Hit ligi hiszpańskiej powraca. Kolejne spotkanie między drużynami, które znają się aż za dobrze, które pełne są gwiazd, umiejętności indywidualnych i zespołowych, ale także potknięć, których w tym sezonie było nadspodziewanie dużo. Jednak z pewnością jest to spotkanie, którego żaden fan futbolu nie może przegapić. Oto lista lista rzeczy, które mogą przesądzić o wyniku meczu:
1. Maksymalne skupienie na prawej stronie.
Od dłuższego czasu jest to słaby punkt Barçy. Najlepszym przykładem na to są zeszłoroczne Klasyki, w których Real nękał Barcelonę w miejscu okupowanym zazwyczaj przez osamotnionego Daniego Alvesa. Sytuacja ta może się powtórzyć, gdyż Brazylijczyk ponownie będzie musiał zmierzyć się ze swoim rodakiem Marcelo, który stał się jednym z największych zagrożeń drużyny Beníteza. Jego ciągłe natarcia zyskują na wartości gdy uczestniczy w akcji razem z Cristiano Ronaldo i innymi pomocnikami. Takie sytuacje kończą się czasem rzutami karnymi, jak to było w przypadku Piqué. Alves potrzebuje więc wsparcia by załatać dziurę w prawej obronie.
2. Kontrola i precyzja w środku pola.
W tym aspekcie statystyki są optymistyczne. W ostatnich spotkaniach Barça odzyskała całkowitą dominację środka pola, piłka przemieszcza się szybko i płynnie, a wymienność pozycji jest tak dobra jak kiedyś. To wszystko pozwala zachować rytm, czuć się pewniej w obronie i stwarzać większe niebezpieczeństwo w ataku. Ponadto Real, jak to pokazał w meczu z PSG, cierpi gdy zmaga się z drużyną grającą w ten sposób. Wszystkim pomocnikom oprócz Casemiro brakuje agresji i pressingu w środku pola. Jeśli Barça będzie dyktować grę na Bernabéu, Real z pewnością będzie miał trudności.
3. Skupienie na rzutach rożnych i faulach.
To elementy, które trzeba przeanalizować. Problem z grą powietrzną wydawał się już być przezwyciężony, jednak w tym sezonie przydarzyło się więcej błędów niż w poprzednich. Rzuty rożne i faule popełniane przez obrońców ponownie stały się zmartwieniem Barçy, której zdarzają się pomyłki w kryciu zawodników oraz powierzchni boiska, zazwyczaj na linii Mascherano-Piqué. Real potrafi bezlitośnie wykorzystywać takie okazje, Sergio Ramos, Varane i Ronaldo wiedzą już, że muszą korzystać z tego elementu gry, który jest największą słabością Barçy w ostatnich latach.
4. Keylor Navas ratuje obronę Realu.
Jedynie świetny sezon obecnego bramkarza Królewskich zapobiega utracie większej ilości bramek po błędach obrony. W drużynie Rafy Beníteza widoczny jest kontrast między teoretyczną solidnością formacji, wypracowaną taktyką i defensywnym stylem, a rzeczywistością, w której Real traci niewiele bramek właśnie dzięki swojemu portero. Mimo wszystko obrona madryckiej ekipy pozwala rywalom na stwarzanie okazji bramkowych. Na dzień dzisiejszy nie wiadomo jednak jeszcze czy Navas znajdzie się w wyjściowym składzie.
5. Wrogość wobec Piqué.
Nie ma wątpliwości, że na Santiago Bernabéu będzie wrzało. Stadion ten będzie pełny kibiców zgromadzonych na Klasyku, który niesie ze sobą również kwestie pozasportowe. Pomijając kwestie polityczne, jest więcej niż prawdopodobne, że gniew i niechęć madryckich kibiców skierowana będzie przede wszystkim w kierunku Gerarda Piqué. Obrońca powinien podejść do tego meczu ostrożnie, zachowując spokój w wypadku prowokacji. Cała obrona musi pozostać niewrażliwa na wrogie nastawienie kibiców, choć z pewnością będzie to dla niej wielki sprawdzian charakteru.
