Brazylijski rozgrywający Marcelinho Huertas kończy swoją przygodę z FC Barceloną po czterech sezonach.
Brazylijczyk przybył do Palau Blaugrana w lecie 2011 roku z Baskonii i otrzymał numer 9 na koszulce. Huertas zastąpił w składzie Ricky’ego Rubio i stał się kluczowym zawodnikiem dla Xaviego Pascuala.
Jego przygoda z katalońskim klubem rozpoczęła się w najlepszy możliwy sposób. W Superpucharze Hiszpanii w 2011 roku potwierdził zasadność swojego transferu, będąc decydującym zawodnikiem w półfinale z Realem Madryt oraz w finale z jego byłą drużyną. Mimo że były to jego pierwsze kroki jako gracza Barçy, Huertas wraz z Navarro był liderem zespołu, prowadząc Blaugranę do zdobycia tytułu.
Po udanym otwarciu sezonu Marcelinho szybko zyskał zaufanie Xaviego Pascuala, stając się jednym z liderów zespołu. Rozgrywający z Brazylii silnie zaznaczył swoją obecność w składzie w pierwszym sezonie w Palau Blaugrana, o czym świadczą jego statystyki na poziomie 8.2 punktu i 3.1 asysty w ACB i 8.5 punktu i 4.2 asysty w Eurolidze. Chwilą, która pozostanie na zawsze w pamięci, będzie pierwszy mecz finału ACB z Realem Madryt w Palau, kiedy przy wyniku 78:80 na tablicy na korzyść rywala Huertas trafił w ostatniej sekundzie rzut z połowy boiska dający zwycięstwo Barcelonie, po czym zyskał przezwisko Marcelinho. Kilka dni później Barça została mistrzem.
W kolejnych dwóch sezonach Brazylijczyk dalej stał na czele zespołu. Wraz z kolegami wygrał Puchar Króla w 2013 roku. Jego druga wielka chwila w koszulce Barçy nastąpiła w półfinale Ligi ACB w 2014 roku. W piątym meczu serii z Valencią w jej hali Marcelinho był jedynym koszykarzem, który rozegrał pełne 40 minut. Brazylijczyk zapewnił Blaugranie zwycięstwo w ostatniej sekundzie przy remisie po 75. Dzięki temu Katalończycy znaleźli się w finale i zdobyli drugi tytuł Ligi ACB z Huertasem w składzie.
Po czterech sezonach w Barcelonie, gdzie zdobył cztery tytuły (Ligę ACB w 2012 i 2014 roku, Puchar Króla w 2013 i Superpuchar w 2011) i notował średnio 8.4 punktu i 3.8 asysty w lidze hiszpańskiej oraz 8 punktów i 3.9 asysty na mecz w Eurolidze, Marcelinho żegna się z katalońskim klubem.
Serdeczne dzięki i do zobaczenia wkrótce !!!
Cześć wszystkim! Nadszedł czas, aby się pożegnać. To trudne dla mnie. Najbardziej trudny czas dla profesjonalnego sportowca, kiedy musi pożegnać się z miejscem, gdzie czuł się komfortowo, ale jeśli kochasz to miejsce, to jest jeszcze bardziej skomplikowane.
Przyjechałem tu cztery sezony temu, spełniając marzenie mojego życia. Barça, za wszystko, co reprezentuje, nie tylko w Katalonii i Hiszpanii, ale na całym świecie, jest przykładową instytucją, jest jednym klubem, ale za to jakim, a ja jestem bardzo dumny, że byłem jego częścią.
Cztery sezony minęły szybko, gdy spojrzę wstecz, ale nie zmienia to tego, że zabieram walizkę pełną wspomnień, przyjaciół, dobrych i trochę gorszych momentów, ale przede wszystkim pełną szacunku fanów. Zawsze byłem bardzo zaangażowany w projekt, zawsze chciałem dać z siebie wszystko i mam nadzieję, że byłem lubiany.
I to Palau, magia Palau, będzie o tym trudno zapomnieć, pamiętając przy tym zwycięską trójkę z połowy przeciwko Realowi Madryt. Tutaj czułem się jak w domu. Palau dało mi tak wiele, jak wszyscy ludzie, którzy żyją dla klubu, i ludzie, którzy tu pracują. Nie chcę zapomnieć nikogo, od pierwszego do ostatniego pracownika w naszej hali, którzy zawsze traktowali mnie znakomicie.
Chociaż chciałbym pozostać związany z tym klubem, wiem, że życie sportowca ma to do siebie, iż trzeba zaakceptować pewne rzeczy, nawet jeśli sporo to kosztuje. Od teraz będę patrzył bardziej z dystansu, zawsze chcąc jak najlepiej dla tej drużyny, i mam nadzieję, że nadal będzie ona zdobywać tytuły, które będę celebrował, gdziekolwiek będę. Moje zaangażowanie tutaj było, jest i zawsze będzie stuprocentowe i nigdy nie będzie inaczej ze względu na moją miłość do Barçy.
Chciałbym podziękować przyjaciołom, których praca była niezauważalna, ale niezbędna. Chcę podziękować także wszystkim kolegom z drużyny za te wszystkie przyjaźnie i mam nadzieję, że w przyszłości się zobaczymy. Na koniec chciałbym również podziękować całemu sztabowi, który na mnie postawił, i klubowi za to, że dał mi możliwość rozwoju jako osoby i jako gracza.
Nie mogę zaprzeczyć, że z trudem przełykam ślinę, kiedy piszę ten list i kiedy pomyślę, że nie wyjdę już na parkiet w Palau, ale świat sportu zawodowego taki już jest. Szukam nowych wyzwań, nowych horyzontów, lecz w moim sercu zawsze będzie dużo miejsca na to, co tutaj spotkałem, dla całej rodziny FC Barcelony.
Visca el Barça, na zawsze !!!
Marce
Komentarze (6)