiana tradycji związanej z układem pasów na trykotach) wywoływały i dalej wywołują we mnie negatywne emocje i wolałem, aby powrócił nam dobrze znany i przez większość lubiany Laporta. Piszę „wolałem”, bo wraz z rozpoczęciem kampanii wyborczej moja sympatia do Joana sukcesywnie malała. Pod sam koniec okresu wyborczego była już tak nikła, że tak naprawdę nie postrzegałem w nim dobrego kandydata na urząd prezydenta Barçy.

Powiedzmy sobie szczerze. Jeżeli chcielibyśmy dowiedzieć się, jak nie przeprowadzać kampanii wyborczej, to 53-letni już Laporta mógłby zostać naszym mentorem. Agresywna kampania, przesiąknięta populizmem, brakiem konkretnych propozycji i rozwiązań, od początku nastawiona na to, aby grać na emocjach i uczuciach. W skrócie, właśnie takie danie zaserwował nam człowiek, który ostatnie lata spędził w polityce i wydaje się, że niewiele się tam nauczył. Joan sam sobie zaprzeczał (mówiąc chociażby ciągle o wierze w chłopców z La Masíi i jednocześnie najbardziej naciskając na transfer Pogby, za którego trzeba byłoby zapłacić horrendalnie wysoką kwotę), nie przedstawił żadnego spójnego programu, dlatego jego udział w wyborach musiał zakończyć się taką klęską, jaką się zakończył. Żaden przedwyborczy sondaż nie ukazywał tak wielkiej różnicy pomiędzy dwoma największymi rywalami. Końcowy rezultat jest nie tyle wynikiem jakiejś wybitnej postawy Bartomeu i jego genialnego planu, co po prostu stojącej na żenującym poziomie kampanii prezydenta Barçy z lat 2003-2010.

Mimo to wśród polskich kibiców Blaugrany Laporta wciąż był mocno popierany, co jak sądzę, nie było spowodowane wiarą w jego program i osobę, lecz raczej ogromną niechęcią do samego Bartomeu. Jestem to w stanie zrozumieć, ponieważ sam nie jestem zwolennikiem naszego prezydenta i z pewnością nie darzę go taką sympatią jak Laporty za czasów, gdy ten był sternikiem Barçy. Nie będę jednak zakłamywał rzeczywistości. Joan wypadł w tych wyborach beznadziejnie, Dużo krzyczał, robił sporo szumu, machał szabelką i właściwie na tyle było go stać. Bartomeu to zasłużony zwycięzca, bez cienia wątpliwości. Zresztą końcowe wyniki dobitnie to potwierdzają.

Smutne jest natomiast zachowanie znacznej części polskich kibiców Barçy, którzy nie mogli (i dalej nie mogą) przeboleć porażki swojego kandydata i zaczęli mieszać z błotem naszego nowego prezydenta. „Mam nadzieję, że jego kadencja skończy się szybciej”, „niech idzie do paki wraz ze swoim kumplem Rosellem”, „tryplet zaślepił socios”, „życzę mu źle” – tego typu komentarzy pojawiło się mnóstwo. To doprawdy smutne, ponieważ większość z tych osób pewnie nie zdaje sobie sprawy, że życząc źle Bartomeu, życzy źle tak naprawdę klubowi.

Doprawdy nie mogę pojąć, jak można chcieć, aby zarzuty, jakie zostały postawione Bartomeu, okazały się prawdziwe, a on sam został skazany. Jak można życzyć przedstawicielowi klubu więzienia? Jak można chcieć, aby wizerunek Barçy po raz kolejny ucierpiał, tym razem jeszcze mocniej niż wcześniej? To jest miłość do klubu? To nazywa się sympatyzowanie z barwami? Czegoś tutaj nie pojmuję. Najważniejsza jest Barça czy to, kto stoi na jej czele? Wy nazywacie się kibicami Barçy czy może Laporty? Doprawdy takie myślenie to dla mnie czyste szaleństwo, które ciężko jest zrozumieć.

Tak jak napisałem w tytule, trzymam kciuki za Bartomeu, bo to on jest teraz przedstawicielem klubu, jest jego prezydentem. Pragnę, aby wszystkie zarzuty okazały się fałszywe, a wizerunek FC Barcelony choć trochę się dzięki temu polepszył. Nie chcę kolejnych afer, kolejnych zamieszań w moim klubie, który darzę tak wielkim uczuciem. Chcę cieszyć się sportem, grą piłkarzy na stadionie, a nie słuchać o machlojkach i nieprawidłowościach. Życzycie tego Bartomeu? Brawa dla Was, chcecie, aby klub wciąż cierpiał i był atakowany z różnych stron. W końcu chcecie podziału wśród kibiców, którzy powinni być zjednoczeni pod jedną flagą (ara estem d'acord, ara estem d'acord, una bandera ens agermana), a nie podzieleni na obozy. Wystarczy, że przychodzą wybory, a fani już zapominają, co jest największym dobrem, a jest nim klub.

Na koniec odniosę się do drugiej sprawy związanej z pokorą i szacunkiem. Naprawdę zabawnie czyta się te wszystkie komentarze typu: „ale ci socios to debile, zaślepieni trypletem”. Niezwykle zabawnie się to czyta, jeżeli ma się świadomość tego, że piszą to ludzie, którzy na co dzień znajdują się ponad 2000 km od Barcelony, a swoją wiedzę o klubie czerpią tylko lub głównie z polskich serwisów. To niesamowite, że polscy kibice Barçy, którzy nawet nigdy nie byli na żadnym meczu Blaugrany na Camp Nou, mają tupet osądzać socios, do których należy FC Barcelona. Gdyby socios weszli na stronę FCBarca.com i przeczytali ze zrozumieniem te wszystkie oczerniające ich komentarze, pewnie parsknęliby śmiechem, popukali się w głowę i powiedzieli: „chłopaku, powiedz mi, co ty dajesz klubowi. Jaki jest twój wkład w jego życie. Od ilu lat żyjesz w Barcelonie? Na ilu spotkaniach byłeś? Twój ojciec i dziadek także byli socios? Żyjesz na co dzień w środowisku socios? Nie? To zamilcz i okaż trochę pokory i szacunku, bo wydaje się, że postradałeś wszystkie rozumy”.

Zdecydowanie niektórym przydałby się kubeł zimnej wody na głowę, aby ochłonęli i przestali oceniać ludzi, którzy realnie tworzą FC Barcelonę i o niej decydują. Mam nadzieję, że niektórzy zrozumieją, że zarówno oczernianie socios, jak i złe życzenie prezydentowi klubu to po prostu podłe i niegodne zachowanie dla człowieka, który zwie się fanem Barçy. Panie Bartomeu, choć nie jest Pan moim wymarzonym kandydatem, mocno trzymam za Pana kciuki, bo kocham ten klub i chcę dla niego jak najlepiej. ¡Visca el Barça!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (261)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze