Sandro Ramírez i Munir El Haddadi wraz ze startem przygotowań do zbliżającego się sezonu zostali włączeni na stałe przez Luisa Enrique do pierwszej drużyny. Mimo to nadal nie jest pewne, czy obaj znajdą się ostatecznie w kadrze Barcelony, czy też zostaną wypożyczeni na rok do innych klubów.
Asturyjski szkoleniowiec Dumy Katalonii jasno dał do zrozumienia, że w zespole jest miejsce dla pięciu napastników. Poza Messim, Neymarem, Suárezem i Pedro w pierwszej drużynie pozostanie więc jeszcze jeden ofensywny gracz i będzie nim właśnie ktoś z dwójki Sandro-Munir. Obaj młodzi zawodnicy mają czas do końca przygotowań do nowego sezonu, by przekonać do siebie sztab szkoleniowy i wywalczyć sobie prawo do pozostania w zespole. Przegrany w tej małej rywalizacji zostanie wypożyczony.
Sytuację obu zawodników uważnie śledzi wiele europejskich klubów, zainteresowanych pozyskaniem bądź wypożyczeniem młodych napastników Barçy. Jednym z nich jest powracający po trzyletniej przerwie do Primera División Sporting Gijón, który chciałby wypożyczyć na rok Sandro. Borykający się z problemami finansowymi klub z Asturii nie jest jednak skory płacić Barcelonie za takie wypożyczenie. Wysoce problematyczne byłoby również opłacanie pensji zawodnika, którą w dużej części, o ile nie w całości, musiałaby nadal pokrywać Duma Katalonii. W zamian jednak za to Sporting gwarantowałby młodemu piłkarzowi regularne występy w pierwszym składzie, a w związku z tym możliwość ogrania się w Primera División.
Na chwilę obecną wszystko zależy więc przede wszystkim od postawy piłkarzy w trwającym presezonie. Sytuację, w jakiej znaleźli się obaj młodzi zawodnicy, mogłoby zmienić jedynie odejście z drużyny Pedro. Luis Enrique potrzebowałby wtedy dwóch napastników i bardzo prawdopodobne, że postawiłby zarówno na Sandro, jak i na Munira, rezygnując z ewentualnego transferu innego gracza ofensywnego.
Komentarze (61)