Koszykarze Barçy wracają do stolicy Katalonii z kolejną porażką, tym razem po wizycie w Niemczech na parkiecie Brose Baskets Bamberg. Drużyna Xaviego Pascuala po raz kolejny zapłaciła wysoką cenę za brak skuteczności, zwłaszcza przy rzutach za trzy punkty. Blaugranie udało się w ostatniej kwarcie zmniejszyć przewagę Niemców, która wynosiła ponad 10 punktów, ale nie wystarczyło to do zwycięstwa (74:70).
Pomimo dobrego początku Katalończyków, którzy wyszli na parkiet skoncentrowani i skutecznie dwa razy rzucili z dystansu, Niemcy nie stracili pewności siebie. Z upływem minut skuteczność obu drużyn znacząco spadła, z czego skorzystali gospodarze. Niemcy wykorzystali słabszy okres gry Barçy i stopniowo zyskiwali przewagę.
Po trudnej i skomplikowanej pierwszej kwarcie i serialu Barçy 7:0 zespół Xaviego Pascuala miał cztery punkty przewagi (13:17). Trójka Ribasa na początku drugiej kwarty (16:22) spotkała się z odpowiedzią niemieckiej drużyny w postaci serialu 8:0. Od tego momentu to Niemcy przejęli inicjatywę, będąc zespołem skuteczniejszym i lepiej radzącym sobie w zbiórkach. Barça miała problemy i nie czuła się komfortowo na parkiecie. Przewaga trzech punktów po pierwszej połowie (35:32) utrzymała się także przed ostatnią kwartą (53:50). Na trójki gospodarzy odpowiedzieli Vezenkov i Navarro w ostatniej akcji trzeciej kwarty.
Barça nie była w stanie utrzymać regularności i gospodarze skorzystali z sytuacji, przekraczając barierę 10 punktów przewagi i znacznie przybliżając się do wygranej. Drużyna Pascuala próbowała zmniejszyć różnicę i przeprowadziła run 18:6, który jednak nie wystarczył do zwycięstwa.
74 - Brose Baskets Bamberg (13+22+18+21): Zisis (7), Wanamaker (5), Miller (15), Melli (9), Harris (9) -pierwsza piątka-, Radosević (2), Strelnieks (16), Theis (11), Staiger (-) i Heckmann (-).
70 - Barcelona Lassa (17+15+18+20): Satoransky (8 p., 3 as.), Navarro (5), Perperoglou (4), Doellman (19 p., 6/9 za dwa, 7 zb.), Tomić (4) -pierwsza piątka-, Ribas (10 p., 6 as.), Lawal (3), Oleson (-), Samuels (4), Abrines (10) i Vezenkov (3).
Komentarze (0)