Silvio Proto, który razem z Kostasem Fortounisem był bohaterem Olympiakosu w meczu z Barceloną, mógł trafić w przeszłości do katalońskiej drużyny. We wczorajszym spotkaniu bramkarz pięciokrotnie okazał się lepszy od Leo Messiego, w tym dwa razy przy rzucie wolnym, dzięki czemu zrehabilitował się za wpadkę z Camp Nou.
W wieku 34 lat Proto przeszedł do Olympiakosu z Anderlechtu, w którym spędził niemal całą karierę. Nie wszystko było jednak takie, jak oczekiwał. Gdy miał 21 lat, biły się o niego największe europejskie kluby, w tym Bayern, Arsenal i PSG. W tym gronie znajdowała się również Barcelona, co bardzo ucieszyło bramkarza, który w maju 2005 roku powiedział: „kontaktowano się ze mną, ale nie mogę powiedzieć nic więcej, ponieważ niczego jeszcze nie podpisałem”.
Barça po latach posuchy zdobyła w tamtym sezonie mistrzostwo Hiszpanii i szukała dobrego zmiennika dla Víctora Valdésa. Jorquera nie stanowił dla niego konkurencji, a Proto był bardzo chwalony, do tego stopnia, że w Belgii nazwano go następcą legendarnego Jeana Marie Pfaffa i Míchela Preud’homme’a. Ostatecznie Proto nie wyjechał za granicę i pozostał w Anderlechcie. Nie rozwinął się tak, jak tego oczekiwano. Przez lata grał w reprezentacji i nigdy nie osiągnął poziomu Courtois. Niemniej jednak wczoraj pokazał się z bardzo dobrej strony w meczu z Barceloną.
Komentarze (14)