Dobre wieści napływają ze stolicy Katalonii. Sport poinformował, że kontuzja Rafinhi nie jest tak poważna jak początkowo zakładano, dzięki czemu Brazylijczyk ma szansę wrócić już na ligowy Klasyk.
W ostatnich 48 godzin Rafinha mógł doświadczyć prawdziwej emocjonalnej karuzeli. Gdy w meczu przeciwko Granadzie Brazylijczyk doznał kontuzji łąkotki prawego stawu kolanowego, spodziewano się najgorszego. Zawodnik doskonale miał w pamięci to, że półtora roku temu leżał na stole operacyjnym, na którym doktor Ramón Cugat przeprowadził rekonstrukcję więzadeł krzyżowych w jego prawym kolanie. Tym samym młodszy z braci Alcântara miał świadomość tego, że w przypadku pęknięcia łąkotki jego występy w tym sezonie dobiegłyby końca.
Pierwsza pomeczowa diagnoza potwierdziła najgorsze obawy Rafinhi. Lekarze stwierdzili uszkodzenie łąkotki, jednak do określenia długości absencji Brazylijczyka należało wstrzymać się do momentu przeprowadzenia szczegółowych badań w Barcelonie. Na szczęście ich wynik jasno pokazał, że nie doszło do pęknięcia łąkotki.
W klinice Quirón, w której przeprowadzono szczegółowe badania dotyczące stanu prawego stawu kolanowego Rafinhi, potwierdzono, że uraz Brazylijczyka nie jest poważny, a jego rozbrat z futbolem powinien potrwać od 15 do 20 dni. Jeżeli te prognozy się sprawdzą, wówczas pomocnik Barcelony będzie do dyspozycji Luisa Enrique na ligowy Klasyk (23 kwietnia), co jeszcze w poniedziałek wydawało się kompletnie nierealne.
Kataloński Sport informuje, że po zakończeniu meczu z Sevillą Rafinha odwiedzi doktora Cugata, aby ten potwierdził słowa lekarzy z kliniki Quirón. Gdy tylko ostatecznie odrzucona zostanie konieczność interwencji chirurgicznej, zawodnik jak najszybciej odda się w ręce fizjoterapeutów, aby rozpocząć rehabilitacyjne sesje treningowe.
Komentarze (9)