FC Barcelona jest już dogadana z Neymarem w sprawie przedłużenia kontraktu do 2022 roku. Brazylijczyk ma złożyć podpis pod nową umową w lipcu. Do tego czasu PSG będzie starał się przekonać zawodnika, aby jeszcze zmienił decyzję i przeniósł się do Paryża.
PSG nie daje za wygraną i oferuje Neymarowi astronomiczne zarobki i rolę niekwestionowanego lidera drużyny, czego nie może zagwarantować mu Barcelona, gdzie w ataku grają także Leo Messi i Luis Suárez. Pod koniec maja delegacja paryskiego klubu udała się na Ibizę, aby osobiście przekonać Neya i jego ojca do transferu. Podróż ta nie przyniosła spodziewanego efektu, dlatego też PSG zintensyfikowało swoje działania. W związku z tym Barcelona postanowiła zareagować i wysłać Raúla Sanllehíego, ważną postać w klubie i bliskiego przyjaciela Neymara, aby ten towarzyszył piłkarzowi, dopóki nie złoży on podpisu pod nową umową. Jutro Sanllehí poleci do Brazylii z konkretną misją – obserwować z bliska działania PSG i towarzyszyć Neymarowi w momentach, w których presja ze strony mistrza Francji oraz być może innych klubów będzie bardzo duża.
Nie można jednak zapominać, że Manchester United chciał zapłacić klauzulę Neymara w wysokości 190 milionów euro zarówno w letnim, jak i zimowym okienku transferowym, lecz Barcelona i piłkarz odrzucili tę ofertę. W klubie ufają Neymarowi, lecz chcą być pewni, że w ich relacjach nie ma żadnej wyrwy, przez którą mogłaby się przedostać atrakcyjna oferta innego zespołu. Nasser Al-Khelaifi z całą pewnością jest w stanie wyłożyć za Neymara 190 milionów euro. Na mocy nowej umowy z Barçą klauzula odejścia Brazylijczyka ma wzrosnąć do 220-230 mln, dlatego PSG chce skusić piłkarza już teraz. W nowym kontrakcie Blaugrana oferuje Neymarowi bardzo atrakcyjne zarobki, lecz i tak nie mogą się one równać z tym, co proponują PSG, Manchester United czy nawet Real Madryt. Transfer 24-latka o takich perspektywach jest pewną inwestycją, stąd tak wielka chęć sprowadzenia gwiazdy Barcelony przez kluby z ogromnymi aspiracjami.
Komentarze (131)