Joan Laporta udzielił wywiadu dla brytyjskiego dziennika The Guardian. Były prezydent FC Barcelony wyznał, jaką kwotę chciał zapłacić Inter za Leo Messiego w 2006 roku.
– W 2006 roku Inter złożył ofertę za Messiego. Włosi byli gotowi zapłacić równowartość klauzuli odstępnego, która wynosiła 150 mln euro, dlatego potem podnieśliśmy ją do 250 mln, jednak dzięki mojej relacji z ojcem Leo zawsze pozostawałem spokojny. Powiedziałem mu: „będą musieli zaproponować równowartość klauzuli, ponieważ ja go nie sprzedam. On będzie tu szczęśliwy i tutaj zyska chwałę, a tam jedynie osiągnie sukces na poziomie finansowym. Twój syn jest stworzony do tego, aby zostać największym w historii, i tutaj będzie miał zespół, który pomoże mu to osiągnąć. Dobrze spędzi tutaj swój czas”.
– Jestem cruyffistą, jednak to, co robi Leo, to wyczyny najlepszego piłkarza w historii. Rozmawiałem o tym z Johanem i on podzielał moje zdanie. Futbol Messiego jest piękny i efektywny. Dla mnie najlepsi w historii są Cruyff, Maradona i Messi. Leo to mieszanka Cruyffa i Maradony, jednak wciąż pozostaje on Leo Messim.
– Nie mogę zapomnieć, że ci, którzy mnie zastąpili, próbowali mnie zniszczyć. Zostawiliśmy im najlepszą Barçę w historii, a oni poświęcili swój czas na zniszczenie tego. Pep miał nadzwyczajną odwagę, aby publicznie stawać w naszej obronie. Barça została porwana. Jest zakładnikiem zatrucia, manipulacji i kłamstw. To smutne. Proszę, aby podali się do dymisji. Gdyby mieli choć trochę wstydu, zrobiliby to. Gdyby podali się do dymisji, już teraz przedstawiłbym swoją kandydaturę. Problem tkwi w tym, że kadencja Bartomeu trwa do 2021 roku. Teraz wciąż czuję się na siłach, lecz nie sądzę, aby tak było za trzy lub cztery lata.
– Ludzie mówią, aby nie mieszać polityki ze sportem, jednak one już są ze sobą połączone. Ci, którzy głoszą, aby tego nie robić, właśnie to robią. Klub sportowy potrzebuje duszy. Zwyciężanie rodzi poczucie dumy, a gdy ta duma jest związana z miastem bądź krajem, to wtedy jest jeszcze większa. Nie gra się tylko po to, aby wygrywać. Cel nie uświęca środków. Jedną z rzeczy, z powodu których czuję największą dumę, było umieszczenie logo Unicefu na koszulce Barçy. To dało duszę naszemu klubowi, zbliżyło go do ludzi, szczególnie tych potrzebujących. Gra się dla czegoś więcej. Jeżeli drużyna podziela wartości miejsca, w którym się znajduje, wówczas jest to idealny związek. Któregoś dnia Pep wystawił jedenastkę złożoną z samych graczy z cantery, a sześciu z nich wygrało potem dla Hiszpanii mistrzostwa świata w RPA. Oni (ludzie z Hiszpanii – przyp.red.) nigdy tego nie przyznają. Być może dlatego, że nie chcą dać nam prawa do naszego referendum.
– Jeżeli City wesprze Pepa tak, jak na to zasługuje, wtedy odniesie tam sukces. On jest optymistą, zwycięzcą i jest bardzo odważny. Nie będzie się chował. Wydaje się, że Pep ma się dobrze. Był tutaj przez kilka dni, widziałem się z nim i był pełen życia. Jest szczęśliwy w City. Uważa, że może zbudować tam coś ciekawego. Z racji tego, jak mają zamiar wzmocnić drużynę, uważam, że City będzie niesamowicie mocny. Kibice będą zachwyceni. Dobrze znam Pepa i Txikiego i wiem, że są w stanie stworzyć drużynę, która zachwyci ludzi.
– Bardzo tęsknię za Cruyffem. To ciekawe, ale wszyscy mówimy o nim, jakby wcale od nas nie odszedł.
Komentarze (22)