6. Niepokój i konflikty wewnętrzne w szeregach Realu.
Jesteśmy dopiero w połowie listopada, dopiero minęła jedna trzecia sezonu, ale jednak El Clásico jest czymś więcej niż meczem o trzy punkty. Należy zwrócić uwagę na delikatny moment w jakim znajduje się obecnie Real: jego grze brakuje regularności i a krytyka wobec metod trenerskich Beníteza rośnie. Ponadto, obie drużyny dzielą w tabeli trzy punkty i ewentualna porażka Królewskich z pewnością wywołałaby wiele zamieszania. Jednak to nie koniec - madrycka szatnia również jest rozgrzana plotkami o starciach z trenerem, a liczne wywiady z Cristiano Ronaldo odnośnie jego możliwej zmiany klubu nie pomagają piłkarzom, którzy wydają się być bardziej skupieni na skandalach niż sukcesach sportowych. To może być najlepszy dla Barçy moment na rozegranie Klasyku.
7. Barça ma dużo do zyskania i niewiele do stracenia.
Niestabilność w Realu zbiega ze spokojem w szatni Barcelony. Podróż do Madrytu z zapasem trzech punktów w tabeli i brak poważniejszych zmartwień pozwalają na optymistyczne podejście do tego spotkania. Jedynie konflikt z FIFA, odwołanie towarzyskiego spotkania Hiszpanii z Belgią oraz postępy w w rekonwalescencji Messiego mogą trochę niepokoić kataloński klub. Taka sytuacja na pewno pomaga w wypadku meczu, który może przesądzić o losach całego sezonu. A Klasyk na Bernabéu do nich należy.
8. MSN kwitnie, a BBC w kryzysie.
Pomimo kontuzji w obu tercetach, oczywiste jest, że formacje ofensywne hiszpańskich gigantów to temat, który przyciąga najwięcej uwagi. Neymar i Luis Suárez są obecnie w niezwykle dobrej formie, obaj poradzili sobie z zastąpieniem kontuzjowanego Messiego i przyczynili się do ostatnich dobrych wyników Barçy, uzyskując świetne statystyki osobiste. Z drugiej strony BBC jest w kryzysie - strzelanie bramek nie przychodzi Ronaldo tak łatwo jak rok temu, niestałość Bale'a doprowadza kibiców do szału, a Benzema, ze względu na poważne problemy pozasportowe, najprawdopodobniej opuści sobotnie El Clásico.
9. Kluczowe pojedynki.
W pierwszym punkcie wspomniana była już rywalizacja Alvesa i Marcelo przy bocznej linii boiska, ale należy wymienić jeszcze przynajmniej trzy pary piłkarzy, których pojedynki mogą wpłynąć na wynik meczu. Pierwsza to Neymar i, najprawdopodobniej, Danilo. Obecna forma Neya pozwala sądzić, że poradzi on sobie z madrycką defensywą w szczególności, że Danilo dużo lepiej radzi sobie w ataku niż w obronie. W środku pola zmierzą się Iniesta i Modrić, którzy z pewnością pokażą kibicom trochę magii. Kluczowa może okazać się rywalizacja Luisa Suáreza z Serio Ramosem. Urugwajczyk wydaje się być nie do złamania, ale Hiszpan również znany jest ze swojej zawziętości, więc w ich pojedynku z pewnością zaiskrzy.
10. Uwaga na kontry.
Od czasów Pepa Guardioli i Tito Vilanovy szkoleniowcy Barçy zwracają uwagę, że mierząc się z Realem źle jest stracić piłkę, a najgorzej - zrobić to w środku pola. Barcelona ponownie rotuje pozycjami, przez co musi uważać na szerokie rozstawienie swoich obrońców. Każdy błąd powodujący, że piłka dostanie się pod nogi Kroosa lub Modricia może zapoczątkować szybki atak Realu, którzy zawsze dobrze czuje się grając z kontry. Nie jest wykluczone, że klub z Madrytu pozwoli by Azulgrana kontrolowała posiadanie piłki, czekając cierpliwie na błąd lub niedokładność w ich grze, który wykorzystają atakując wolną przestrzeń. To kolejna rzecz, którą powtarza się zawsze i która może mieć poważne konsekwencje. Udowodnił to Benzema rok temu, kiedy to jedno złe podanie pozwoliło Realowi rozwinąć skrzydła.
Komentarze (44)